Unsplash.com

Jak można pomóc w święta? Dlaczego warto pomagać dzieciom z domów dziecka? Na czym polegała akcja blogerska w której miałem zaszczyt wziąć udział!

Od dawna pragnąłem pisać dla Was o osobach przykładnych, lub takich które pragną cokolwiek zmienić. Nie jest łatwo, zwłaszcza w tak mało tolerancyjnym kraju jak nasz. Swego czasu pisałem dla Was o wolontariacie, do którego zostałem wciągnięty zupełnym przypadkiem.

Opisywałem z jakich powodów warto brać udział w takich akcjach, co można ciekawego zobaczyć i jak czułem się po dniu wśród innych wolontariuszy. Dzisiaj dla odmiany poznacie Agatę Jankowską, która łącząc codzienne obowiązki i szkołę, znalazła również czas dla innych. Nie biorąc za to żadnych pieniędzy, robiąc coś bez zysku.

 

Jest zdania, że warto pomagać

Odkąd pamięta lubiła pomagać. Poświęcanie własnego czasu może i było czasem nie na rękę, natomiast później czuła spełnienie gdy wracała do domu. W szkolnym zespole , czy dowożąc karmę do schroniska. Swoje wsparcie dla innych tłumaczy wrażliwością, a może zwyczajnie ze zwykłego współczucia innym. Raz dużo słabszym i bardziej potrzebującym, innym z potrzeby wyciągnięcia ręki drugiemu człowiekowi.

Mówi, że w domu nigdy niczego Jej nie brakowało. Nie chodziła w podartych ubraniach, nigdy nie doznała głodu czy pragnienia. Od rodziców i najbliższych zawsze otrzymywała pomoc, czuje się otoczona miłością. Uznała, iż własnie ten dosyt tego wszystkiego przyczynił się do tego podejścia, które kształtowało się dosyć długo.

 

Z czasem chciała robić więcej

Założyła również bloga, z myślą, aby to co chcę robić, pozytywnie zarażało innych. W pewnym czasie stwierdziła, iż skoro ma już zasięg w internecie, mogłaby stworzyć coś, co miałoby na celu przenieść się na świat realny.
,,Czemu mam pisać tylko o ubraniach, kosmetykach czy wycieczkach? Chyba warto czasem pisać o czymś, co wniesie coś ważnego do życia czytelników„. – Agata

 

Pierwszą akcję stworzyła przed świętami Bożego Narodzenia w 2015 roku. Przyznaje jak bardzo bała się jak odbiorą to inni blogerzy.
Akcja była przeznaczona dla dzieci z domów dziecka. Przyznała szczerze. Większość z nas czas świąt spędza w gronie najbliższych osób. Rodziców, dziadków, rodzeństwa, wujostwa i kuzynostwa. Te dzieci mają na ogół tylko siebie. Czy to nie jest przykre? Oczywiście. Ja, Ty, ona ani on nie zastąpimy im miłości rodzicielskiej, jednakże możemy pokazać, że na świecie jest milion innych osób, które są gotowe wspierać i pamiętać o ich istnieniu.

Nie wymagała od blogerów, żeby kupowali najnowszy sprzęt. Razem z liczną grupą twórców napisali teksty, żeby zachęcić innych do wzięcia udziału akcji. Zajęła się napisaniem e-mail do domów dziecka, z prośbą o ich adresy i zawiadomiła, że dostaną coś od nas..
Tym czymś były zrobione lub kupione kartki świąteczne. Napisane piosenki, wiersze, opowiadania. Wszystkie adresy umieściła na specjalnej grupie w Facebooku, która była temu przeznaczona.


Dlaczego warto dołączyć do akcji!

Grupa dalej istnieje i czeka na kolejne tego typu działania. Organizowanie tego wszystkiego, wyszukanie tych domów dziecka, wysłanie, oraz odczytanie wiadomości zwrotnych i czuwanie nad poprawnym przebiegiem akcji, było dla Agaty bardzo trudne. Domyślam się, jak bardzo musiała być za to wszystko odpowiedzialna.

Stresowała się czy uda się, czy ktoś w ogóle weźmie w tym udział, nie zostawiając z tym wszystkim samej. Zajęło to kilka nieprzespanych nocy, dużo poświecenia i zaangażowania, nie tylko ze strony organizatorki. Również osób, którzy brali w tym wszystkim udział.

Zorganizowanie wszystkiego na czas zajęło około miesiąc, ale jak mówi, było warto. Niektóre domy dziecka odpisały, że dzieciaki były niezwykle szczęśliwe!

– ,,Nawet nie wiecie ile to sprawiło nam przyjemności. Nagle te nieprzespane noce wydały się niczym przy świadomości, jak bardzo te dzieci się uśmiechały i cieszyły.
Przyrzekłam sobie wtedy, że takich akcji będę tworzyła więcej. Już w tej chwili trwa „w poszukiwaniu szczęścia”, a w mojej głowie jest milion innych pomysłów.


Szczerze Wam powiem, warto pomagać! Mamy z tego ogrom satysfakcji, radości i uśmiechu.
Pomoc to nie tylko obdarzenie kogoś pieniędzmi, czy innymi rzeczami materialnymi. Pomoc to przede wszystkim pokazanie komuś, że może na nas liczyć, że gdy przyjdzie z problemem, nie powiemy „idź sobie”, a przynajmniej wysłuchamy i w miarę możliwości doradzimy.


Zaczynajmy od prostych rzeczy. Podarujmy komuś uśmiech. To sprawia wiele radości.
Nie zamykajmy się na innych ludzi, bo nigdy nie wiadomo, kiedy to my będziemy potrzebować pomocy. Chciałabym jeszcze podziękować bardzo Patrykowi za możliwość wspólnego napisania tego artykułu i przestawienia mojej największej pasji 
„. – kilka słów od Agaty do Was.

 

 

Mały gest, a dużo może

Czasem spotykam się z nakręconymi, pełnymi energii wolontariuszami. Odrzucają tym jak się zachowują, ale w tym przypadku jest inaczej. Agata robi kawał dobrej roboty, jestem pełny podziwu dla Niej i reszty osób które biorą udział w tym projekcie. Zwyczajnie dają uśmiech, a jeżeli nie wierzysz w to jak jest w domach dziecka, czy nawet domach opieki. Wystarczy odwiedzić kogoś w takim miejscu.

Z pewnością ktoś obok Ciebie zna dzieciaki czy osoby starsze pozostawione same sobie. Jeżeli się boisz, idź do szpitala na oddział seniorów chorych na Alzheimer. Cieszę się, że znasz ten tekst w całości, więc chciałbym zaproponować Ci zapoznanie się z grupą o której mówimy. W tym roku sam postaram się przygotować jakąś porządną kartkę, zaprosić do pomocy znajomych, może nawet rodzinę. Ten niewielki krok z Twojej strony, może ucieszyć jedną, a nawet kilka osób. Coś co jest bezcenne, kosztuje najwięcej radości.

 

Link do grupy na Facebooku

Czekam na Twój komentarz i jak zwykle zapraszam do kilku podobnych tekstów wartych przeczytania. Wródź aby wziąć udział w dalszej dyskusji! 😉

Udostępnij dalej:
Autor: Patryk Tarachoń
Nazywam się Patryk Tarachoń. Piszę o relacjach międzyludzkich, motywacji i rozwoju osobistym. Treści artykułów opieram na prywatnych doświadczeniach oraz sytuacjach czerpanych z otaczającej codzienności.