0
Dlaczego ludzie uznali, że mają prawo obrażać innych? Skąd w nas potrzeba pouczania i dowartościowywania obcymi ludźmi? Co wpłynęło na wzrost nienawiści!
Relacje międzyludzkie Zależne od Ciebie

Skąd wzięło się przyzwolenie na obrażanie innych

1 lipca 2019

Dlaczego ludzie uznali, że mają prawo obrażać innych? Skąd w nas potrzeba dowartościowywania ludźmi? Co wpłynęło na wzrost nienawiści!

W ostatnich latach nienawiść bardzo szybko rośnie. Niestety ludzkość poczucie nienawiści zna od wieków. Nie ma przyzwolenia na obrażanie, krytykowanie i wytykania błędów innym. Nikt nie dostał nigdy zgody, aby obrażać, poniżać i dyskryminować ludzi, takich jak oni sami. Dlatego tym bardziej, głośno powinniśmy się temu przeciwstawiać!

Zanim porozmawiamy o nienawiści

Wiesz, że wydałem eBook ,,Przygotuj się na Start”? Tak jak opowiadam o różnych sytuacjach w książce, tak samo wygląda wiele treści na moim blogu. Będzie dużo moim dzieciństwie, tym co działo się w szkole, rodzinie i na podwórku. Na blogu dzielę się różnymi przemyśleniami, związanymi z poruszanymi w niej tematami. Dokuczanie w szkole, kompleksy i poczucie braku własnej wartości czasem wystarczą. Mimo wszystko nie oznacza to, że jesteśmy beznadziejni.

Dlaczego ludzi bawi obrażanie innych?

Przede wszystkim nienawiść brała się z zazdrości o silniejsze osoby w stadzie. Po dziś dzień nic się w tym nie zmieniło. Bez znaczenia czy jesteśmy w pracy, czy w szkole, doszukamy się osób, które zbudowały swój szacunek na zazdrości innych osób. Nawet z tych głupich żartów, śmieją się te osoby, które zazdroszczą i chcą być również akceptowane. Osoby posiadające jakiekolwiek poczucie wartości, nie mają potrzeby przyzwalania na chamstwo i prostackie dowcipy.

Sprawdź infografikę, którą dla Ciebie przygotowałem

🤷 Większość z nas ma jakieś kompleksy Są mniejsze i większe, ale żadnemu z nas nie są obce. 👎 Głównie dotyczą wyglądu,…

Opublikowany przez Patryka Tarachonia Niedziela, 22 sierpnia 2021

Nienawiść w Internecie wciąż rośnie!

Bardzo często dostaję wiadomości, od których osób nigdy w życiu nie miałem okazji poznać, że jestem beznadziejny i powinienem umrzeć. Zwyczajnie nie odpowiadam, lecz dzięki dostępowi do ich własnej broni, którą jest Internet, mogę sprawdzić, kim są.

  • Nastolatki wstawiające ciągle rozmyte lub kiepskiej jakości selfie. Widać dużo makijażu i hashtagi typowe dla nastolatek. Czasem jakieś zdjęcia kosmetyków i kilka polubień. Żal mi tych dziewczyn, ponieważ na pierwszy rzut oka widać, jak bardzo chcą dorównać topowym blogerkom.
  • Kobiety publikujące nagie zdjęcia swoich dzieci, które doradzają mi, jak należy zachowywać się w Internecie. Śmieszne, zważywszy na fakt, że głośno się mówi, że absolutnie nie powinno się wstawiać zdjęć dzieci, ponieważ gdy dorosną, mogą sobie tego nie życzyć. Po drugie zważywszy na ilość zboczeńców, dużo świadczy o ich umiejętnościach działania w sieci.
  • Osoby, które publikują w sieci swoje przemyślenia na grupach, ewidentnie próbując budować wizerunek ekspertów. Rozumiem, że chcemy być wysłuchani, ale niektórzy uznali, że ja mam się za eksperta, a wcale tak nie jest. Nigdy nie miałem się za eksperta w żadnej dziedzinie, jedynie dzielę się tym, o co jestem pytany lub o czym chcę opowiedzieć. To zasadnicza różnica.

W przypadku Internetu usuwam komentarze, blokuję użytkowników i zatwierdzam te komentarze, które nie sprawiają mi przykrości, nie są atakiem na moją osobę i nie wnoszą nic nowego do publikowanych przeze mnie treści. Co innego w realnym życiu.

Obrażanie innych jako powód zazdrości

Zazdrość była znana od pokoleń. Niby dlaczego dobrze znane nam panie w okienkach urzędów, zwykle są niemiłe? Moim zdaniem mają świadomość, że znają przepisy, a ludzie przed okienkiem niekoniecznie. Czują się bezpieczne za szybką, a do tego świadome, że większość nie traktuje ich pracy poważnie, potrzebują się dowartościować, więc wiecznie stwarzają jakieś problemy. Być może mam pecha albo rzeczywiście schemat się powtarza, ale nie pamiętam urzędnika, który byłby pozytywny i nie miał jakiegoś problemu. Podobnie sekretarki, chociaż w tym przypadku, również nie zawsze, takie stanowiska są powtarzającym się schematem.

Nienawiść ma miejsce od wieków!

Opisując ten przykład, przypominają mi się sprzątaczki i kucharki, ze znanych filmów przedstawiających czasy PRL. Zwykle naburmuszone lub takie, które wiecznie mają jakieś mądrości, na każdą sytuację. Być może coś w tym jest, że osoby z niższego pułapu placówek, zwykle chcą udowadniać, że są warte więcej, niż świadczy o nich ich posada.

Podobnie jest w szkole. Nie specjalnie lubianymi osobami są ci, co dobrze się uczą. Jeszcze bardziej osoby spokojne i lubiane przez nauczycieli. Najlepiej nie wyróżniać się i być nijakim, takim jak pozostali. Śmiać się z durnych żartów i popierać debilne zachowania. Jeszcze lepiej, gdy gnębimy słabszych ze szkoły, dołączając się do szkolnej hołoty, która, żeby czuć się „panami świata”, pozwalają sobie na niszczenie komuś życia.

Wszystko, o czym wspomniałem do tej pory w tym tekście, tyczy się czasów, gdy jeszcze nie było Internetu. Gdy dostaliśmy dostęp do stron internetowych, szybko pojawiły się tabloidy. W mgnieniu oka, miejsce z komentarzami, stało się rankingiem najlepszych wyzwisk i obelg na temat gwiazd, które portale plotkarskie jeszcze naganiały. Ludzi od wieków interesowało życie innych, aby zapomnieć o swojej nudnej egzystencji.

Wpływ internetu na obrażanie innych

Obecnie portale informacyjne, w tym Plejada, powoli wyłączają możliwość komentowania postów, ponieważ poza hejtem, nie znajdziemy wśród wypowiedzi szarych ludzi nic, co wnosiłoby jakąkolwiek wartość. Dodatkową zaletą jest wykupowanie dostępu do tych stron. Masz abonament, czytasz plotki ze świata gwiazd. Dla mnie takie podejście bardzo pasuje. Biedne społeczeństwo, które chce się dowartościowywać, będzie musiało zapłacić za kilka stron podniesienia swojej wartości. W moje opinii, świetne rozwiązanie.

Być może konieczność opłacenia dostępu do plotek i brak możliwości komentowania, odbierze możliwość wylewania żółci, podbudowywania swojej samooceny i leczeniu chorych kompleksów.

Kilka słów o ,,Przygotuj się na Start”!

Książka powstała z myślą o osobach, które od najmłodszych lat spotykały się z docinkami na swój temat. Poniżanie i obrażanie w szkole, strach przed wyjściem z domu, nienawiść do samych siebie, wynikający z braku akceptacji. Opisałem w nich swoje wnioski i przykłady z życia, aby uświadomić, że bycie ofiarą nie świadczą o naszej beznadziejności. Na końcu opowiadam o tym, jak spełniać marzenia. Zależy mi na pokazaniu, że nawet ktoś kto był nielubiany w szkole, może dużo osiągnąć i zostać kimś wyjątkowym. To nie brednie, takie jest życie, a ja chcę o tym opowiedzieć.

Jeśli jeszcze nie masz eBooka, możesz przeczytać darmowy rozdział. do którego dostaniesz dostęp po zapisie do Zamkniętej Listy. Możesz go zakupić przechodząc do Sklepu.

Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
WitOld
12 lipca 2020 09:37

Hejka,
Nie uwzględniłaś jeszcze jednego aspektu sprawy – rodziców. Mnie wychowała Matka, która, napadana w latach40’/50′ za noszenie grubych kalesoniastych rajstop, potrafiła tak się postawić (i wytłumaczyć koleżankom swoje zdanie), że po paru dniach pół szkoły chodziło zima w barchanach.
Ale fakt „dziś prawdziwych rodziców już nie ma”!

Baśka
22 lipca 2019 18:42

Rozróżniłabym zazdrość i zawiść – ta pierwsza jest, a przynajmniej może być, motywująca (zazdroszczę koleżance, która świetnie mówi w jakimś języku, więc się zawezmę i też się go nauczę); ta druga jest destrukcyjna (ile razy spojrzę na tę kretynkę, która śmie znać język, którego ja nie znam, czuję wściekłość, a poza tym to żałosne, taka pusta idiotka i widać, że życie ma beznadziejne, tylko udaje… że co, że czemu sama się nie nauczę obcego języka? A po co, łatwiej, szybciej i wygodniej wylać na kogoś wiadro pomyj!). W Polsce nie ma, niestety, tego etosu pracy typowego dla krajów protestanckich (u nas docenia się wielkie wygrane z niczego, a śmieje się z codziennego odkładania groszy, pracy nad sobą krok po kroku, dochodzenia do czegoś ciężką pracą). Poza tym Internet daje złudne poczucie anonimowości, więc spora część ludzi bardzo bezrefleksyjnie tą anonimowość wykorzystuje do „zrobienia sobie dobrze” kosztem kogoś innego. Gdy swego czasu regularnie czytałam komentarze pod artykułami Wyborczej, zbierałam szczękę z podłogi: piękny pokaz tego, jak bez względu na temat tekstu można wyzwać wszystkich i wszystko wokół oraz wylać swoją zawiść do świata i okolic. Natomiast nie zgodzę się z Twoim wyjaśnieniem co do urzędników i sprzątaczek; demoludy miały swoją specyficzną… Czytaj więcej »

4
0
Would love your thoughts, please comment.x