Unsplash.com

Jak dziecko rozumie otoczenie i skąd w ich głowach najrozmaitsze pomysły? W jaki sposób maluchy szukają odpowiedzi? Jak traktować ich zachowania oraz kiedy można wykorzystać dla dobra pociechy jego wyobraźnię!

Dzieciaki nie do końca rozumieją świat dorosłych. Jakich określeń używamy i do czego w ogóle są nam potrzebne. W końcu nie można prościej i szybciej? Ich myśli są zupełnie inaczej poukładane, nieskazitelne i ufne.

Dlatego w rękach ich opiekunów jest wszystko co dookoła nich się dzieje. Ukrywamy, eliminujemy tudzież chronimy przed wieloma wydarzeniami. Jednakże aby było to skuteczne, musimy czasem wczuć się w ich sytuacje, a to jest najtrudniejsze, ponieważ wymagana jest ogromna ilość wyobraźni. Jak wygląda otoczenie z obserwacji brzdąca?

 

Szukając odpowiedzi myśl jak dziecko!

Wiele definicji, dzieci tłumaczą na swój język. Powstaje w ich głowach masa teorii i odpowiedzi na pytania, które dorosłym nie przychodzą do głowy. Czasem z tego powodu nie potrafimy do końca odpowiedzieć na pytanie tak, aby zadowolić oczekiwania malucha.

Niektóre wyobrażone zasady działania przedmiotów, nie miałyby zastosowania ale i tak są dość kreatywne. Gdy byłem mały wymyśliłem własną liczbę:”czterlep”. Tak utkwiła mi w głowie, że gdy słyszę gdzieś cztery lub czterysta, momentalnie przypominam sobie to określenie. Dopiero gdy skończyłem dwadzieścia lat, rozgryzłem skąd to się wzięło.

 

Dzieci tłumaczą wszystko co jest nowe na swój język
Naszym zadaniem jest ich wyprowadzać z błędu
– Patryk Tarachoń

W dzieciństwie gdy usłyszałem pierwszy raz o cyfrach, wyjaśniono mi iż są liczby podstawowe, dziesiątki i setki. Oczywiście wymówienie ich było wtedy ponad moimi możliwościami, stąd pomysł na nazwanie ich w nieco inny sposób, a może tak wymówiłem i zapamiętało się?

 

Poprawne reakcje podczas wyzwań przy najmłodszych

Nie mam tu na myśli seksualności, bo tego rodzaju zachowania również są odkrywcze i ciekawe dla człowieka dopiero poznającego świat. Nie są traktowane przez nich jako normalne czy nie, zwyczajnie interesujące. Chodzi mi w tej części tekstu o różnego rodzaju pomysły, które czasem powinno się traktować ulgowo.

Podobnie jak do liczb, miałem inne podejście do przedmiotów. Popielniczka mogła robić za statek kosmiczny, a znalezione kasety z ulubioną muzyką ojca, za fantastyczny gadżet, który podczas wciskania przycisków (czasem na siłę), wydziela przeróżne dźwięki. Tak kiedyś bawiłem się kasetowym odtwarzaczem, np. wciskając przewiń lub cofnij.

 

Dzieci nie widzą nic złego w tym co uważamy za kontrowersje
Nie róbmy szumu z czegoś co dziecko nie do końca rozumie
– Patryk Tarachoń

Moje pomysły nie kończyły się na tym. Na pamiątkę chciałem zachować sobie mleczaki w pudełku po zapałkach (z misiem Edem) otrzymanym od babci. Podejrzewam, że się nie zapodziały, a z przesądu lub innych powodów, pozbył się tego ktoś z mojego otoczenia. Z wiekiem uważam to za dość głupie, bo dla mnie nie było w tym ani czarnej magii, ani niczego obrzydliwego.

Wracając do nieco starszych lat, przecież z kumplem sprawdzaliśmy nie tylko co będzie po przecięciu gąsienicy na pół lub co wyrośnie z jaszczurki karmionej i pilnowanej jak domowe zwierze. Podobnie z pająkami, muchami, czy nawet robakami, często przenoszonych w kieszeniach.

 

Wyobraźnia potrafi wszystko zmienić

Może wydać się to nieprawdopodobne, jednakże dziecięcy umysł potrafi tworzyć niezwykłe miejsca. Figurki potrafią ożyć, a lęki stać się realne. Najlepszy sposób aby uchronić najmłodszych przed zaglądaniem do szafek lub wyłączania urządzeń, to wymyślić potwora siedzącego tam gdzie nie wolno maluchom się zbliżać.

 

Strach należy zrozumieć, ale dziecko to nie zawsze wie
Jeżeli nie udowodnisz, że czegoś nie ma, nie uwierzy
– Patryk Tarachoń

Muma (nie mama) był potworem siedzącym w szafkach, na telewizorze oraz odtwarzaczu VHS. Nie wierzyłem w to, jednak mimo wszystko wolałem nie ryzykować. Chociaż inni mogli być bardziej odważni. Tak powstrzymała mnie mama przed wyłączaniem telewizora i dotykaniem urządzeń, do których mi nie było wolno się zbliżać.

 

Najważniejsze jest zrozumienie dziecka

Zanim ukarzemy dziecko, wysłuchajmy co jego zdaniem zrobiło źle, wyjaśnijmy dlaczego tak nie można (nie wystarczy „bo nie”). Nie otwieramy półek ze względu na porządek w nich. Przykładowo można uświadomić, że to rzeczy rodziców (chociaż muma w środku może też być argumentem) lub zwyczajnie – nie pozwalamy ich dotykać bo są nasze / nie dotykamy ostrych narzędzi aby się nie skaleczyć (może być kuka). Nie wchodzimy na fotel czy pufy bo upadniesz i będzie boleć (zrobisz sobie dudu).

Z jednej strony brzmi głupio, ale jeżeli powiemy dla pociechy tak całkiem poważnie, weźmie to na poważnie. Niestety to my musimy się dostosować pod dziecko, aby ono dostosowało się do nas.

Udostępnij dalej:
Autor: Patryk Tarachoń
Nazywam się Patryk i jestem blogerem. Treści artykułów opieram na prywatnych doświadczeniach oraz sytuacjach czerpanych z otaczającej codzienności. Często swoje wypowiedzi bazuję na doświadczeniach i spostrzeżeniach.