Unsplash.com

Kiedy będzie Noc Muzeów i gdzie się wybrać? Jakie atrakcje czekają białostoczan w tym roku? Najlepsze muzea i galerie w Białymstoku!

Nocy Muzeów jest corocznym wydarzeniem, odbywającym się w maju. Każdy zupełnie za darmo może odwiedzać miejsca kulturowe i rekreacyjne jak muzea, teatry, opery czy filharmonie, nie pomijając innych interesujących miejsc lub specjalnie organizowanych wystaw.

Czas wyruszyć – atrakcje Nocy Muzeów!

Tym razem zabiorę Cię po miejscach w Białymstoku, które warto zobaczyć ze względu na atrakcje i niestandardowe pokazy. W poniższym tekście wyjaśniam co mi przeszkadzało oraz jakie pozytywne wrażenia przywiozłem do domu.

   O godz. 19:30 wyruszyłem z dziewczyną do miasta, aby odwiedzić specjalnie przygotowane na tę noc wystawy i dzieła sztuki. Pomimo przeszkody jaką była pogoda, uparcie dążyliśmy do celu, spacerując z parasolem do kolejnych punktów.   Większość miejsc mieliśmy już ustalone, inne przychodziły nam od głowy w trakcie spaceru, w które na pstryknięcie palca udawaliśmy się. Poniżej opisaliśmy z Pauliną kilka miejsc, które odwiedziliśmy i gorąco polecamy.

Muzea Historyczne – Oddział Muzeum Podlaskiego

     Zaczęliśmy od wystawy militariów i sztuki wojennej przy ulicy Antoniukowskiej 11. Na szafkach poustawiane były wokół granatów hełmy, broń i tarcze. Nie brakowało kalibrów używanych przez armię rosyjską. Założycielami tego oddziału byli pasjonaci z Grupy Wschód.

   Następnie udaliśmy się do Muzeum Historycznego – Oddziału Muzeum Podlaskiego przy ulicy Warszawskiej 37. Byłem przekonany, że historia nie zwróci mojej uwagi, lecz okazało się inaczej. Mężczyzna oprowadzający o fałszywych jednogroszówkach, zainteresował nas tak bardzo, że zostaliśmy do samego końca.   Ogromna plansza miasta w jednym z pokoi, zwróciła naszą uwagę na kilka minut. Podczas wystawy i eksploracji muzeum, dowiedzieliśmy się kilka ciekawych faktów z życia Białegostoku.

Najbardziej zainteresowała nas sala poświęcona niesiniejącemu już Hotelowi Ritz, mieszczącemu się obok Głównej Bramy Zegarowej Pałacu Branickich. Na dole mieściły się pokoje sprzed epoki, nadające klimatu całemu budynkowi.

Antart – Galeria Obrazów i Muzeum Rzeźby Alfonsa Karnego

   Po drugiej stronie ulicy, trzydzieści metrów dalej, obejrzeliśmy obrazy w Antarcie – Galerii Obrazów przy ulicy Warszawskiej 30. Nie fotografowałem wszystkich prac, ale było warto zajść i obejrzeć każdy jaki się pojawił. Następnie spacerem powędrowaliśmy do Galerii Ludwika Zamenhofa gdzie dużej furory niestety nie było.

Typowa wystawa o Sarajewie, tym kim był Ludwik Zamenhof. Spodziewałem się, że osoby odpowiedzialne za tę wystawę, będą mieli na uwadze, jak białostoczanie podkreślają osiągnięcia Pana Ludwika Zamenhofa. Moim zdaniem można było więcej pokazać, w bardziej kreatywnej formie.

Następnie wyruszyliśmy do Galerii Arsenał przy ulicy Adama Mickiewicza 2, gdzie rzeczywiście zdębiałem! Przez moment zastanawialiśmy się się nad logiką sztuki. W holu przy drzwiach ustawiono kilka głośników, a na ścianie wyświetlono z rzutnika podskakujące figury w rytmie komputerowego bitu. Wybaczcie, ale to była strata czasu, szacun na projekt, pomysł i zaprogramowanie systemu, ale jaki w tym miał być przekaz wolę nie wiedzieć.

Zamyśleni i rozbawieni tym co widzieliśmy przed chwilą, poszliśmy spacerem do Muzeum Rzeźby Alfonsa Karnego przy ulicy Świętojańskiej 17. Od jakiegoś czasu chciałem tam zajrzeć i było genialnie. To jest prawdziwa galeria rzeźb, nie pierwszy lepszy pomysł i eksponaty z pierwszych lepszych miejsc. Widać ile włożono pracy, aby wszystko trzymało się siebie bez przesadyzmu.

Pałac Branickich, a następnie Opera i Filharmonia Podlaska

Główne miejsce i najbardziej cenione w Białymstoku nie zawiodło. Obeszliśmy studnie w których znajdują się albumy 3D, jak również park, ogrody.

Następnie przeszliśmy się do piwnic gdzie czekała niezwykła niespodzianka! Otóż w każdym z bocznych składzików odpoczywali żołnierze, jeden nawet leżał zakrwawiony na łóżku, czekając na sanitariuszkę, która go opatrzy. Zabytkowe podziemne wnętrza były przygotowane w najdrobniejszych szczegółach. Pomieszczenia utrzymane w klimacie, robiły na nas ogromne wrażenie.

Na koniec podróży po „lochach” załapaliśmy się na czekoladową monetę. Wszystko rewelacyjnie wyglądało, więc świadomie chcę iść ponownie w tym roku!

Mieliśmy iść jeszcze do Ratusza na Rynku Kościuszki, ale niezwykle lało, brakowało czasu, a bardzo chcieliśmy iść w jeszcze w jedno miejsce, dokładnie do opery!

W Operze i Filharmonii Podlaskiej przy ulicy Odeska 1 nie było już ludzi, o ile się nie mylę byliśmy jednymi z ostatnich osób. Suknie ze spektakli, na szybach przy wejściu zdjęcia fotografów. W ciągu dnia z pewnością musiało być interesująco.

Białostocki Teatr Lalek

Na koniec zostawiłem najlepszą gratkę dla fanów zabawek obdarzonych wyobraźnią, mających odrobinę dzieciaka w sobie. Może i jestem już dużym chłopcem, ale ten mały chłopiec w środku mnie jeszcze żyje!

Oczywiście nie wiem czy odważyłbym się tak późno zabrać swojego dzieciaka w to miejsce, lecz sam byłem zachwycony. Po obejściu Opery, poszliśmy obok do Teatru Lalek przy ulicy Konstantego Kalinowskiego 1. Byłem tam kiedyś, ale dawno temu. Z tego co pamiętam nie bawiłem się tak dobrze, bo nie było czasu czemukolwiek się przyjrzeć.

Lalki użyte w spektaklach, przybory, obiekty mają swój styl, klimat. Całe pomieszczenie budzi niezwykły nastrój. Po prostu super, warto iść zobaczyć!

Noc muzeów to dobra zabawa i okazja

Pomimo wilgoci, ulewy, zimnej temperatury i ogólnie kiepskiej pogody, daliśmy radę zwiedzić najciekawsze miejsca. W między czasie zaszliśmy na pizzę aby syci ruszyć dalej.

Nie wszystko co chcieliśmy zobaczyliśmy, lecz długo będę pamiętać tę noc. Dziękuję Paulinie za wytrwałość i chęć spędzenia tego czasu, bo było naprawdę warto i zapraszam na Jej Wymiarowy Blog. Na koniec zostawiłem jeszcze koncert fortepianowy, który odbył się właśnie tego wieczoru w Pałacu Branickich.

Źródło: www.poranny.pl

Wesprzyj podając dalej
Autor: Patryk Tarachoń
Nazywam się Patryk Tarachoń. Piszę o relacjach międzyludzkich, motywacji i rozwoju osobistym. Treści artykułów opieram na prywatnych doświadczeniach oraz sytuacjach czerpanych z otaczającej codzienności.