Skąd bierze się strach przed lekcjami wychowania fizycznego? Z jakich powodów wymigujemy się od lekcji? Sprawdź co spotyka młodych ludzi na lekcjach WF-u!

Skąd bierze się strach przed lekcjami wychowania fizycznego? Z jakich powodów wymigujemy się od lekcji? Sprawdź co spotyka młodych ludzi na lekcjach WF-u!

Gdy dla jednych szkolne lekcje wychowania fizycznego kojarzą się z ulubionym sportem i odrobiną rywalizacji, dla innych bywają traumą i nie kojarzą się z niczym pozytywnym. Ten felieton napisałem z myślą o osobach, które negatywnie nastawiają się na lekcje WF-u, jednakże nie wszystkie zajęcia właśnie takie są. Być może uda mi się Ciebie zaskoczyć, więc proszę, przeczytaj do końca.

Zanim porozmawiamy o lekcjach WF-u

Wkrótce premiera mojej książki ,,Przygotuj się na Start”. W taki sam sposób , w jaki opowiadam o różnych sytuacjach w książce, tak samo wygląda poniższy tekst. Nie przeczytasz go w ,,Przygotuj się na Start„, ale mam nadzieję, że będzie ciekawą zapowiedzią, tego co Cię w niej czeka. Będzie dużo o tym co działo się w szkole, rodzinie i na podwórku. Na blogu dzielę się różnymi przemyśleniami, związanymi z poruszanymi w niej tematami. Postanowiłem napisać o czymś, co zapewne wielu zastanawiało. Dlaczego byłem tak wycofany na lekcjach wychowania fizycznego? Myślę, że wielu z nas miało z tym podobny problem. Dokuczanie w szkole, kompleksy i poczucie braku własnej wartości czasem wystarczą, aby samoocena diametralnie spadła. Mimo wszystkich przykrości, nie oznacza to, że jesteśmy beznadziejni.

Wpływ lekcji WF-u na samoocenę

Pamiętam wszystko, jakby było dzisiaj. Wyzwiska na korytarzach, docinki podczas lekcji czy ataki podczas powrotu do domu. Mimo wszystko, nic nie było bardziej traumatyczne niż lekcje wychowania fizycznego w szkole. W moim przypadku, blokada przed lekcjami WF-u w szkole zaczęła się już w podstawówce. Wtedy mieliśmy jedną nauczycielkę od wszystkiego, więc tym bardziej zastanawiam się, dlaczego z nami nie rozmawiała, gdy widziała, że dzieje się coś złego. Niby nic, niewinne żarty. Dzieliliśmy się na dwie drużyny, które stawały obok siebie w dwóch rzędach. Miało się przeciwnika, z którym było trzeba pobiec i zdążyć przed nim, aby osoba za nami mogła być następna. Dziś wydaje mi się to oczywiste, ale wtedy nie rozumiałem czy powinienem pobiec ponownie. Gdy rówieśnicy zauważyli, że wystarczy mi uświadomić, że teraz znów moja kolej, to pobiegnę. Wtedy po raz pierwszy zaczęto się ze mnie śmiać.

W późniejszych latach podstawówki zaczęto wyśmiewać moją budowę ciała. Chłopacy o większej wadze i kompleksie podbudowywania własnego ego wytykali mi każdą kość i żebro. Odruchowo zacząłem stawać gdzieś na boku boiska i przez całą lekcję nie ruszałem się z miejsca. Właściwie zauważam pewien schemat, który polega na tym, że jeśli w klasie są grupy osób, to ani na zwykłych lekcjach, ani na boisku z nikim innym nie będą chcieli grać. Tym bardziej pasowało to dla tych, którzy zwyczajnie mnie nie tolerowali. Jak na chłopaków w tym wieku, byli też tacy, którzy mieli w sobie więcej empatii. Podchodzili do mnie, motywowali, abym nie bał się normalnie grać w piłkę nożną, czy pobiegać, aby odbić ją podczas gry w siatkówkę. Tylko jak można grać z ludźmi, którzy uprzykrzają życie szkolne. Nie obchodziło mnie, gdy zależało mojej drużynie wygrać, bo nie pamiętam, żeby im zależało, abym ja czuł się dobrze w szkole.

Osoby, dzięki którym dało się przetrwać

Jeśli czytasz mnie w Internecie, wiesz zapewne, że dobrze zżyłem się z dziewczynami. Były dużo inteligentniejsze i nie traktowały mnie odgórnie, z byle głupiego powodu. Przede wszystkim myślały i potrafiły załagodzić wiele ran, które zadali mi „koledzy”. Na zajęcia WdŻwR (Wychowanie do Życia w Rodzinie), chodziłem właśnie z tymi dziewczynami. Poza tym, że to były najbardziej wartościowe lekcje tego typu w całej mojej edukacji, nauczycielka była wuefistką. Gdy padł pomysł, aby uciekać z zajęć na lekcje WF-u młodszych klas, byłem najszczęśliwszy na świecie. Pamiętam, jak po pierwszej rozgrywce, dziewczyny powiedziały mi, że to nieprawdopodobne jak gram. Byliśmy tak zgrani, że pierwszaki nie specjalnie cieszyły się na nasz widok. Z następnymi rozgrywkami, nie chodziło już o wygraną, a dobrą zabawę. Pierwszy raz nikt mnie nie oceniał, nie komentował i nie robił problemu z porażek. Dlatego szło mi tak dobrze.

Właśnie takie sytuacje, napawają mnie optymizmem. Nie przejmuję się już zdaniem innych i wycofuję się w towarzystwie, które mi nie pasuje. Uważam, że ignorowanie rówieśników na lekcjach WF-u było dobrym rozwiązaniem. Oni nie tolerowali mnie w szkole, ja nie udzielałem się na boisku. Gdy pytali mnie, z czym mam problem, wprost im odpowiadałem, że nie zamierzam pomagać wygrywać tym, co mnie pomiatają. Lubicie grać, to grajcie, jestem na lekcji, ponieważ muszę być. Żadne skargi do nauczycieli ani rozmowy z nimi nie przynosiły skutku. Dlaczego miałbym uśmiechać się do osób, które wyrządzały mi krzywdę poza boiskiem? Prawdziwą grę i dobrą zabawę pamiętam z ucieczek. Nie było chorej rywalizacji, a graliśmy o punkty dla zabawy. Czasem celowo dawaliśmy wygrywać młodszym klasom, żeby też czuli zabawę i chcieli nas zapraszać na lekcje. Oczywiście nauczycielka sprawdziła nasz plan zajęć i szybko się zorientowała, że robimy Ją w konia, ale i tak były to najlepsze lekcje WF-u, na jakichkolwiek byłem.

Kilka słów o ,,Przygotuj się na Start”!

Książka powstała z myślą o osobach, które od najmłodszych lat spotykały się z docinkami na swój temat. Poniżanie i obrażanie w szkole, strach przed wyjściem z domu, nienawiść do samych siebie, wynikający z braku akceptacji. Opisałem w nich swoje wnioski i przykłady z życia, aby uświadomić, że bycie ofiarą nie świadczą o naszej beznadziejności. Na końcu opowiadam o tym, jak spełniać marzenia. Zależy mi na pokazaniu, że nawet ktoś kto był nielubiany w szkole, może dużo osiągnąć i zostać kimś wyjątkowym. To nie brednie, takie jest życie, a ja chcę o tym opowiedzieć.

Jeśli jeszcze nie masz eBooka, możesz przeczytać darmowy rozdział. do którego dostaniesz dostęp po zapisie do Zamkniętej Listy. Możesz go zakupić przechodząc do Sklepu.

Udostępnij dalej:
Autor: Patryk Tarachoń
Nazywam się Patryk Tarachoń. Piszę o relacjach międzyludzkich, motywacji i rozwoju osobistym. Treści artykułów opieram na prywatnych doświadczeniach oraz sytuacjach czerpanych z otaczającej codzienności.