Co zrobić, gdy życie traci sens? Czy metody coachów w nie działają? Jak tracimy nadzieję i chęć do życia? Dołącz do nas w dyskusji!
W ostatnim czasie dostałem pytanie od jednej z osób zapisanych do Zamkniętej Listy – jak odzyskać chęć do życia, gdy wszystko się wali? Pytanie wydaje się być proste do znalezienia odpowiedzi. Zwłaszcza że dookoła nas nie brakuje osób dzielących się za darmo swoją wiedzą i metodami na udane życie. Pytanie, w jakim stopniu ich podejście się sprawdza w praktyce i przede wszystkim, czy nie jest to jedynie skrót myślowy, mający zachęcić do zakupu subskrypcji odzyskania chęci do życia, w cenie promocyjnej? Tak czy inaczej, postanowiłem skorzystać z okazji, pytając moich znajomych w branży coachingowej, co sądzą na ten temat. Swoimi refleksjami dzielę się w poniższym felietonie, pod którym już trwa dyskusja na ten temat.
Słucham tego, a moja mina mówi sama za siebie
Gdy słucham kolejnego coacha twierdzącego, że energia, którą wysyła się we wszechświat do nas wraca, mam ochotę wyciągnąć magiczną różdżkę i krzyknąć „avada kedavra”! Możemy codziennie się do kogoś uśmiechać, ale częściej będziemy odbierani jako „dziwacy”, niż dostrzec odwzajemnienie serdecznego gestu. Jeszcze inni twierdzą – manifestuj codziennie życie, o którym marzysz, a z czasem ono nadejdzie. Gdyby tak było, Ty i ja właśnie gralibyśmy na golf popijając szampan, w oddali wypatrując każdy swojego szofera. Szanuję osoby wierzące w wymienną energię ze wszechświatem, wspierając znajomych coachów na gruncie przyjacielskim w promocji ich produktów. Wątpliwe, abym zachwalał karty pracy czy inny produkt sprawiający cuda w życiu każdego z nas, ale kto wie? Możliwe, że kiedyś ktoś wyróżni się produktem, który chwyci mnie za serce i będzie godny polecenia?
Nie uważam, aby moi znajomi mówcy motywacyjni oraz coachowie robili złą robotę, wciskając chłam swoim klientom. Nie jestem potencjalnym klientem, wbrew pozorom nie jestem nawet w grupie ich odbiorców. Zwyczajnie w świecie wspieramy się, ale nie mam poczucia, aby nasza praca byłaby w jakimkolwiek stopniu podobna. Jestem konkretny, jeśli dziś zacznę poświęcać czas czemuś, co od dawna krąży po mojej głowie, z dużym prawdopodobieństwem pojutrze już będę miał rozpoczęte prace nad czymś, co nazwę kolejnym projektem. W taki sposób działam i takim podejściem dzielę się w swoich książkach. Nie muszę mieć magistra, ani ściany zdobionej certyfikatami, aby powiedzieć Ci – cieszę się, że tu jesteś i wiem, że z moimi metodami jesteś w stanie spełnić się w tym, o czym od dawna marzysz.
Czy e-book może coś zmienić?
Z dużym prawdopodobieństwem nie popieram metod poniektórych coachów. Kiedyś też naiwnie wierzyłem w świat, który oferuje więcej, niż mógłbym przyjąć. W rzeczywistości na naszej drodze staje wiele ograniczeń, niepochlebnych osób. Smutnych do takiego stopnia, że swoim zgorzknieniem podświadomie wolą krzywdzić odbierając innym szansę, niż po prostu dla samych siebie emanować pozytywnymi emocjami.
W życiu miałem do czynienia z ludźmi sukcesu i tymi totalnie na dnie. Sam miewam gorszy i lepszy czas. Niemniej wydaje mi się, że bez znaczenia na to, jak nam się układa, zarówno bez grosza przy duszy, jak i z milionem na koncie i rozpoznawalną marką, nie zawsze czujemy się szczęśliwi, a na pewno spełnieni.
Jak odzyskać chęć do życia?
Wielu z nas traci motywację, gdy po raz kolejny zbliża się nieuchronne poczucie beznadziejności. Zatem, czy jakiś e-book nieznanego chłopaka z Internetu może coś zmienić? Nawet nie wiesz ile razy wątpiłem w swoje własne produkty… Bywają dni, gdy patrzę na swoją stronę internetową, czytam swoje felietony, zadając sobie pytanie – czy komukolwiek to jest potrzebne?
Wtedy odzywasz się Ty z pozostałymi osobami, dziękując za ciekawą lekturę, zmieniającą pogląd na siebie, swoje decyzje i podejście do nawyków. Sprawiasz, że czuję się najbezpieczniej, gdy piszesz mi, jak wiele zmieniłem oraz odzyskujesz chęć do życia. Fakt, nie zmieni się to po przeczytaniu książki, a zwłaszcza e-booka. W tym miejscu mógłbym zostawić kropkę i nie mówić nic więcej, bo dopóty nie przeczytasz ani jednej, nie dasz sobie na to szansy.
Czytając książki, słuchając rad i przyjmując płynącą inspirację, nie zmienisz swojego życia, dlatego zadanie, chociaż wydaje się trudne, jest możliwe do wykonania. Zwyczajnie zacząć, nie wsłuchując się w wymówki, tylko od razu wstając i bez większego zastanowienia zacząć działać. Tak robię ja, nie ma w tym większej filozofii. Kwestie techniczne, organizacyjne to inny LEVEL, który pozostawiam Ci w moich książkach, bo jednak to jeden ze sposobów, dzięki którym mogę spędzić z Tobą trochę więcej czasu, a przy tym móc inwestować w rozwój tego miejsca. Doceniam, że jesteś, cieszę się na wiadomości, że wszystko u Ciebie w porządku i już czekam na Ciebie w dyskusji poniżej.
Czy nastawienie do innych, wraca do nas z większą siłą? 🙂 Dołącz do nas w dyskusji poniżej.









Mnie pomogło właśnie nie działanie na siłę, tylko obserwacja siebie. Po czasie samo przyszło, bez presji.
Wyciągając wnioski z obserwacji siebie? To trudne, więc gratulacje! 💪😃
Świetny temat też zastanawiałam się, czy „zmiana myślenia” to coś realnego, czy po prostu nowa etykieta na stary kryzys. Zgadzam się, że pozytywne nastawienie może wracać z siłą, ale też zauważyłam, że trzeba najpierw zadbać o siebie nie tylko o innych. Czasem mam wrażenie, że wiele takich „”przebudzeń”” opiera się na prostych hasłach – działających przez chwilę, ale czy rzeczywiście zmieniają coś głębiej?
Zadbanie o siebie to podstawa, aby móc wspierać innych. Tym tekstem chcę zachęcić do myślenia przede wszystkim o sobie – co nie oznacza, żeby być samolubnym. Zdrowo jest zatrzymać się i powiedzieć – STOP, teraz ja. 🫶
Myślę, że przed rozpoczęciem jakiegoś ważnego dla nas działania warto przyglądać się sobie. Czego chcę, co mnie powstrzymuje, co mogę z tym zrobić, a czego naprawdę nie mogę… Nie dla wszystkich próbą rozwiązania problemu będzie psychoterapia, moim zdaniem dająca bardzo dużą szansę spokojnego zajrzenia w siebie. Ale i ona nie pomoże, jeśli będziemy oczekiwać, że to terapeuta wszystko za nas załatwi. Podobnie książka czy podcast – mogę przeczytać czy wysłuchać milion razy i nadal nic nie robić (niekoniecznie dlatego, że mi nie odpowiadają zawarte tam wskazówki albo dlatego, że nie jestem w stanie za nimi pójść). Te rzeczy same w sobie, choć potrzebne, nie przyniosą zmiany ot tak. Irytuje mnie, gdy ktoś twierdzi, że znalazł sposób na rozwiązanie wszystkich problemów każdej osoby. Albo gdy mówi „wszystko jest w głowie”, bo niekoniecznie tak jest. Dawka pewności siebie przyda się, bo inaczej nie da się zostać niczyim przewodnikiem, ale nie można popaść w samozadowolenie i uznać „tylko j a znam prawdę”. Robić z siebie nieomylnego guru. Co do uśmiechu… no nie wiem, ja ostatnio zdecydowałam, że będę się uśmiechać na przekór rzeczywistości. Niestety podobno jako naród jesteśmy bardzo ponurzy i obawiam się, że ta tendencja będzie się utrzymywać. Przykre, bo człowiek ponury… Dowiedz się więcej »
Praca nad sobą jest podstawą. Dobrze to ujęłaś, jak zwykle dokładnie czytasz międzywierszami. Dziękuję i doceniam Twój udział w dyskusji. Nie wszystko jest w głowie, często nie dostrzegamy tego, co nas powstrzymuje. Uśmiechanie się na przekór rzeczywistości nie jest łatwe – często to w rzeczywistości desperacki płacz.
Ciekawie pokazane: nie chodzi o to, by udawać radość, tylko o to, by szukać przyczyny, dlaczego jej brakuje. To robi różnicę. Mam wrażenie, że niektórzy używają „braku chęci do życia” jako marketingowego hasła coś, co powinno być powodem do rozmowy, staje się ofertą sprzedaży.
Fakt, za uśmiechem często kryje się smutek, zamiast udawać – szukać przyczyny. Dobrze to ujęłaś. 👍 Jesteś silną i odpowiednią osobą, aby o tym mówić. Dziękuję Ci za wszystkie wiadomości, a przede wszystkim za zaufanie.
Zastanawia mnie to zdanie o „powracaniu energii” – brzmi pięknie, ale czasem ludzie dają z siebie wszystko i nie dostają nic w zamian. Jak wtedy odbudować chęć? Kiedyś myślałem, że wystarczy przeczytać odpowiednią książkę albo posłuchać dobrego podcastu. Teraz wiem, że to dopiero początek.
Robienie tego co kochasz dla siebie, nie dla innych, bez szukania przyczyny. Trzeba mieć dużo szczęścia, znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie, a najczęściej mieć odpowiednie osoby, które pomogą dotrzeć do miejsca, w którym chcesz być.
ciekawy felieton super! Wraca stary Patryk!!!!!!!!!!! <3
Cieszę się, że jesteś! 😀 Dzięki za ciepły odbiór. Widzisz różnicę w tekstach? 🤔
W moim przypadku dopiero wyjście poza własne schematy dało efekt – wcześniej tylko zmieniałam słowa, a nie podejście. Też mnie zastanawia, czy te „pakiety nadziei” nie są tylko ładnie opakowaną sprzedażą. Prawdziwe wsparcie rzadko przychodzi z kodem rabatowym.
Ciekawie to przedstawiłaś. Pozostając przy Twoim przykładzie, dobre rzeczy rzadko są przeceniane. Tym bardziej bezinteresownie nie dostaje się pakietów.
Bardzo trafne pytanie czy nasze nastawienie naprawdę wraca do nas mocniej, czy tylko zauważamy to, na co sami jesteśmy wyczuleni, jeśli ktoś ma wewnętrzną pustkę, to żaden cytat motywacyjny tego nie zapełni. Pomaga dopiero dłuższy proces i konkretne decyzje.
Myślę, że zauważamy to, na co jesteśmy wyczuleni. Jeśli ktoś wierzy w układ gwiazd, będzie doszukiwał się w związku z tym znaków. Myślę, że nie ma złotej reguły, ale podchodząc do samych siebie z szacunkiem i optymistycznym nastawieniem (w miarę możliwości), jesteśmy w stanie odzyskać kontrolę.