Gdzie szukać pomocy? W jaki sposób radzić sobie podczas życiowych trudności? Jak szkodliwe mogą być porady z Internetu!
Szkodliwość poszczególnych grup w mediach społecznościowych oraz forum internetowych, okazuje się większym zagrożeniem, niż moglibyśmy myśleć. Jeśli znasz mnie wystarczająco długo, wiesz, że wspólna dyskusja ma dla mnie znaczenie. Dlatego lubię słuchać i poznawać odmienne zdanie na różne tematy. Dzięki temu możemy wspólnie się rozwijać. Jak porady z Internetu wpływają na autorów pytań? Dołącz do nas w dyskusji pod poniższym felietonem.
Grupy Facebook szkodzą zdrowiu?!
Moim zdaniem blogi, ani strony internetowe również nie są do końca bezpieczne, dlatego wielokrotnie powtarzam stałym osobom sięgającym po moje publikacje, aby analizowali czytane słowa i potrafili wybrać z nich to, co dla nich najlepsze.
Czytam posty na jednej z grup w portalu Facebook i uważam, że tego typu miejsca, są najgorszym wyborem do poszukiwania odpowiedzi na życiowe trudności. Po drugiej stronie są ludzie często zmęczeni życiem, chcących zabłysnąć, dlatego bawią się w terapeutów. Większość porad otrzymanych w komentarzach pod postami może jedynie pogłębić smutek, a co gorsza wprowadzić jeszcze większe zamieszanie w Waszym życiu. Dlatego postanowiłem napisać o tym z przestrogą.
Powód: dlatego sięgamy po porady z Internetu
Czytam posty i mam jedną refleksję – wiem, że nie jest łatwo. Dlatego trzymam kciuki, aby wszystko się ułożyło każdemu, kto boryka się z jakimiś trudnościami. Niemniej uważam, że nawet ktoś, kto doświadczył podobnych sytuacji, nie powinien nikomu doradzać, bo każda sytuacja jest indywidualna. To oczywiste, treści w Internecie mogą podnieść na duchu, wspierając w trudnych momentach, ale nie powinny dawać konkretnych rozwiązań w stylu: „wyrzuć ojca swoich dzieci z domu, bo to, co piszesz, to ewidentny przykład socjopaty„.
Potrzeba rozmowy, wyzbycia się emocji jest zrozumiała i ważna dla zdrowia psychicznego, ale nie zapominajmy, że są różne osoby, którym nie zależy na nas, a udowodnieniu samym sobie, że ich zdanie i życiowe doświadczenie mają znaczenie. W rzeczywistości mogą borykać się zaburzeniami lub trudnościami, które rekompensują sobie przesiadywaniem na grupach i forach, doradzając innym.
Kogo w takim razie słuchać?
Zwierzanie się z osobistych sytuacji, wymaga ogromnego zaufania i otwartości, dlatego tym bardziej powinniśmy być ostrożni, co i do kogo wysyłamy. Nawet najwierniejsi przyjaciele się mylą, a co dopiero obcy ludzie. Odpowiedzi użytkowników często są anonimowe. Zadaję ich członkom proste pytanie: jeśli traktujecie wypowiedzi z grup lub forum internetowego, jako prawdę objawioną, jak mam traktować to miejsce poważnie?
Zatem musimy pamiętać, aby nie słuchać porad pod wpływem emocji, ponieważ sugestie i własne wnioski, mogą poprowadzić nasze decyzje, w kierunku którego głęboko w sercu nie chcemy. Widzę, że ktoś usunął swój komentarz, ponieważ mój argument był nie do podważenia. Zadaję sobie pytanie – o czym mam dyskutować z tymi osobami? Daję odpowiedź, komentarz zostaje usunięty i znów pada to samo pytanie.
Moja odpowiedź pojawiła się wyżej między wierszami – słuchać swojego rozsądku, dopasowując rozwiązania pod swoją sytuację i nie czytać komentarzy, w których dostaje się konkretne odpowiedzi. Przecież osoba, która zna naszą sytuację powierzchownie, nawet jeśli ma podobne doświadczenia, nie przeszła życia w naszych butach. Na to z jakimi ludźmi rezonujemy, w jaki sposób reagujemy i co prowadzi do sytuacji, które nas spotykają, w dużej mierze mamy wpływ my sami, z powodu naszych doświadczeń i wynikających z nich reakcji.
Szkodliwość w porad z Internetu?
Też mogę wypisywać posty na grupach czy wątki na forach, jaki to jestem poszkodowany „z przemocowego domu”, chociaż te sytuacje nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Wielu członków grupy szkodzą swoimi poradami, dając innym niepotwierdzone sugestie. Wystarczy, że ktoś się sprzeciwi, a pada zasadnicze pytanie – a jakie masz wykształcenie, aby sprzeciwiać się grupom? – Moje pytanie brzmi identycznie – jakie macie wykształcenie, aby mówić innym, co robić życiowych zakrętach (ODPOWIEDŹ: żadne). Grupa osób, uważająca, że może bawić się w terapeutę, ukrywając się za anonimowymi komentarzami jest słabe, nie życzę wrogowi, aby się radzili u takich osób.
Staram się podać prosty przykład. Gdybym dziś odkrył, że żona mnie zdradza i dostał na mój post odpowiedź w stylu „wyrzuć ją z domu w samej bieliźnie na mróz”, w emocjach mógłbym tak zareagować. Chociaż w poście nie wspomniałem, że u żony był jej szwagier, a do mieszkania wróciłem, gdy się wygłupiali.
Mogę w poście też nie wspomnieć o swoim narcyzmie i zażyciu używek powodujących omamy. Większość postów nie przedstawia żadnych konkretów, a jedna z kobiet na pytanie – o co się pokłóciliście, że odszedł – odpisuje: „nie ważne, jego wina i już”. To straszne, że są osoby, które od razu założyły jego winę, gdzie nie znamy punktu widzenia owego oprawcy, tylko mamy na ekranie słowa sfrustrowanej kobiety, szukającej uwagi na grupie lub forum.
Czy porady z Internetu mają jakieś zalety?
Mamy prawo do dzielenia się swoimi doświadczeniami, o czym doskonale wiem, skoro od lat dzielę się swoimi za pośrednictwem felietonów. Mam świadomość, że są osoby, które za bardzo wezmą do serca moje słowa lub coś źle zrozumieją, ponosząc realne konsekwencje. W tej kwestii zgadzam się z członkami owej grupy – mają prawo się wypowiadać, nie ponosząc konsekwencji za to, czy ktoś radę zastosował. Niemniej będę bronił argumentu opowiadając się za szkodliwością grup i forum Internetowych, w których wielu użytkowników bez głębszej analizy reagują emocjonalnie jak dzieci.
Zapytasz, dlaczego w ogóle znalazłem się na tego typu grupie? Chciałem zaczerpnąć innych punktów widzenia na zróżnicowane sytuacje życiowe. Ostatecznie trafiam na grupę dorosłych ludzi, którzy doradzają sobie jak dzieci bawiące się we własne talk-show. Te posty dotyczą realnych problemów, nie są miejscem na odpowiedzi typu „rzuć go, odejdź, spal mu rzeczy”!
Nie wszyscy szkodzą, ale znaczna większość tego typu miejsc, wyróżnia się osobami leczącymi swoje traumy, przy tym nieświadomie źle doradzając innym. Taka grupa to idealne miejsce dla smutnych i znudzonych życiem osób, które nie mają wiedzy, ale są pierwsi mówić innym, jak mają żyć. Co z tego, że na 50 komentarzy, jedna nie będzie doradzać, tylko napisze „rozumiem, że jest ci ciężko, mam nadzieję, że uczęszczasz na terapię i korzystasz ze wsparcia eksperta„? Pozostałe grono, które bez większej analizy i wglądu w sprawę zabiera głos, tym samym zwyczajnie szkodząc osobom, które realnie szukają odpowiedzi.
Czy korzystasz z porad postronnych osób w Internecie? Jak weryfikujesz otrzymane sugestie? Dołącz do nas w dyskusji poniżej.









Na pewno felietony Patryka to dobre źródło rozwoju, przemyśleń i dyskusji. Myślę, że w życiowych trudnościach nie warto ryzykować szukając pomocy u przypadkowych grup wsparcia w internecie, a wybrać się jednak do specjalisty po poradę, który wysłucha i z odpowiednim podejściem zaproponuje indywidualne rozwiązania. Można się wesprzeć dobrym źródłem, sprawdzonym, poleconym, ale i tak sami musimy ocenić co jest dla nas dobre. Każdy odbiera świat na swój własny unikalny sposób i to co komuś pomoże nie konieczne musi być dla nas właściwe. Pod okiem specjalisty możemy skorzystać ze wskazówek, ale i tak do nas będzie należał wybór i działanie.
Dziękuję Ela, o dyskusję chodzi, wzajemny dialog, szukanie rozwiązań wspólnymi siłami. Niestety w grupach / na forach, często ludzie nawet nie sprawdzają, co wartościowego można od siebie dodać. Podejrzewam, że nawet nie czytają od początku do końca tego, z czym zwraca się autor postu/wpisu. Byle się wypowiedzieć i tyle.
Właśnie w poradach z Internetu niepokoi mnie fakt, że jest wiele zagubionych osób realnie szukających rozwiązania, a otrzymujących wskazówki, które bez weryfikacji, mogą tylko pogorszyć sytuację.
Emocje to najgorszy doradca – człowiek się łapie każdej rady, bo chce natychmiast ulgi 😞 ja weryfikuje porady porównując z książkami, podcastami, no i rozmawiam z kimś zaufanym. Forum? raczej nie.
Prawidłowo, zwłaszcza szukając porady wśród zaufanych osób, analizując ich słowa pod swoje potrzeby, możliwości oraz sytuację. Dzięki za wartościowy komentarz! 😀 Internetowi trolle próbują wbić się tu ze swoimi rewelacjami.
Miałam kiedyś problem i napisałam do jednej babki na forum – była mega pomocna, ale to był wyjątek. większość tylko się produkuje. Jestem jedną z osób w grupie na której wdałeś się w dyskusję i zgadzam się wielu jest tam Januszy i Halin z dobrymi poradami w stylu – nie wiem ale sie wypowiem.
Właśnie to jest problem, ponieważ są osoby, które realnie poszukują odpowiedzi, licząc na wsparcie. Niestety spora część użytkowników odpowiada w nieprzemyślany sposób, pozostawiając po sobie krzywdzące wypowiedzi lub wprowadzające w błąd. Bez większej wnikliwości, po prostu szkodzą.
Korzystam z porad, ale tylko jak coś mnie tknie, w sensie jak czuję że to może pasować. A potem i tak porównuję z tym co już wiem. Podałbyś link do grupy o której mówisz?
Patryk, wiesz jak cenię Twoje felietony i odcinki podcastów. Z mojej perspektywy wygląda to tak, że wszedłeś na grupę która już w nazwie ma „toksyczni” i „manipulatorzy”. Takie miejsca warunkują się tym, że dołączają do nich toksyczne osoby, użalający się nad swoim życiem, a potem otrzymujący komentarze, osób doradzających w toksyczny sposób jak zmanipulować bliskich. Koło się zamyka, toksyk pisze post, a grupa jeszcze większych toksyków doradza jak robić, aby wyjść na ofiary. Mam nadzieję że wiesz o czym mówię. 😛
Dobrze robisz Xawery, weryfikacja tego, co do nas dociera jest ważna. Co do linku, nie chcę promować miejsca, które niesie szkodę.
Sebastian, dziękuję za ciepłe słowa. To nie jedyna grupa, w której próbowałem wdać się w kulturalną dyskusję opartą na wymianie argumentów. Sporo osób piszących szkodliwe odpowiedzi rzuciło się do mnie z pretensjami „że się próbuję promować i nikt mnie nie zapraszał” – fakt, dla osób, które postępują niewłaściwie szczera opinia na temat ich zaniżania jakości, może być prowokująca. Mało tego! W takim miejscu nawet jeśli powie się coś wartościowego, znajdą się tacy, którzy przyczepią się o drobiazg.
Macie też rację co do toksyczności samych grup. Niemniej administratorom raczej na tym zależy, bo w żaden sposób nie dbają o moderowanie komentarzy, aby osoby szukające pomocy, czuły się tam bezpiecznie.
Nie wiem jak inni, ale dla mnie ważne jest, kto udziela porady. Sprawdzam profil, inne wypowiedzi tej osoby, i dopiero wtedy coś rozważam. W takich grupach często porady są bardziej o nich niż o nas… widać że ludzie się wyżywają zamiast realnie pomagać
Twoje podejście robi na mnie wrażenie, ponieważ nawet jeśli sprawdzasz osobę, której porada do Ciebie trafia (czyli nie wszystkich), już samo to wymaga poświęcenia czasu i weryfikacji. Co do trafności tych porad, faktycznie bardziej są o komentujących, niż odnoszące się do autora postu.
serio ludzie traktują komentarze z neta jak rady od specjalisty? 😵 przecież tam każdy się mądrzy, a nikt nie zna drugiej strony
Wiesz, właśnie to jest niepokojące. Nie wszyscy potrafią się ustosunkować, a niektórzy potrafią dzielić się przemyśleniami w bardzo przekonujący sposób. Gdy zaczynałem publikować w Internecie, usłyszałem pewne słowa – słowa to odpowiedzialność, a wielokrotnie powielane kłamstwo staje się prawdą.
Myślę, że nie warto wszystkich grup internetowych wrzucać do jednego worka. Czasem warto spojrzeć, kto taką grupę założył; udzielam się w grupie prywatnej współtworzonej przez osobę profesjonalną i jak dotąd, bardzo sobie chwalę. I akurat ta grupa nie jest miejscem do „bawienia się w terapeutów”, omawiamy różne zjawiska psychologiczne i zachowania, ale nie te z życia prywatnego. Lubię też grupy, w których można po prostu pogadać na luzie. A niedawno mi ktoś doradził w sprawie leczenia gardła i myślę, że nie zaszkodzi, jeśli proponowaną metodę wypróbuję. Lubię, gdy ludzie dzielą się swoimi doświadczeniami, bo zawsze mogę coś z tego wyciągnąć. Nie podoba mi się natomiast, gdy ktoś na podstawie własnych doświadczeń uogólnia albo jak koń z klapkami na oczach widzi tylko jedno rozwiązanie danego problemu.
Z Twojej wypowiedzi (którą jak wiesz, cenię i szanuję), wnioskuję, że jesteś w grupach, na których w ogólny sposób zabiera się głos na poruszane tematy, jak ma to miejsce przy sąsiedzkiego wsparcia. Moim zdaniem co innego, gdy na grupie bez większej wnikliwości, kobiety doradzają, aby założyć mężowi niebieską kartę czy wyrzucić go z domu, bo ona napisała ogólnikowy post, w którym stawia siebie w roli poszkodowanej. Może się wydawać, że niewiele widziałem, ale zarówno w swoim otoczeniu, jak i wiadomościach za pośrednictwem Zamkniętej Listy, spotykałem się z różnymi sytuacjami, w których okazywało się, że mężczyzna lub kobieta nie byli oprawcami, a ofiarami.
Czytając płaczliwy post użytkowników, którzy ucinają temat, gdy komentujący zaczynaja dopytywać o szczegóły, tylko potwierdza mi przekonania.
Zgadzam się z Tobą, nie powinniśmy oceniać sytuacji, jeśli za mało o niej wiemy (nie musimy wiedzieć wszystkiego, ale najważniejsze szczegóły warto znać). Widzę też podwójne standardy – niektóre kobiety innym kobietom pewne czyny przebaczają, mężczyznom już niekoniecznie. A przecież każda osoba jest zdolna do podłości (nawet jeśli w przypadku przemocy fizycznej i seksualnej przodują mężczyźni). Przypuszczam, iż takie zachowanie wynika z faktu, że przez wieki to mężczyźnie było wolno więcej, i teraz mamy „odbijanie piłeczki”. Jeśli mam rację, kiedyś powinno to przejść.
Inna rzecz, że istotnie kobiety często doradzają innym „zmień chłopaka”. Są sytuacje, w których to jedyne wyjście, ale zauważyłam, że sporo osób (może jednak nie tylko kobiet, mężczyzna też potrafi napisać bez namysłu „zmień kobietę”) wybiera ucieczkę, gdy tylko coś w zachowaniu drugiej osoby im się nie podoba. A przecież to coś nie musi być sygnałem alarmowym, pewne rzeczy da się przepracować, może wspólnie. Tylko nie każdemu/nie każdej parze się chce.
Zagrożeniem jest zachowanie użytkowników tego tupu grup, którzy bez głębszej refleksji dają się wciągać w dyskusje i nabierają się na argumenty osób, które nie mają racji. W konsekwencji pokrzywdzone zostają osoby postronne, których wersja zdarzeń nie ma znaczenia, a wiedza pozyskana w grupach tylko im zaszkodziła.
Zgadzam się z Tobą.
Super, już nie mogę doczekać się naszej kolejnej rozmowy w dyskusjach pod felietonami. 🙂
Z internetu można coś wynieść, ale decyzje trzeba podejmować samemu. Inaczej to nie życie, tylko sterowanie zdalne, moim zdaniem internetowe porady są spoko jako inspiracja, ale nie jako instrukcja co robić.
Biorąc pod uwagę ilość i jakość tych porad, jest co przesiewać. 😉 Dzięki Adi za ponowne odwiedziny, miło Cię widzieć.
Kiedyś zapytałam na grupie o problem w relacji i po tej „pomocy” miałam tylko większy mętlik. już nigdy więcej. Ja czytam, ale potem sprawdzam, czy to w ogóle ma sens. Zawsze filtruję przez własny rozsądek.
Najczęściej bez większej weryfikacji i przemyślenia padają obalone oskarżenia w stylu: toksyk, manipulator, czerwona flaga – z poradami: rzuć go, masz najgorzej, to przemocowiec!
Serio, grupy nie są miejscem na rozwiązywanie takich trudności.
moim zdaniem to zależy gdzie szukasz bo są grupy, gdzie ludzie faktycznie pomagają, ale większość to niestety chaos i ego 😶🌫️
Niestety większość to jak mówisz chaos i ego. Ogromny wpływ ma podejście administratorów i moderatorów, którzy najczęściej nic nie robią, a w grupie dochodzi do patologicznych reakcji oraz zachowań.
To nie jest tylko miejsce, które „pomogło wielu ludziom”. Ta grupa to przede wszystkim świetne studium toksycznych zachowań i czerwonych flag w relacjach. Można się tu naprawdę sporo nauczyć choćby tego, na co zwracać uwagę w związkach. Często trafiają tu osoby, które nie mają nikogo bliskiego, z kim mogłyby spokojnie porozmawiać, przemyśleć sytuację czy po prostu wydostać się z własnej głowy i bańki niezdrowej relacji. Wypowiedzenie problemu na głos nawet w poście potrafi wiele zmienić. Zdarza się, że dopiero wtedy coś do nas dociera, coś, czego sami wcześniej nie byliśmy w stanie dostrzec.
Właśnie dlatego takie grupy są szkodliwe, ponieważ łatwo wpaść w pułapkę i zachłysnąć się szczególnie tym, którzy nie mają komu się wygadać. Wtedy podatność na argumenty obcej osoby, której argumenty i porady tylko zaszkodzą, jest większa. Nie wiem, czy masz takie doświadczenie – na swojej drodze spotkałem kilka osób, z którymi czułem, że na spotkaniu zgadzam się w 100%, a wieczorem tego samego dnia, argumenty rozmówcy same weryfikowały mi się w głowie. Generalnie byłem w stanie uwierzyć, że mleko sprawia, że zaczniemy latać, ale już w domu dociera do mnie absurd argumentu.
Takie grupy mają ogromną wartość nie jako źródło gotowych rozwiązań, ale jako przestrzeń, w której można zostać wysłuchanym i bezpiecznie wyrzucić z siebie emocje. Dla wielu to jedyny sposób, by poczuć, że nie są sami. Każda sytuacja jest inna, dlatego opinie warto traktować z dystansem, ale to nie oznacza, że należy tłumić ból w milczeniu. Czasem jedno życzliwe słowo od kogoś zupełnie obcego daje więcej siły niż obojętność najbliższych. Owszem, warto uważać, komu się ufa, jednak to nie powinno być powodem do zamykania się w sobie. Jeśli ktoś potrzebuje wsparcia niech szuka go tam, gdzie może znaleźć choćby odrobinę zrozumienia.
Julia, nie znamy się od dziś. Czy Ty byłaś na takich grupach i forach? Czy widziałaś, co ludzie piszą w tych komentarzach? Jeśli na 50 komentarzy padnie jedno życzliwe słowo, albo część porady będzie miało sens, to nie znaczy, że 49 komentarzy przejdzie niezauważenie. Osoba w kryzysie może łapać wszystko jak pelikan.