Kiedy należy oceniać ludzi zero-jedynkowo? Kiedy bycie zero-jedynkowym szkodzi? Zero-jedynkowe podejście do życia w praktyce!
Nasze zadowolenie z życia w wielu przypadkach zależy od tego, jak do niego podchodzimy. Dziś chciałbym porozmawiać z Wami o tym, kiedy dobrze mieć zero-jedynkowe podejście, a kiedy nie powinniśmy sugerować się tym tokiem myślenia? Zanim podyskutujemy o tym, jak zero-jedynkowe podejście do życia wpływa na nas samych i nasze otoczenie, zachęcam do przeczytania poniższego tekstu.
Kiedy zero-jedynkowe podejście do życia jest złe?
Niestety wielu z nas widzi świat zero-jedynkowo, a w taki sposób nie powinno się podchodzić do życia. Powodów jest kilka. Przede wszystkim często nie znamy kulis danego problemu lub sytuacji. Łatwo nam powierzchownie ocenić sprawę, nie mając świadomości, jaką krzywdę tym wyrządzamy. Dziś krzywdą nie jest rana, z której płynie krew, a smutek, który sprawiamy, rzucając bezpodstawne oskarżenia lub z pozoru „zwykłe” komentarze. Takie podejście można też nazywać powierzchownym myśleniem, ale chciałbym przedstawić, gdzie jeszcze pojawia się zero-jedynkowe myślenie .
To podejście jest złe, ponieważ przykładowo można uznać rodzica za złego, ponieważ jednorazowo podniósł głos na swoje dziecko. Tym samym sposobem często słyszę, że osoby starsze są z niczego niezadowolonymi sknerami, ponieważ część z nich oczekuje szacunku, nie mając go do innych. Nie wszyscy starsi ludzie są upierdliwi lub chamscy, czego osoba myśląca zero-jedynkowo, może nie zrozumieć.
Zalety bycia zero-jedynkowym?
Zarówno kobiety i mężczyźni myślą zero-jedynkowo, co ma również dobre rezultaty. Zero-jedynkowe podejście do życia sprawdza się, gdy z różnych powodów jesteśmy ostrożniejsi. Przykładowo, gdy ktoś nas zranił, a my przy następnej sytuacji jesteśmy ostrożniejsi. Wtedy zero-jedynkowo uważamy, że skoro jedna kobieta nas skrzywdziła w kwestii zaufania, przy kolejnej okazji, nie powierzamy ważniejszych spraw lub takich, które są intymne. To szkodzi budowaniu związku, ale przy tym druga połówka powoli do nas dociera.
Zero-jedynkowe podejście do życia sprawdza się również w pracy, gdy mamy schemat działania, a nasze podejście idzie z tym w parze. Jeśli znamy wytyczne i mamy zero-jedynkowe podejście w swojej pracy, nie będziemy szukali nowych rozwiązań. Oczywiście zero-jedynkowo potrafią również myśleć osoby kreatywne. Zerojedynkowość ma swoje zalety również w informatyce. Gdy coś nie działa, jest wiele rozwiązań, ale jedno prawdziwe. Rzadko się zdarza, że pogłaskanie komputera sprawi, że zacznie działać. Oczywiście żartuję, ale mam nadzieję, że rozumiesz, co mam na myśli.
Zero-jedynkowe podejście w praktyce!
Bycie zero-jedynkowym nie jest złe, jeśli umiejętnie wiemy, do których sytuacji możemy podchodzić zero-jedynkowo. Jeśli w związku nie jesteśmy zero-jedynkowi, ale czujemy, że w taki sposób należy podejść do określonej osoby, ponieważ nie budzi naszego zaufania, prawdopodobnie podświadomie czujemy jakiegoś rodzaju zagrożenie.
Czy zatem warto być osobą myślącą zero-jedynkową? Tak, pod warunkiem, że wie się, kiedy powinno się traktować innych zero-jedynkowo, a kogo dopuścić do siebie. Nie wszyscy są wobec nas źli, aczkolwiek nie powinniśmy bezgranicznie ufać wszystkim. Zwłaszcza gdy intuicja podpowiada nam, że coś tu nie gra i lepiej się wycofać. Czasem intuicja zawodzi zarówno kobiety, jak i mężczyzn, ale najczęściej podpowiada słusznie, na podstawie dotychczasowe doświadczenia.
Znasz inne przykłady, w których zero-jedynkowe podejście do życia jest dobre, a w których złe? 🙂 Dołącz do dyskusji poniżej.








Dla mnie zero-jedynkowe podejście do życia to nic innego jak szacunek do siebie! Dbanie o własną autonomię nie ma nic wspólnego z introwertyzmem! Jest to forma stylu życia wzbogacona o zasady którymi się kierujemy w kontaktach z innymi. Ta forma daje nam przestrzeń i chroni nas przed toksycznymi ludźmi! Osoby dla których świat jest albo czarny albo biały są jak roboty które traktują wszystko szablonowo! Umysł człowieka jest tak skomplikowanym tworem że nie ma dla niego uniwersalnej rady! Dlatego każda osobę należy traktować indywidualnie z zachowaniem odpowiedniego dystansu
To podejście, o którym piszesz, sprawdza się w codzienności, ale zawodzi w sytuacjach, gdy intuicyjnie nie wyczujemy, kiedy warto byłoby wyjść ze schematu, nie traktując tej konkretnej osoby zero-jedynkowo. Zdarza Ci się wychodzić z tego szablonu?
Hmm… a co ma zero-jedynkowe podejście z rzucaniem bezpodstawnych oskarżeń? Dla mnie czarne jest czarne, białe jest białe, ale nikogo nie oskarżam bezpodstawnie…
Ładnego masz bloga! 🙂 Super!
Co do Twojego komentarza, właśnie przez blog i książki, staram się pokazać, że nie wszystko zawsze jest czarne lub białe. 😉
Nie potrafię tak patrzeć na świat. Każdy jest inny i to o nim świadczy jeśli zachowuje się źle Zero-jedynkowo czasem trzeba myśleć bo kurde, są sytuacje w których inaczej nie będziemy w stanie zareagować. Sytuacje nas zmuszają do niektórych rzeczy. Pozdro!
Właśnie nie tak skrajnie. Myślę, że trzeba wyczuć sytuację, aby wiedzieć, czy dana sytuacja wymaga zero-jedynkowego spojrzenia, czy nie. 🙂
Nie otaczam sie ludzmi ktorzy mysla w taki sposob bardzo krzywdzacy wobec innych. Nikt nie chcialby byc tak potraktowany w zero-jedynkowy sposob wiec unikam ludzi ktorych podejrzewam o takie zachowanie. Chociaz zgadzam sie z tym co napisales o okreslonych sytuacjach nie chce byc oceniany i musiec dostosowywac sie do innych ktorzy oprocz oceniania innych nie robia nic innego.
Szufladkowanie, ocenianie, narzucanie innym, co mają robić, nie jest w porządku. Zgadzam się z tym, co napisałeś. Natomiast uważam, że w określonych sytuacjach zero-jedynkowe podejście ma rację bytu. 🙂
Zero-jedynkowe podejście dla mnie to szybki prosty wybór. Ocena sytuacji, która nie wymaga wchodzenia w uczucia i emocje. Konkretne, konsekwentne działanie, zadanie do wykonania, odpowiedź na pytanie, tak czy nie. Ocena innych ludzi nie powinna być powierzchowna. Krytyka może być niesprawiedliwa i krzywdząca. Każdy człowiek jest inny, ukształtowały go odmienne doświadczenia. Mamy prawo mieć dystans i obawy co do czyjegoś zachowania gdy jest nie na miejscu. Podejście z szacunkiem mając dobre intencje nie pozwoli nikogo skrzywdzić, a dać szansę. Odpowiednio ocenić sytuacje i zareagować w razie potrzeby. Myślę, że zaufanie nie jest kwestią szybkiej decyzji, ale dobrego poznania. Przez przykre doświadczenia trudno zaufać. Na pewno ostrożnie, ale warto.
W zero-jedynkowym podejściu można się zagubić, gdy z góry oceniamy człowieka, nie biorąc pod uwagę całej sytuacji, a tylko jej ogólny zarys. W wielu przypadkach takie podejście może być krzywdzące, chociaż instynktownie w jakimś stopniu chroni nas to przed nietrafnymi decyzjami lub niewłaściwymi ludźmi.
Majac juz 58 lat, wlasnie mi uswiadomiono, ze ja jestem jedna z takich osob. To jest przerazajace, mowiac szczerze. Zgadzam jesli chodzi o sfere business, ale w zyciu prywatnym, ten wlasnie brak ostroznosci w ocenie ludzi i sytuacji……dla mnie to tragedia. Nie chce taki byc i musze sobie z tym jakos poradzic.
Co do oceny sytuacji, trudno jest bezbłędnie ocenić intencje innych. Idziemy ulicą zamyśleni, nie wiedząc, że ktoś z naprzeciwka chce nam wyrządzić krzywdę. Jesteśmy tylko ludźmi, czasem wymaganie od siebie za dużo, może nam tylko zaszkodzić. 😉
Wlasnie niedawno, a mam juz 58 lat uswiadomiono mi, ze ja jestem jedna z takich osob. Musze przyznac ze kiedy teraz bardziej rozumiem wlasne zachowania, to staram sie znalezc pomoc dla siebie samego. Samo poczucie ze jestem taka osoba, przeraza mnie. Zgadzam sie w sferze business( sam prowadze wlasny), ale w zyciu prywatnym mozna wyrzadzic tyle krzywdy bliskim osobom.
Cześć Robert, miło Cię poznać! 🙋♂️ Świadomość tego, że podchodzi się do innych w sposób krzywdzący jest ważne. Niemniej moim zdaniem czasem albo zaniżamy swoją wartość, albo nadmuchujemy ego, więc może być tak, że wydaje nam się, że w jakiś sposób kogoś krzywdzimy. 🤔 Dobrze jest po prostu porozmawiać, zweryfikować to we własnym otoczeniu, pytając o konkretne sytuacje i zachowania.
Tak, wlasnie to robie. Poczuwam sie do winy, wywolaniem kryzysu w moim malzenstwie. Nie bylo to w zaden sposob zamierzone i zaplanowane, ale po prostu wyniklo z braku wiedzy na temat wlasnej osoby, nauk i wskazowek wyniesionych z wlasnego domu. W moim akurat przypadku albo ich nie bylo w ogole, albo byly przekazywane w nieumiejetny sposob. No niestety te ponad 50 lat temu, czasy byly zupelnie inne i zycie codzienne tez wygladalo zupelnie inaczej.Ale jak to mowia, na nauke nigdy nie jest za pozno.
Moim zdaniem do tworzenia związku są potrzebne dwie osoby, więc nawet jeśli jednej zdarzy się zrobić coś wynikającego z emocji, chwilowej trudności lub kryzysu, druga (jeśli kocha), zrozumie, pomoże, zareaguje w prawidłowy sposób. Mężczyźni uznali, że przepraszanie na zapas lub schodzenie z drogi to nasza rola, a to błąd, ponieważ partnerka przyzwyczajona, że jej na wszystko można, nie zareaguje tj. powinna, gdy partner nie będzie w stanie znów się kajać.
Wydaje mi się, że zero-jedynkowe myślenie jest cechą charakterystyczną dla osób ze spektrum autyzmu. Ja jestem taką osobą i właśnie ten rodzaj myślenia występuje u mnie. I to właściwie w większości sfer życia o ile nie we wszystkich.
Sprawdziłem na sobie czy moje podejście do życia jest związane z jakimś spektrum, chorobą lub zaburzeniem. Okazało się, że nie, a im dłużej o tym myślę i weryfikuję, okazuje się, że boryka się z tym wielu ludzi.
Dla mnie też to trudne. Nic nie jest czarno-białe, świat ma wiele odcieni szarości. Ale przy tym trzeba pamiętać, że ludzie mają różne pobudki, startują z różnych miejsc, mają różne poglądy… Nie jestem pewien, czy da się żyć w pełni zerojedynkowo 🙂
Jest dużo racji w tym, co mówisz. Osobiście tam, gdzie jestem w stanie, podchodzę zero-jedynkowo, ale nie zawsze.
Najlepsze podejście do życia to takie, kiedy wiemy, gdzie zmierzamy
Coś w tym jest, chociaż nie zawsze mamy ustalony cel, a radzimy sobie w życiu bez większych wyzwań.
Nie mam zdania na ten temat niech każdy myśli jak chce, ważne żeby nikomu nie robił przykrości. Pozdrawiam!
Ciekawe podejście. 🙂 Zgadzam się z tym, aby nie robić nikomu przykrości.
Ludzie myśla zero jedynkowo wobec ludzi i swoich decyzji. Czasem to pomaga w podejmowaniu decyzji ale często sprowadza na manowce
Zgadza się, dlatego moim zdaniem należy podchodzić do życia, siebie oraz innych sprawiedliwie.