Jaki osiągniemy efekt, gdy zamkniemy w jednym miejscu ludzi o różnych poglądach? Czy doświadczenie społeczne w programie Big Brother ma sens? Sprawdź czego nie nauczysz się z reality-show!

Jaki osiągniemy efekt, gdy zamkniemy w jednym miejscu ludzi o różnych poglądach? Czy doświadczenie społeczne w programie Big Brother ma sens? Sprawdź czego nie nauczysz się z reality-show!

Od lat obserwujemy, jak stacje telewizyjne usiłują nas zaskoczyć i przyciągnąć przed tradycyjne odbiorniki. W 2019 roku stacja TVN postanowiła zrealizować nową edycję programu Big Brother, któremu przyświecał jeden cel. Niestety pomysł nie wypalił, a show stało się jak zabawa marionetkami, w której każda z lalek idzie w inną stronę.

Dlaczego o tym postanowiłem napisać? Ponieważ zaczęło mnie zastanawiać, ile osób musiało popsuć pomysł oraz ilu w niego uwierzyć?

Próba zwrócenia uwagi na problem w programie Big Brother 2019

Chociaż program Big Brother jeszcze się nie skończył, osobiście nie zamierzam już na niego tracić czasu. Powodów jest kilka, a ja przedstawię Ci wszystkie poniżej.

Nie jestem specjalistą od produkcji filmowych, więc swoje wnioski opieram na tym, jak oceniam program jako widz. Od lat obserwuję również zachowania ludzi wokół mnie, więc oglądanie Big Brothera było niezwykle pouczające.

Niewielu zwróciło uwagę na fakt, że TVN postanowił za pośrednictwem Big Brothera zrobić doświadczenie społeczne. Miało sprawdzić, czy jesteśmy w stanie żyć bez telefonów i internetu. Przy tym, uwaga – nauczyć się dogadywać z ludźmi o odmiennych poglądach oraz charakterze.

Gdy usłyszałem o tym przed rozpoczęciem programu, parsknąłem śmiechem. Jak niby ktoś, kto nie znosi homoseksualizmu, miałby polubić kogoś przykładowo biseksualnego? Dlaczego produkcja programu uznała, że osoby o odmiennym podejściu do siebie, mieliby się dogadać?

Czy jesteśmy w stanie żyć w zgodzie z wszystkimi?

Moim zdaniem każdy z nas przez dotychczasowe życie poznał się na ludziach. Właśnie dzięki temu wiemy, z kim lepiej się dogadujemy, a kogo lepiej omijać. Program Big Brother rzeczywiście udowodnił, że po kilkunastu tygodniach w zamknięciu, nawet osoby o odmiennych punktach się dogadają. Jednakże według mnie nigdy nie będzie to szczere.

Reality-show miało udowodnić, że ludzie w zamknięciu ze sobą nauczą się ze sobą żyć, a z góry wiadomo, jak to się skończy. To tak jakby zamknąć kurę i wilka w jednej klatce. Wiemy kto w tej sytuacji, będzie na przegranej pozycji.

Niedopracowanie programu Big Brother czy niezrozumienie problemu?

Manipulowanie odbiorcami jest w tym programie normą i przez lata oglądania tego typu show, oczywiste są niektóre zagrywki. Przycinanie rozmów oraz sugerowanie, który z uczestników ma robić większe zamieszanie itd.

Szczerze mówiąc, każdy z nas doskonale wie, jak myślą widzowie. Głosują na tych najsłabszych, co najczęściej płaczą i narzekają na atmosferę. Przecież lepiej obejrzeć grono osób, które tańczy na stole, pije alkohol i ciągle rzuca śmiesznymi tekstami.

Bezcelowy udział osób głosujących

Jeśli już jesteśmy przy głosowaniu, to jest w tym przypadku pozbawione sensu. Jedni uczestnicy w trakcie programu dochodzą do wniosku, że im się nudzi albo nie podoba i sobie odchodzą. Rezygnują z dnia na dzień, gdy następni marzą, aby nie odpaść. Gdy odpadną po głosowaniu widzów, po kilku tygodniach wracają, jak w przypadku Łukasza.

Potwierdzeniem na to są aż dwa mocne artykuły. Jeden na Plotek.pl, na którym możemy przeczytać, że ,,Do programu powrócił Łukasz, ale według regulaminu powinna być to Angelika. Dlaczego tak się nie stało”? Powód zaskakuje

Podejrzewam, że osoby siedzące w biurze i za kamerami mają duże wyzwanie pod tym względem, ale szczerze mówiąc nic dziwnego. Skutecznie produkcja się wali, skoro wychodzą takie niedopuszczenia.

Dla potwierdzenia odsyłam jeszcze raz do krótkiego artykułu Wpadka w „Big Brotherze”. Pokazano błędne wyniki głosowania widzów. Internauci szybko to zauważyli. „Przecież to pic na wodę” dostępnego na RMF.fm

Zdanie uczestników jest na ważne

Z całego domu Wielkiego Brata, najbardziej wyróżniła się Juszes (Justyna Żak), która jako jedyna mówiła wprost o swoich poglądach, słuchała innych i uświadamiała, co jest w życiu ważne. Była też jedyną osobą, która nikogo nie udawała i nawet jeśli miałaby plan na wygranie programu, wielokrotnie było można zauważyć, że nie wypaliłby.

Problem z realizacją programu Big Brother? Bez zaskoczenia!

Oglądając program Big Brother, możemy zauważyć kilka elementów, które nie poszły po myśli stacji TVN:

  • Wielki Brat nie jest traktowany poważnie. Uczestnicy mogą być proszeni po kilka razy, a ostatecznie i tak nikt sobie z tego nic nie robi;
    Kary są śmieszne jak dla małych dzieci, nagrody w sumie też;
  • Nieudolny montaż i próby wycinania fragmentów rozmów wyciętych z kontekstu. Tym samym uświadomiono, że Wielki Brat ma problem z nagradzaniem i karami. Przykład – kara na chłopakach i nakaz bronienia Juszes, żeby nie oberwało jej się za przekleństwa w domu, brawo!
  • Czasem, gdy w Pokoju Zwierzeń uczestnik zada pytanie dla, musimy chwilę poczekać, aż Wielki Brat podejmie decyzję. To tak jakby mama była zaskoczona tym, że dziecko zaczyna kiedyś mówić;
  • Zauważyliście, jak zostali dobrani uczestnicy? Część ma zdrowe podejście do świata, gdy druga jedynie myśli, że wie, o czym mówi. Są jeszcze osoby, które biegają za innymi, wybierając sobie tylko tych, z którymi się zgadzają.

Poziom realizacji i wpływ na ludzi w domu Wielkiego Brata

Oglądając program, rozśmieszyły mnie przedmioty do zabaw. Nie mam na myśli planszy do tańca czy krowy do dojenia, ale pozostałe elementy do zabawy.

Gdy oglądaliśmy edycję z 2001 roku, uczestnicy byli różnorodni i przede wszystkim potrafili sprostać sytuacji stworzenia show. Uczestnicy nie mieli pewności, jak taki program ma wyglądać. Przecież wtedy nie wiadomo było czego oczekiwać od produkcji, jak również uczestników. Oni tam mieli masę gadżetów, które na tamte czasy były po prostu efektem WOW!

Skąd oni mieli ten statek? Masę pomysłów na spędzanie czasu i humoru?! To było dopiero reality-show, oni tam naprawdę się lubili, tutaj patrzymy, jak czekają na odejście z programu.

Czy warto wierzyć w to, co widzimy na ekranie?

Dotrwałem do 50 odcinka i po prostu się znudziłem. Uczestnicy nie mają w ogóle powodów ze sobą rozmawiać, więc zaczęli obgadywać innych. Kilkoro z nich nie rozumie żartów, gdy pozostali nie pojmuja, że ich poczucie humoru jest bardziej przykre. Tym bardziej nieodpowiednie w niektórych momentach.

Big Brother 2019 jest bardziej nadmuchaną edycją słabego reality-show niż wartego poświęcenia czasu widzów. Słabe jest to, jak pocięte są sceny i próby pogodzenia uczestników, którzy zostali kompletnie do siebie niedopasowani. Do tego dochodzi jeszcze idiotyczny hate widzów w portalach społecznościowych. Może tylko część przed streamem na żywo wie, co tak naprawdę się dzieje. Chociaż podejrzewam, że i tak nie wszystko można w nim zobaczyć.

Kiedyś już pisałem o wpadce telewizji. Z jednej strony jest to nieporozumienie, a z drugiej po prostu chamstwo i brak empatii jaką okazali jurorzy programu The Voice of Poland, o którym możecie przeczytać w artykule ,,To jest chłopak? Nie ważne…

Udostępnij dalej:
Autor: Patryk Tarachoń
Nazywam się Patryk i jestem blogerem. Treści artykułów opieram na prywatnych doświadczeniach oraz sytuacjach czerpanych z otaczającej codzienności. Często swoje wypowiedzi bazuję na doświadczeniach i spostrzeżeniach.