Unsplash.com

Czy rozumiesz już kim jesteś? Dlaczego zachowujesz się w taki, a nie inny sposób? Analizujesz swoje zachowanie, lubisz siebie? Dlaczego samolubstwo nie jest złą cechą! Porozmawiajmy…

Gdy jesteśmy w domach, nie wiemy jeszcze czego nam brakuje. Dopiero gdy opuszczamy tę bańkę mydlaną, dociera do nas zewnętrzny syf. Zadajemy sobie pytania, dlaczego kolega nie ma mamy i jak to jest? Z jakich powodów ktoś trafił do domu dziecka? Zaczynamy z jednej strony zazdrościć, że ktoś może mieć fajniej, bo ma inaczej niż my, aby po latach zrozumieć jakimi jesteśmy szczęściarzami.

 

Czy jesteś wstanie powiedzieć to do siebie?

Gdybym teraz miał podsumować dlaczego jestem taki, a nie inny, nie potrafiłbym z marszu ubrać tego w słowa. Z jednej strony jestem ogromnie wdzięczny rodzicom za wszystko co mi dali. Mama zawsze wszystkiego dopilnowała i biła się o swoją rodzinę, aby każdy nie poczuł się odrzucony.

Ojciec pełnił swoje role, bawił się i wariował, chociaż oboje mieli swoje wady. Te wady stały się bardziej jawne gdy zacząłem dorastać, rozmawiać z koleżankami. Było mi cholernie wstyd za wszystkie złośliwości wyrządzone rodzicom, ale było już za późno.

Przeprosiny nie działały, charakter i sposób podejścia do ludzi był już we mnie, przykleił się jak zużyta guma do butów. Nie dziwię się tym wadom, które stały się bardziej widoczne u rodziców. Również moi rówieśnicy zauważyli, że ich rodzice po prostu nie zawsze są wstanie sobie radzić, zwłaszcza gdy jesteśmy starsi. Trudniej im znieść nasz proces dorastania i próby życia po swojemu.

 

Próba dowartościowania się? Znam to!

Chciałem wyrażać siebie, pokazać światu – patrzcie, jestem fajny i coś potrafię, chodźcie do mnie! – krzycząc w środku. Jaki byłem głupi! Próbowałem wszystkim udowadniać, że jestem fajny, inny, czasem lepszy, aż okazało się, że nikt tego nie rozumie, a zwłaszcza rówieśnicy, którzy zupełnie nie potrafią niczego interpretować.

Wyzywanie i rzucanie kamieniami w moją stronę zamiast mi uświadomić, że trzeba do nich wyjść i powiedzieć – słuchajcie, udawałem żebyście mnie lubili – było niemożliwe już. Ciągłe deptanie i odwracanie się gdy chciałem powiedzieć chociaż jedno słowo, było po prostu nierealne. Wtedy postanowiłem to wszystko przeczekać, uciekać…

 

Czasem robisz sobie coś bardzo szkodliwego

Na moje szczęście lekarz stwierdził, że mam słabsze serducho, więc ma podstawę wypisać mi zwolnienie z zajęć wychowania fizycznego w szkole. Wtedy wydarzył się obrót spraw. W technikum poznałem świetne rodzeństwo co pokazało mi jak się dzisiaj bawią młodzi ludzie, dałem się świadomie wciągnąć. Papierosów nie zapaliłem dużo, ale mieszanie alkoholu było czymś co czułem, za mniej szkodliwe od innych używek.

Wspólne zabawy i ta błogość, wyluzowanie w alkoholowym zatraceniu, było czymś niezwykle fajnym. Tańczenie z ludźmi, których zdanie mnie nie obchodziło, nie działały na mnie żadne spojrzenia, zdania i plotki, po prostu tańczyłem z tym kieliszkiem czy butelką. Rano się budziłem, docierało do mnie co się działo, co robiłem i pojawiał się wstyd. Przy następnej imprezie było mi głupio, ale po kilku butelkach…

 

Po kilku latach gdy tempo spadło, a ja już byłem pewny, że to złudzenie nie działa i wcale nie muszę leczyć swoich kompleksów alkoholem, zauważyłem wszystko. Zatracający się kolega w oczach wyglądał jak najgorszy z alkoholików, bo dosyć, że młody do jeszcze głupi w swoim zatraceniu.

Koleżanki które były śliczne, a wyglądały jak tanie dziewczyny do towarzystwa z papierosem między zębami i butelką taniego wina lub/i piwa. To był chory czas, który pomimo wszystkiego zaliczam do pozytywnych doświadczeń. Teraz nawet jeśli się napiję, zdarza się to okazyjnie i dużo bardziej sporadycznie, a poza tym nie piję dla samego picia. Z wiekiem dostrzegamy, że to nie jest fajne, nie traktujemy tego jako zabawę, a odbieramy jako patologiczne i żenujące. Dlatego tak często słyszymy ,,ja już się wybawiłem”. Doskonale rozumiem co kryje się za tymi słowami.

 

Autentyczność jest w cenie

Nie ważne w jaki sposób wyrażasz siebie. Potrzeba założenia bloga była we mnie od dzieciństwa. Jeden wyraża siebie rysując, inny śpiewając. Dla mnie takim wyrażaniem siebie, okazała się informatyka, a właściwie tworzenie stron internetowych. Stworzyłem wiele blogów na których się uczyłem. Moje były budowane na łzach. Każda łza była jednym z elementów, pasek menu, logo, tytuł, a zwłaszcza aktualności. Wyrażam w ten sposób siebie od ponad 10 lat. Bez znaczenia czy robię to dobrze czy nie, kocham to i czuję postępy jakie robię w blogowaniu. To dziedzina w której nie da się nie rozwijać.

 

Nie spodziewasz się nawet co Cię czeka

Ostatnio spojrzałem głęboko w oczy swojej dziewczyny. Nie lubię używać wyrażenia ,,moja”, zazwyczaj określam ukochaną ,,razem z partnerką” lub ,,wspólnie z ukochaną”. W każdym bądź razie, spojrzałem w oczy tej pięknej dziewczyny i pomyślałem sobie jedno…

Gdy byłem poniżany i krytykowany w szkole i na osiedlu oraz spadał na mnie hate w internecie, nie spodziewałem się, że będę miał kiedyś profesjonalny blog, który ktokolwiek chciałby czytać. Nie marzyłem nawet o dziewczynie, którą będę mógł przytulić i powiedzieć, jak bardzo mi ciężko. Nie wierzyłem w możliwość otaczania się przyjaciółmi, którzy będą mówili o mnie w ciepłych słowach i akceptować to kim jestem.

 

Wszystko jest możliwe, jeśli tylko uwierzysz

Moim zdaniem nie ma nic trudnego, czego nie byłoby można zrealizować, są tylko wyzwania. Jeśli chcesz czegoś osiągnąć, możesz tego doczekać pod warunkiem, że będziesz do tego dążyć i głęboko w to wierzyć. Rozwój, chęć poznawania świata i nie słuchanie ludzi, narzucających Ci co warto zrobić, a czego nie, olewaj gorącym sikiem. Idź po swoje, rób po swojemu, ucz się na błędach swoich i innych osób.

Kochaj siebie, bo nikt nie pokocha Ciebie tak samo. Nie ma nic złego w byciu pewnym siebie, mówieniu o samym sobie dobrze, nawet jeśli inny myślą inaczej. Samolubność nie jest złą cechą, wystarczy tylko spojrzeć na to z innej strony. Kto niby polubi Cię bardziej jeśli nie Ty sam? Jak masz cokolwiek osiągnąć nie wierząc w siebie? Przemyśl to.

 

______________________

Może spróbuj tego?

Unsplash.com / Patryk Tarachoń

Jeśli nie radzisz sobie z kompleksami lub spotyka Cię poniżanie w szkole, odezwij się do mnie oraz wypełnij ćwiczenia, które dla Ciebie przygotowałem. 

Wiele lat temu, uporałem się ze swoimi wadami i komentarzami na swój temat. Pomimo wszystko postanowiłem o tym mówić i wspierać tych, którzy są poniżani lub wciąż nie potrafią uporać się ze swoimi defektami.

Z poniższymi ćwiczeniami, być może będzie Ci dużo łatwiej uporać się z tym co nie pozwala uwierzyć w siebie. Dołożę też wszelkich starań, aby pokazać Tobie, jak dużo znaczysz i dlaczego nie powinieneś mieć kompleksów. Zrobię wszystko, aby ułatwić Ci zrozumienie co się dzieje i jakie zachowania prowokują ludzi do poniżania Ciebie.

Wypełnij ćwiczenia

Udostępnij dalej:
Autor: Patryk Tarachoń
Nazywam się Patryk i jestem blogerem. Treści artykułów opieram na prywatnych doświadczeniach oraz sytuacjach czerpanych z otaczającej codzienności. Często swoje wypowiedzi bazuję na doświadczeniach i spostrzeżeniach.