Unsplash.com

Z jakimi problemami borykają się młodzi? Czy kłopoty dorosłych są porównywalne z tymi dzieci i nastolatków? W jaki sposób podzielić poziom problemu dziecka z naszymi!

Rodzice czasem podchodzą do problemów swoich dzieci z przymrożeniem oka. Gdy mówisz do dziecka – żebyś miał moje problemy… – zastanów się, co ma ono na myśli. Często w natłoku codziennych obowiązków i własnych wyzwań, nie traktujemy obaw i kłopotów dziecka poważnie, a powinniśmy. Dlaczego tak jest?

 

Czy problemy dziecka są mniej istotne?

Bez znaczenia czy jesteś rodzicem nastolatka czy kilkuletniego dziecka. Każdy wiek wiąże się z pewnymi wyzwaniami, jakie musi młodszy znosić. Gdy przykładowo dziecko buntuje się, że nie założy rajstop do przedszkola, powodem mogą być rówieśnicy, którzy śmieją się z jego ubioru. Powodem może też być chęć ubierania się jak ktoś, kto imponuje młodemu człowiekowi. Coś co może wydawać się dla nas głupie, dla dziecka może być bardzo ważne, wręcz najważniejsze.

 

Jak mają się nasze problemy do problemów dziecka?

Masz niezapłacony rachunek za gaz albo w pracy nie wyrabiacie się z obowiązkami, gdy córka przeżywa słowa koleżanki, a syn czepia się, że nie chcesz odwieźć go na trening. Porównanie problemu jest wręcz tak odległe, że nawet nie ma co dyskutować. W tej sytuacji, problem dorosłego jest dużo poważniejszy.

Jednakże warto się zastanowić nad pewnym faktem. Jako dorośli, mamy porównanie problemów. Doświadczyliśmy już poniżania z powodu trądziku czy innych powodów, jak również byliśmy świadkami pożaru domu sąsiadów, którym było trzeba pomóc. Nasze dzieci nawet gdy były świadkami takich zdarzeń, nie mieli okazji poczuć jak to jest stracić pracę tuż przed świętami czy opłatami za rachunki. Nie przetrwały utraty rodziców i poważnej operacji.

 

Z tego właśnie powodu, wypadałoby obdarzyć młodszych wyrozumiałością, dając przy tym wsparcie. Nawet jeśli właśnie mieliśmy duży wydatek i nie mamy na rachunki, matka trafia do szpitala, a życiowy partner ma wypadek, problem dziecka z trądzikiem, w tej sytuacji może być dla niego największym problemem, a może nawet większym niż problemy finansowe, połączone z rodzinną tragedią.

 

Czyli co sugerujesz, mądralo?

Co bym sugerował? Decyzja należy jak zawsze do Ciebie, nie zamierzam uczyć wychowywania. Zależy mi na zwróceniu uwagi na fakt, że dziecko ma swoje problemy, które z powodu braku doświadczenia życiowego, są dla niego ważniejsze, niż to czy mama i tata mają co włożyć do garnka.

Prawdopodobnie też to przeżywają, denerwują się i zastanawiają co można byłoby zrobić, natomiast to my jesteśmy dorośli, więc moim zdaniem powinniśmy spokojnie podejść do sprawy i chociaż na kilka minut odstawić swoje sprawy, aby posłuchać o wrednej koleżance, znaleźć coś na ten trądzik i doradzić w sprawie gnębienia w szkole. Bez znaczenia na wiek, dziecko ma inne priorytety i spojrzenie na świat.

Udostępnij dalej:
Autor: Patryk Tarachoń
Nazywam się Patryk i jestem blogerem. Treści artykułów opieram na prywatnych doświadczeniach oraz sytuacjach czerpanych z otaczającej codzienności. Często swoje wypowiedzi bazuję na doświadczeniach i spostrzeżeniach.