Co wybrać, kawalerkę czy pokój? Ile powinien kosztować wynajem mieszkania? Co jest w cenie wynajmu kawalerki lub pokoju!
Wynajem mieszkania to decyzja, z którą wielu ludzi godzi się, ponieważ zmusza ich do tego sytuacja życiowa lub miejsce pracy. Oczywiście powodów jest zdecydowanie więcej i są najczęściej indywidualne. Niemniej jednak chciałbym skierować poniższy felieton do wynajmujących, którzy w obawie przed potencjalnymi mieszkańcami, coraz to wymyślają coraz bardziej zaskakujące pomysły. Osoby po drugiej stronie umowy też są ludźmi i właśnie o tym chciałbym dziś z Wami porozmawiać.
Kosmiczne ceny wynajmu mieszkania
Gdy szukałem czegoś na wynajem mieszkania, aby zamieszkać bliżej biura, odbijałem się od żenujących pytań, właścicieli mieszkań zmieniających odpowiedzi na proste pytania, jak rękawiczki lub zadając niezręczne pytania, których drugiemu człowiekowi nie wypada nawet zadać. Jedną z umów była rodem z komedii, co zweryfikowałem ze znajomą, która jest specjalistką w nieruchomościach.
Stwierdziła, że przy tak absurdalnej cenie i umowie, powinienem mieć w pełni wyposażone mieszkanie, a poza kilkoma obowiązkowymi sprzętami AGD, nie było nawet szafy. To mieszkanie po wejściu nawet miało zapach świeżo pomalowanych ścian, ale właścicielka z każdym słowem, tylko pogrążała się w żenadzie. Mieszkanie traktowała, jakby się w nim wychowała i żałowała, aby ktokolwiek w nim zamieszkał. Mniejsza o szczegóły, nie zdecydowałem się, bo kobieta tak przeżywała swoją umowę i nie pozwalała nic zmienić na kilku stronach z absurdalnymi zapisami.
Kolejne miesiące poszukiwań i kontaktu z właścicielami przyprawiały mnie o zdziwienie i zażenowanie na twarzy. Kawalerka na obrzeżach Białegostoku z widokiem na śmietnik i kilku agresywnych pijaczków, kosztowała jak apartament w centrum miasta, z marmurowymi posadzkami. Szafa wyglądała, jakby po zawieszeniu kilku kurtek miała się rozlecieć.
Warunki nieadekwatne do ceny
Rozumiem, jakie są ceny w Warszawie, ale jakość tych mieszkań, przestrzeń i lokalizacja jest nieporównywalna do tego, co oferują białostoccy właściciele mieszkań. Pytania i zasady, jakie sobie życzą najemcom, podlegają podważeniu, zwłaszcza że za kaucję i wynajem obecnie średnio 3 000 zł. miesięcznie (co jest dla mnie absurdalne), te wymagania są idiotyczne. Przykładowo obowiązek wpuszczania właściciela bez zapowiedzi co 2 miesiące, zakaz zapraszania gości, posiadania gryzoni w klatkach, brudzenia białych ścian i szafek w kuchni. Kto normalny robi białą kuchnię lub całe wynajmowane mieszkanie, chcąc je docelowo wynajmować? Moim zdaniem już samo to jest absurdalne.
Wynajem mieszkania wiąże się z tym, że udostępnia się je często obcym osobom i trzeba się nastawić, że nie będzie w idealnym stanie za 5-10 lat, bo tak chcemy. Ludzie tam będą mieszkać, zmieniać się i korzystać z udostępnionej przestrzeni. Kolejną kwestią są pytania o orientację, status związku, wyciąg z banku z przychodami, obowiązek podania NIP firmy, w której się pracuje i innych wymogów przed podpisaniem umowy, które stawiają zainteresowanego w niekomfortowej sytuacji. Owszem, za każdym razem pytałem, co w sytuacji gdybym był w związku i chciał, aby partnerka ze mną zamieszkała. Często na twarzy właścicieli wynajmujących mieszkania pojawia się niekryta odraza.
Brak szacunku dla najemcy
Moim zdaniem okazywanie szacunku nie odbywa się wyłącznie w sferach rozmowy, odpowiadania na pytania czy dzielenia się swoimi poglądami lub spojrzeniem na świat. To także szacunek do drugiego człowieka na poziomie wyceniania swoich produktów i usług, czyli nietraktowanie obcego człowieka, jak skarbonki bez dna, która w gotówce wyciągnie 8 000 zł. i z uśmiechem przyjmie klucze. Właściciele mieszkań bez szacunku do zainteresowanych ogłoszeniem ich mieszkania, chcą zarobić i to jest zrozumiałe, ale są granice przyzwoitości, które nawet tłumaczone inflacją, kosztami remontu czy innymi powodami, są nie na miejscu.
Mnie nie interesuje, ile kosztował remont, bo to nie ja zniszczyłem mieszkanie, ani jak zachowywał się poprzedni najemca, nawet nie muszę tego słuchać. To niesprawiedliwe, abym ponosił koszty remontu po kimś innym. Obserwując i będąc na bieżąco z tym, co dzieje się na rynku wynajmu mieszkań, koszta mieszkania nie powinny przekraczać ok. 40% najniższej krajowej, a dziś zarabiając 3000 zł. trzeba średnio przeznaczyć 2 400 zł. na wynajem – przecież to rozbój w biały dzień!
Najbardziej chamscy są pracownicy biur nieruchomości lub osoby fizyczne, którzy chwalą się w Internecie, że z wynajmu po kilkunastu latach będą w stanie zainwestować w kolejne mieszkanie. To żerowanie na osobach, które ze względu na niemożliwość spłacania kredytu w wysokości 2 400 zł. z powodu braku zdolności kredytowej lub przeprowadzki do innego miasta za pracą, muszą ponosić tak absurdalny koszt.
Wynajem mieszkania – zastanów się przed podpisaniem umowy
Na drodze do samodzielnego wynajmu, miałem okazję pomieszkiwać u partnerki, u której właściciele sami twierdzili, że nie chcą zwiększać kosztów, ponieważ sami mają dzieci i nie chcieliby stać się „tymi złymi wynajmującymi”. Owszem, koniec umowy zwykle kończy się jakimiś zgrzytami, ale do samego końca dało się z nimi dogadać.
Z jednej strony cieszę się, że od razu właściciele bez ukrywania swojego charakteru, pokazują swoją pazerną stronę. Niestety wśród przyjaciół słyszę, że wynajem nawet u znajomych wiąże się z przekroczeniem kosztów. Niektórzy muszą szukać czegoś nowego, ponieważ właściciele wynajmowanego mieszkania, postanawiają je sprzedać, chociaż pobierają takie koszty, że brakuje najemcy na życie przy pracy powyżej średniej krajowej.
Czy Twoim zdaniem wynajem mieszkania jest dużym wyzwaniem? Dołącz do nas w dyskusji!








To jest absurd sama wynajmuję i muszę pracować w dwóch firmach i jeszcze łączyc to ze studiami a właściciele lokali aż się cieszą gdy mogą bez skrupułów podnosić opłaty
Przykro mi, że Ciebie też dotyka ten problem. Życzę Ci, aby to był tylko przejściowy problem.
Moja przyjaciółka wynajmuje i przyszli młodzi ludzie targując cenę do tak niskiego czynszu że ona pluła się w brodę że się na to zgodziła. Oni stwierdzili że lepiej nie znajdą i wyszli z propozycją podpisania umowy na kilka lat. Przyjaciółka nie jest głupia i sprawdziła czy stan mieszkania jest w dobrym stanie ale młodzi dbają więc się uspokoiła. Ludzie nie zgadzajcie się na ceny, wielu się nie zgodzi na zaniżanie ale w końcu ktoś mądry i niematerialny się zgodzi na rozsądną cenę
Co w sytuacji, gdy szybko trzeba coś wynająć? Wielu właścicieli lokali wie o tym, że na rynku trudno o wynajem, zwłaszcza w dobrej cenie, więc dlatego nie schodzą z cen. Dlatego zastanawiam się, dlaczgo nikt tego nie reguluje?
9 lat mieszkałem w Rudzie Śląskiej. Przy takiej dramatycznej jakości powietrza, kwoty za mieszkanie tam były nieadekwatne do jakości życia w tym mieście. W końcu opuściłem tamto miasto, mam nadzieję, że na zawsze.
Większość osób wynajmujących swój lokal innym, nie zwracają uwagi na szczegóły, tylko kierują się cenami w innych ogłoszeniach.
Ośmieszają się tym, ale najbardziej żal mi jest osób, które nie mają wyboru i muszą godzić się na złodziejstwo w biały dzień.
Wyobraźcie sobie taki scenariusz: kupujesz mieszkanie i okazuje się, że z jednej strony sąsiad sprowadza k**wy, a z drugiej masz starą zrzędliwą babę, która nikogo nie ma i zawraca ci tyłek dosłownie wszystkim. Teraz sobie wyobraź szansę wyprowadzki z tego miejsca do innego nauczona już na poprzednich błędach.
Zaskakuje mnie Twój życiowy optymizm, a zwłaszcza fakt, że w każdej sytuacji znajdziesz coś pozytywnego. 😐 Twoja nazwa nie jest przypadkowa, tak trzymać! 😊
Moja dziewczyna miała już wynajmowane mieszkanie gdy się poznaliśmy, więc tylko się do niej wprowadziłem i ustaliliśmy z właścicielami, że będę pokrywał część bo tak naprawdę ta kawalerka nie jest na tyle duża żeby wynajmować na dwie osoby.
W takim razie właściciele to dobrzy ludzie. Nie jeden chciałby wykorzystać okazję i ściągnąć z Was jak najwięcej. Wolałbym wynajmować sam, na chwilę obecną nie chcę z nikim mieszkać. 🤷♂️
Wynajem nie jest zły bardzo dobry, ja często się przeprowadzam bo zmieniam pracę. Jestem mobilna dzięki temu i mogę pracować w każdym mieście na świecie. Bez obawy że mam do spłaty kredyt albo że jestem związana z jakimś konkretnym miejscem. Nawet samochód wynajmuje co umożliwia mi to że jeżdżę wtedy gdy potrzebuję.
Większość z nas przywiązuje się do miejsca, a zmiana otoczenia wiąże się ze stresem.
Obawa, że następne lokum może być droższe lub/i należeć do gorszego właściciela, to częste powody, dla których unika się przeprowadzki.
Nie stać mnie na wynajem dlatego męczę się w akademiku i nie wiem co zrobię po skończeniu studiów.
Trzymam kciuki, wierząc, że poradzisz sobie z kolejnym równie trudnym etapem życia. Póki co, skupiłbym się na obecnych zmartwieniach, na inne przyjdzie czas. 😜
Ceny mieszkań coraz bardziej rosną bo i koszty ich utrzymania nie są zbyt małe. zabezpieczenie dla właściciela żeby w sytuacji gdy musiałby je wyremontować przy dzisiejszych cenach nie będzie w stanie przywrócić mieszkania do obiegu ze względu na brak środków na jego remont. on nie pokryje tego z kaucji często musi nawet dołożyć.
Spotykam się z właścicielami, którzy remontują mieszkania, jakby były dla arystokracji. Domagają się, aby nie było użytkowane, a przy odbiorze czepiają się najmniejszej rysy, aby nie oddać kaucji.
Mieszkanie jest ubezpieczone na wypadek zniszczeń powyżej kaucji. Mają pretensje do osób wynajmujących, że ich nie obchodzi czyjeś mieszkanie. Niech zapewniają podstawowe warunki, nie rzucając kosmicznych kwot i absurdalnych umów.
Ludzie szukający mieszkania do wynajęcia, nie są skarbonką bez dna, mają swoje wydatki, a najniższa krajowa nie daje wielu możliwości, bez znaczenia na ilość wiosen. To kwestia szacunku do osób zainteresowanych lokum.
Wynajmowanie mieszkania wiąże się z dużymi kosztami, więc chęć zwrotu tych pieniędzy w formie zakupu własnego lokum jest dla mnie w pełni uzasadniona. Po latach płacenia komuś innemu wolę inwestować we własną przyszłość, nawet jeśli to oznacza większe zobowiązania. Wynajem daje elastyczność, ale na dłuższą metę przestaje być opłacalny.
Dlaczego na dłuższą metę przestaje być opłacalny? Coraz więcej osób decyduje się wynajmować swoje lokum, więc dlaczego mieliby na tym stracić?
podpisuję się pod tym
Jestem osoba ktora wynajmuje i mam dobry kontakt z wlascicielem pomagalem mu w przeprowadzce i zawiozlem kiedys dziecko do lekarza gdy padl mu samochod, dobro sprawia ze i ludzie traktuja nas dobrze.
Życie pisze ciekawe historie. Czasem może nawiązać się z tego przyjaźń lub wyniknąć wzajemne wsparcie. Twój przypadek jest ciekawy.
moi rodzice jedno wynajmują a drugie przekazali mi duże ryzyko ale myślę że dogadali się tak że obie strony są zadowolone dopytam ich jak to wyglada z ich strony
Jest tutaj kilka osób, które doświadczyło wynajmowania komuś lub znają tę perspektywę, ale ciekawy jestem, co powiedzą Twoi rodzice o ustalaniu ceny.
ceny biją na głowe ale jak się oszczędza to da się przeżyć
Oszczędzanie to podejście, które pomaga bez znaczenia na ilość przychodów i wydatków. Niemniej nie znaczy to, że można zżynać z drugiego człowieka do oporu.
Właśnie muszę opuścić mieszkanie bo kończy się umowa a właściciel podniósł czynsz a nie mam nowego lokum na oku bo wszędzie takie ceny że nie starczy mi na życie a nawet na wynajem
Niestety tak teraz jest, ale trzymam kciuki za to, abyś trafiła na odpowiednią osobę, która wynajmie Ci w rozsądnej cenie.
Jeśli ktoś pochwala tę kradzież w biały dzień to normalnie bym ukamieniował. Ani politycy ani przepisy w żaden sposób nic nie robią z właścicielami mieszkań, którzy zaczynaja robić to co mówisz czyli castingi i wygórowane ceny za ciasny pokój i łóżko.
Każdy ma prawo do własnego zdania, a to miejsce zależało mi, aby było przestrzenią, w której każdy może wyrazić zdanie, bez obawy, że zostanie „ukamieniowany”. 😜 Castingi i ceny są absurdalne, doceniam, że to widzisz.
Błagam niech administrator tej strony zbanuje tę Lene co twierdzi że takie ceny i taki rynek! Co za samolubna kobieta! Ludzie nie mają co jeść bo muszą jakoś spłacać wynajem. Zarabiam ponad 3000 zł. a nie stać mnie na pokój w małym mieście. Jeszcze właściciel robi problemy bo nie jestem w stanie zgodzić się na aneks aby płacić jeszcze więcej. Chorowałem leki kosztowały chodzę na siłownie i z czego ja mam żyć? Lana po prostu się ucisz bo to co robisz jest podłe!!!!!!! Mam żreć płatki owsiane na śniadanie i kolację żeby opłacić pokój?!
Nie mam w zwyczaju blokować osób, które wyrażają swoje zdanie. Jednakże cieszy mnie, że dostrzegasz problem i nie popierasz samowolnego wyceniania lokalu na absurdalne kwoty.
Takie prawa rynku. Przy minimalnej 10 lat temu nie było mnie stać na wynajem mieszkania, więc wynajmowałam pokój. I 40% minimalnej kosztował ten pokój :)To teraz jest hype na mieszkania, więc skoro popyt rośnie, to rośnie i cena – bo czemu nie?
Uważasz to za fair w stosunku do ludzi? Bycie złodziejem żerującym na braku regulacji prawnych, nie gryzie się z ich wartościami? Nie mają bliskich, którzy muszą ponosić absurdalne koszty wynajmu?
W jaki sposób jest to kradzież, skoro obie strony podpisują umowę? I jak pisałam – nigdy nie wynajmowałam mieszkania, bo nie było mnie na to stać. Ale nie nazywałam wynajmujących złodziejami. Druga strona jest taka, że ludzie czasem totalnie dewastują mieszkania i przestają płacić, a właściciel nie ma prawa wyrzucić takich osób na bruk. Wynajem ma dwie strony. Jeśli masz swoje mieszkanie i chcesz je komuś wynająć, patrzysz na sytuację zupełnie inaczej.
Zachęcam do przeczytania tekstu jeszcze raz i odpowiedzi na komentarz. 🙂
To, że ktoś zgadza się na niekorzystną umowę, tylko dlatego, że nie ma innego wyboru, to ze strony właściciela jest „kradzież” (rozbój w biały dzień) – to moja opinia na ten temat.
Kolejna kwestia, na którą zwróciłaś uwagę, ludzie nie dbają i dewastują, ale czy np. 2 000 zł. kaucji pokryje remont na 3-4 tyś. złotych? Poza tym oni zarabiają przez cały czas gdy mieszkanie jest wynajmowane, a także ubezpieczają lokal.
Bez wyceny, często bez spisania umowy przez prawnika i odprowadzania podatku, wynajmują lokal, opierając się na cenach na rynku, nie zważając na to, jak absurdalne warunki proponują i przede wszystkim, nie zwracając uwagi na to, że wpadają do worka kolejnych pazernych ludzi, którzy chcą się nachapać.
Przykro mi, ale jedyne, co wybrzmiewa z całości tekstu, to frustracja. Rozliczasz innych ludzi z ich własności i ich oceniasz. Pracuj po 16h dziennie, kup mieszkanie, a potem czytaj, że jesteś złodziejem i chcesz się nachapać 🙂 Polecam takie doświadczenie. Wszystko zależy od punktu widzenia.
Tutaj się z Tobą nie zgodzę, bo ludzie nie muszą pracować po 16 godzin, żeby ściągać z kogoś absurdalne kwoty tylko dlatego, że inni biorą tyle samo. Co z tego, że jedno mieszkanie jest daleko w tyle za konkurencyjnymi, skoro można na tym zarobić. Fakt, że ktoś zarobił na wynajmowane komuś mieszkanie, nie upoważnia go do włączania się w biznes, gdzie inni też biorą ile chcą. Państwo tego nie reguluje w żaden sposób.
Nie usprawiedliwiaj tego, bo przez takie myślenie i poklepywanie po ramieniu, np. wielu studentów i singli nie ma gdzie mieszkać.
Jestem singielką, mam gdzie mieszkać, bo kupiłam swoje mieszkanie i nie musisz mi mówić, co mam robić 🙂
Nie narzucaj innym, co mają robić ze swoją własnością – to jest właśnie wolny rynek.
Owszem, nie musisz pracować na swoje mieszkanie po 16 godzin – ale nie narzekaj, że ktoś to zrobił i teraz je ma. I nie musi utrzymywać kogoś, komu się nie chce zrobić w życiu więcej niż minimum.
I tak – jeszcze 10 lat temu, gdy kogoś nie było stać na mieszkanie, wynajmował pokój, a nie huczał na pazerność właścicieli.
Jeśli dyskusję odbierasz jako mówienie Ci, co masz robić, to mogę zagrać tą samą kartą w stosunku do Ciebie. Jednakże to miejsce nie jest tworzone w takiej atmosferze. Odnoszę wrażenie, że nie rozumiesz drugiej strony, a „huczenie” na pazerność właścicieli z jakiegoś powodu rozumiesz tylko z jednej strony medalu. Ludzi nie stać na mieszkania, nie każdy ma własne, które kupiło. Chcieliby coś wynająć gdy skończą studia, ale żeby to zrobić, muszą za nędzny lokal płacić absurdalne kwoty. Inni z kolei nie są w związkach, a z jednej wypłaty im nie starczy. Pomyśl o takich osobach i zastanów się, czy Twój punkt widzenia, bierze pod uwagę takie osoby – moim zdaniem nie.
Przeczytaj raz jeszcze mój pierwszy komentarz – wynajmowałam pokój, gdy nie było stać mnie na nic więcej. Ba, nie było mnie stać na wysoki standard tego pokoju i miałam ogólnie bardzo słabe warunki. A teraz czytam, że każdy chciałby mieszkanie dla siebie, ale jak go nie stać, to wina jest czyjaś. To jest mocno roszczeniowe. I narzekanie nic nie zmieni.
Niech ktoś jej to wytłumaczy, bo nie mam siły.
Dobrze, to napiszę to, czego oczekujesz: super wpis! 🙂
Szkoda zachodu bo są ludzie takie jak właśnie jak Lana, które z tego co widzę po rozmowie i jej argumentach uważa że jak jej się udało mieć własne mieszkanie i wynajmować gdzieś tam kiedyś to dzisiaj jest tak samo. Nie rozumie sensu celu tego tekstu i zachowuje się krzywdząco w stosunku do innych.
To nie są żadne prawa rynku tylko jej sposób na powymądrzanie się. Fakty są takie że nie każdy mógł sobie kupić mieszkanie kilkanaście lat temu a dziś ceny są inne już tej szansy też nie ma. I tak ja też uważam że to jest kradzież w biały dzień że ludzie nie mają na jedzenie bo całe zarobione pieniądze idą wynajem na kogoś kto ciągnie ile może aż fabryka da.
Ja w ogóle jestem zażenowana takim podejściem i nie braniem pod uwagę tego że inni ludzie nie mają takich możliwości jak ona i przez to nie mają też dachu nad głową bo właśnie takie osoby jak lana uważają że to w porządku brać absurdalne ceny za jakieś kawalerki w opłakanym stanie.
Tu nie chodzi Lana o poklepywanie, a o ludzką empatię i zrozumienie. Gratuluję własnego mieszkania i tego, że miałaś szansę kiedyś wynajmować w lepszych czasach. Dziś ludzie płaczą i płacą, marnie się odżywiają i nie stać ich na dbanie o siebie, bo w pierwszej kolejności muszą pazernym osobom zapchać portfele!
Ciekawy jestem, czy swoim przyjaciołom, którzy są w kiepskiej sytuacji mówisz to samo – nie mój problem, taki rynek.
Słabe podejście, Lana, słabe!
Musiałam jeszcze raz przeczytać te komentarze i niezmiennie uważam że Lana patrzy na swój czubek nosa i broni właścicieli mieszkań kosztem ludzi których nie stać na wynajem tylko dlatego że ona ma już mieszkanie i nie widzi jak to działa z drugiej strony. Zgadzam się, to słabe podejście bo gdyby dla mnie ktoś powiedział że „taki rynek” gdzie ja nie wiem co mam ze sobą zrobić i skąd znaleźć te pieniądze żeby opłacić tych złodziei którzy wynajmują mi mieszkanie, to chyba bym jej powyrywała wszystkie włosy za takie teksty gdyby ktoś do mnie w taki sposób powiedział w sytuacji gdy nie jestem w stanie się utrzymać.
Lana zastanów się jeszcze raz zanim gdziekolwiek się wypowiesz.
Ważne, że każdy miał przestrzeń na wyrażenie swojego stanowiska.
Jakie są średnie koszty?
One się zmieniają i w każdym regionie mogą być inne, ale zostawiłem, aby mieć jakiś przykład, do którego mógłbym się odnieść w dalszej części treści.
Ciekawy temat ja nie wynajmuje mieszkam jeszcze u rodzicow bo mnie nie stac
Dobre relacje z rodzicami, którzy rozumieją, że wynajem to strata czasu przy dzisiejszych cenach u obcych ludzi, to skarb. 🙏 Trzeba doceniać taką możliwość, nie żałować i doceniać swoich opiekunów.
Super wpis
Dziękuję Ci za odwiedziny i pozostawienie po sobie śladu, że byłeś. 👱♂️
Cieszę się, że parę lat temu rodzice kupili mi mieszkanie, gdy jeszcze byłam na studiach. Jak patrzę na dzisiejsze ceny, to jestem wdzięczna Bogu za to, że mam dach nad głową i nie muszę go spłacać.
Na dzieci powinni decydować się osoby, które mają pewność, że zapewnią swoim pociechom dobry start. 🤦♂️ Niestety większość rodziców uważa, że to małe bociany, które wystarczy wyrzucić z gniazda.
Na szczęście mieszkanie w którym obecnie mieszkam należy do przyjaciół mojej rodziny więc ta cena jest w porządku
To ogromne szczęście, niewiele osób ma taką szansę na gest ze strony bliskich. 🙂