0
Unsplash.com
Lifestyle Rozwój osobisty Twój Rozwój

Frustracja młodego pokolenia na rynku pracy

25 lutego 2019

Dlaczego młode pokolenie nie czuje się dobrze na polskim rynku pracy? Co najbardziej irytuje niedoświadczone pokolenie w pracy na etacie? 

Być może część z Was uważać młode pokolenie za leniwe, które chce wszystko dostać od razu. Wśród moich rówieśników nie brakuje osób pracowitych, oddanych pracy i chętnych poświęcenia się pracodawcy. Mimo wszystko nawet ich denerwuje kilka spraw, o których dziś porozmawiamy.

Brak czasu przez pracę

Jak niby młody człowiek może nie mieć czasu? Właśnie może i jeszcze bardziej jest to denerwujące dla młodej osoby. Nie może wyjść ze znajomymi ponieważ pracuje do późnych godzin, a nawet jeśli kończy wcześniej, nie zawsze ma szansę zdążyć do domu się ogarnąć lub przygotować do wyjścia.

Do tego dochodzą różne sprawy, które młody człowiek wolałby załatwić w ciągu dnia, popołudniem gdy urzędy nie są tak oblężone. Gdy kończy o 15:00-16:00, zdążenie do jakiegokolwiek miejsca, jest wręcz niemożliwe.

Brak możliwości na naukę i rozwój

Nie najgorszy jest fakt pracowania w zawodzie, którego się nie lubi, a działaniu w branży nielubianej lub takiej, która nie była zawodowym celem. W szkole wmawiano nam, że musimy się uczyć aby być kimś, że dany kierunek daje możliwości, a studia to inwestycja w przyszłość.

Życie jednak weryfikuje i osoby które znam z pójścia w tym kierunku, mocno się zawiodły. Okazało się, że po studiach pracują na tych samych stanowiskach, co osoby, olewające szkołę, a po zakończonej edukacji zamiast studiów, wybrali pracę na kasie w hipermarkecie. Znam też takich co po studiach naprawdę daleko zaszli, tylko problem polega na tym, że mieli więcej szczęścia niż inni.

Ambitni ludzie mają trudniej, ponieważ moim zdaniem ci najbardziej zawzięci, dłużej muszą pogodzić się z losem. Zamiast magistra czy inżyniera, chodzącego z projektami, zmywają podłogi czy podają jedzenie w punktach fast-food.

Jeszcze kilka lat temu, radziłem aby nie bać się chodzić na rozmowy kwalifikacyjne, o stanowiska których się nie zna, do firm na wysokim poziomie. Uważałem wtedy, że nawet jeśli wiemy niewiele o danej dziedzinie, mamy szansę spróbowania w czymś, co będzie dla nas rozwojowe. Jedyną wadą jest obowiązek podnoszenia sobie poprzeczki i szybkiego uczenia się.

Problem polega na tym, że przynajmniej na polskim rynku pracy, pracodawcy nie chcą zatrudniać młodych ludzi, ponieważ nie mieli oni wcześniej doświadczenia na podobnym stanowisku, a bycie samoukami to dla nich za mało. Poza tym wykwalifikowanie człowieka nie jest tanie, a taki młody ambitny to nie wiadomo ile popracuje, więc przez takie mity, młodzi i naprawdę zdolni pracownicy, zostają zastąpieni tymi co są starsi, lepiej wypadli na rozmowie, lecz niestety nie mają ambicji robić nic więcej, oprócz powierzonych obowiązków, gdy młody chciałby spróbować jak najwięcej.

Pretensje o nieprzykładanie się do pracy

Młode osoby dużo częściej potrzebują brać wolny dzień od pracy, ponieważ nie oszukujmy się, kto w młodym wieku przejmuje się niewyrobieniem z terminami szefa, skoro ma swoje życie, sprawy i zmartwienia. Poza tym praca nie jest ,,drugim domem”, tylko miejscem gdzie większość z nas idzie na osiem godzin, chcąc skończyć jak najwcześniej.

Ostatnio dostałem kilka wiadomości od młodych osób, które chciały porozmawiać o swojej pracy. Irytacja z powodu wykonywania czegoś, ponieważ ,,trzeba pracować”, męczy ich, a do tego nie potrafią znieść uwag, że za wolno, niedokładnie i jeszcze pozwalają sobie na pyskówki. Nie rozumieją czy pracodawcy są głupi, czy zwyczajnie w świecie starają się wykorzystać swoją pozycję, aby pomiatać kimś młodym w zespole.

Niektóre wiadomości wręcz wyprowadziły mnie z równowagi, zwłaszcza te, w których młode osoby piszą o wykorzystywaniu do obowiązków, których nie wykonuje się na danym stanowisku. Jeszcze gorsze są szantaże typu – ja ci płacę więc rób co mówię. – co pojawiało się w co 3 wiadomości. Niektórzy nawet pisali o odpowiedziach takich, jak zazwyczaj dorośli używają, gdy opowiadają o pracy lub reagując w sposób stanowczy, polecony przez rodziców.

Najtrudniejsza w tym wszystkim jest bezradność.

Czekanie na lepszą przyszłość

Bardzo martwi mnie widok przyjaciół i znajomych, którzy zawsze byli pewni siebie, dumni, ambitni i potrafili iść po swoje, a przy spotkaniu są pozbawieni wiary w to, że kiedyś cokolwiek osiągną w życiu. Jeden kumpel przerzuca od rana do wieczora kartony, gdy drugi przygotowuje przez cały dzień pizze. Koleżanka zmordowana i zapłakana z powodu klientów, wchodzi do domu po pracy w sklepie, gdy jej współlokatorka śpi zmęczona po zmianie w fabryce dywanów. Wszyscy wychodzą z domu o 6:00 rano, a wracają o 18:00. Każdy z nich chce się spotkać, wyjść, zrobić coś kreatywnego i swojego, ale niestety nie mogą. Niby jesteśmy umówieni, lecz do spotkania nie dochodzi od miesięcy.

Każdy z nas chciałby pracować w fajnym zespole, nie przejmować się przyszłością i chodzić do pracy z przyjemnością. Ostatecznie możliwe byłoby to dopiero, gdyby prowadzili swoją firmę, z której mogliby wyjść na luch, nie martwiąc się, że ktoś wyliczałby im 2 minuty spóźnienia. We własnej firmie, co prawda mieliby swoje problemy i sprawy na głowie 24/h. ale byliby zależni od siebie i nie musieli tłumaczyć się z każdej wykonanej czynności.

Osoby które są nieco mniej ambitne, pragną tylko współpracy z firmami, będącymi wyrozumiałymi, szanującymi czas innych, a nie działalnościami pracującymi na akord, szukających za przeproszeniem głupków, którzy nie będą dyskutować, tylko nakręcać kolejne pieniądze. Wychodzą z założenia, że jeśli już mają pracować, to żeby się im to opłacało i aby team był zgrany, z którym czas mijałby dobrze.

Subscribe
Powiadom o
guest
13 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Patryk │ PatrykTarachon.pl
Patryk │ PatrykTarachon.pl
28 lutego 2019 16:02

Artykuł, który wzbudził wiele emocji i sprawił, że w portalach społecznościowych dostałem masę wiadomości. Tym artykułem zmierzam do tego, że chciałbym uświadomić, dlaczego młodzi przestali traktować pracę jako coś poważnego, a jedynie miejsce, w którym przychodzą zrobić swoje i wyjść, bez większego zaangażowania.

Jan Tonowo
Jan Tonowo
28 lutego 2019 00:58

Zatrudniam młodych ludzi i niestety nie zawsze spisują się. Tłumaczą się niewiedzą, ale nie zawsze o to chodzi. Po kilku zatrudnionych „leniach”, zwyczajnie miałem dość nawet przeprowadzania rozmów kwalifikacyjnych, aż pojawił się chłopak, którego w ciągu kilku miesięcy awansowałem, chociaż przyszedł dopiero po szkole.

Fit-finanse.pl
Fit-finanse.pl
27 lutego 2019 12:32

Wiele zależy od tego w jakiej branży pracujemy i czy żyjemy w dużym mieście, czy w mniejszej miejscowości. Szczególnie w dużych miastach powstaje coraz więcej centrów Shared Services, gdzie osoby młode, zaraz po studiach albo nawet jeszcze w trakcie mogą zbierać doświadczenia na stanowiskach związanych np. z obsługą procesów finansowo-księgowych, administracyjnych, czy IT. W takich miejscach jeżeli jesteśmy ambitni, chcemy się rozwijać, doszkalać są stosunkowo dobre warunki do awansów. Jeżeli nie w obecnej, to w innej firmie. Przykładem będzie Wrocław, Warszawa, Gdańsk, Kraków, gdzie co chwilę widać nowe otwierające się miejsca pracy.

Acupof Lifestyl
Acupof Lifestyl
26 lutego 2019 12:29

Marzenie, oczekiwania a rzeczywistość często nie idą w parze. Młodzi ludzie różnią sie od tych co byli niegdyś równiez mlodzi bo świat się zmienił. maja przede wszystkim więcej możliwości, ale mniej im sie chce . Dzisiaj sa bardziej roszczeniowi i pewniejsi siebie. Myślą te że są wyjątkowi, bo na każdym etapie motywacyjnym każdy ich w tym utwierdza. A wyjątkowy człowiek potrzebuje wyjątkowego środowiska do pracy i życia.

Aleksandra R. K. Stupera
Aleksandra R. K. Stupera
25 lutego 2019 19:22

Nie zawsze jesteśmy w stanie pracować tak, gdzie marzymy. A przynajmniej na początku. Wiele osób zaczynało na początku, łapiąc różne zlecenia tylko po to, by się jakoś utrzymać, ale potem otwierało własny biznes i spełniały swoje marzenia, cele.

czerwona filizanka
czerwona filizanka
25 lutego 2019 16:25

Praca drugim domem może być dla szefa. Pamiętam pracę w której liczyłam że zarobię, liczyłam… starałam się bardzo: zostawałam po godzinach by wyrabiać normę, starałam się jak mogłam. Jaki efekt? Po zakończonej umowie szef zaproponował mi… właściwie dość zręcznie rozegrał: zamiast prowizji procentowej prowizja stała w praktyce jakaś część z najniższej procentowej, plus miałabym dwa tygodnie na czarno pracować, a po tym za 1000 złotych na czarno, oczywiście obowiązków by mi przybyło…. tak to wyszło jak sie mega starałam.

Karol Rolewicz
Karol Rolewicz
25 lutego 2019 09:33

Ale różne podejście od mojego. To kwestia środowiska, w jakim przebywasz, bo ja to widzę zupełnie inaczej.

W dzisiejszym świecie jest tyle możliwości, że nie trzeba pracować 8 godzin w jednym miejscu i nic nie załatwić w urzędzie, a w ogóle to nie trzeba nawet pracować w miejscu, w którym się nie lubi. Oczywiście byłoby wspaniale, gdyby każdy od pierwszego dnia pracy był w pracy marzeń, ale skoro to nie ma takiej możliwości, to może warto stworzyć takie miejsce, np. w swojej firmie?

Moim zdaniem jesteśmy pokoleniem instant, wkurzamy się nawet jak jest kolejka w sklepie i ktoś płaci gotówką zamiast kartą. Brakuje nam cierpliwości, którą mieli nasi rodzice i dziadkowie czekając w kolejkach do pustego sklepu.

ps. nie przeczytałem zasad komentowania przed napisaniem – wybacz, ale ograniczony czas i wolałem go wykorzystać na napisanie komentarza u Ciebie ; )

13
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x