Jaki wpływ na dorosłe życie ma przemoc w szkole? Jak wygląda miłość kobiet gnębionych w czasach szkolnych! Wpływ poniżania na człowieka w dorosłym życiu!

Jaki wpływ na dorosłe życie ma przemoc w szkole? Jak wygląda miłość kobiet gnębionych w czasach szkolnych! Wpływ poniżania na człowieka w dorosłym życiu!

Pamiętasz historie, które znalazły się w ,,Przygotuj się na Start”? Tą książką chcę uświadamiać, że wydarzenia z czasów dzieciństwa, mają na nas odzwierciedlenie w dorosłym życiu. W sferze uczuciowej, sporo osób gnębionych w czasach szkolnych, ma problem z relacjami w dorosłym życiu. Dowodem na te słowa jest wiadomość od Renaty, która postanowiła podzielić się nami swoją historią. Napisała do mnie wiadomość o następującej treści:

List od Reanty

Dziękuje za tego bloga i szacun, że piszesz o swoich przejściach i motywujesz innych. Piszę, by opisać swoją historię, ponieważ w czasach szkolnych też nie miałam lekko. Teraz mam 22 lata.

W podstawówce było fajnie, przykre wspomnienia były, wiadomo w gimnazjum. Przez sprawy w domu szybciej musiałam stać się dorosła, przez co wyróżniałam się od rówieśników. Do tego ubierałam się inaczej i miałam, mam charakterystyczny wygląd. Plus moja nieśmiałość i wrażliwość, równało się jako jeden wielki odludek, outsiderka. W klasie nie byłam lubiana, wyśmiewano się ze mnie, wyzywano od najgorszych, popychano mnie, zwłaszcza przez chłopaków, którzy upokarzali mnie publiczne. Do tego nie umiałam się obronić, zazwyczaj ze strachu nic nie odpowiadałam, nie miałam też sojuszników.

Często, gdy wracałam do domu, spędzałam wieczór, płacząc zamknięta w pokoju. Najgorsze było to, że chłopaki z mojej klasy wymyślali nieprawdziwe historie na mój temat np. że kogoś pobiłam, obgadałam, że sypiam z wieloma itp. Wiele osób mnie poniżało, zwłaszcza ci, którzy nawet słowa ze mną nie zamienili i mnie nie znali. Było mi strasznie przykro. Pamiętam, że przychodziłam o godzinę wcześniej do szkoły, aby nikt mnie nie widział. Gdy wf. był ostatni, błagałam nauczyciela od wychowania fizycznego, aby mnie wypuszczał o 2 minuty wcześniej do domu, aby inni nie mieli okazji wyjść ze mną, aż tak się bałam. Do dziś obcy ludzie co mnie tylko z widzenia znają, śmieją się, jak mnie gdzieś widzą.

Skutki podłego gimnazjum?

Nadal kochałam życie, byłam szczęśliwa, ale stało się jedno – naiwność do mężczyzn. Przez to, że chłopaki w szkole poniżali mnie, wyzywali, bili. Gdy miałam 18-19 lat i zaczęłam się nimi interesować, stałam się naiwna. Wierzyłam w każde piękne słowo i obietnicę. Myślałam, że skoro facet mówi, że jestem fajna ładna i mnie kocha, to musi być prawdą. Jednocześnie potrzebowałam tych ciepłych uczuć, przez co szybko się zakochiwałam.

Wierzyłam, a naiwność nie znała granic. Wystarczyło, że byli czuli, ładnie mówili i pokazali się ze mną na ulicy (gdzie w gimnazjum byłam dnem). Wiadomo, jak ci mężczyźni o mnie myśleli – łatwa, naiwna, raczej byłam dobra na kilka nocy, ale w rzeczywistości nic do mnie nie czuli. Po czasie zostawiali i obrażali, po prostu wyczuwali, jak łatwo dałam się nabierać i wręcz łaknę uczuć z ich strony. Byłam łatwym obiektem, przez co nie traktowano mnie niepoważnie. Teraz chodzę na terapię, aby poukładać sobie wszystko, co mnie spotkało i nauczyć się stawiać granice, a przede wszystkim szanować siebie. – Renata

Podejście osób poniżanych w czasach szkolnych

Chciałbym odnieść się do wiadomości Renaty. Jako osoba gnębiona w szkole, długo zajęło mi, aby dojść do siebie. W technikum trafiłem na nowych ludzi i byłem świadomy, że nie znają mojej historii, więc mam szansę pokazać się z zupełnie innej strony. Mimo wszystko było mi trudno uwierzyć, że ktokolwiek mnie akceptuje i nie zamierza skrzywdzić. Gdy brałem udział w imprezach organizowanych przez znajomych ze szkoły, nawet wtedy siedziałem w przygotowaniu na atak z ich strony. Osoby, które były mniej cierpliwe, szybko rezygnowały z usiłowania nawiązywania ze mną kontaktu. Natomiast ci, którzy mieli w sobie pokłady cierpliwość, bardzo długo czekali na moment, w którym odważniej podam im dłoń.

Wiem, że nie tak łatwo się zmienić, zwłaszcza dla osób gnębionych w czasach szkolnych. Gdy miałem za sobą etap najgorszego gnębienia w szkole, w technikum łapałem się na tym, że odruchowo chciałem nawiązywać kontakt z najbardziej zdemoralizowaną grupą wśród rówieśników. Im więcej ktoś wykazywał się agresją do innych, pił lub miał problem z narkotykami, tym bardziej zależało mi na poznaniu takich osób. Wciąż unikałem i reagowałem na osoby, które mi dokuczały, ale w jakiś sposób imponowało mi, gdy ktoś przy mnie cokolwiek zażywał. Nie ukrywam, że po dziś dzień analizuję wydarzenia ze szkoły i moich relacji towarzyskich. Z powodu sytuacji mających miejsce w szkole, wciąż nie łatwo mi nawiązywać relacje, zwłaszcza z mężczyznami. Dlatego nie dziwię się, że kobiety (które zresztą są bardziej emocjonalne i pamiętliwe), mają w dorosłym życiu problem w relacjach damsko-męskich.

Miłość kobiet gnębionych w szkole

Moim zdaniem w kontekście związków, kierujemy się w życiu pewnymi schematami. Posłużę się tutaj przykładem, który myślę, że dokładnie zobrazuje, co chcę przez to powiedzieć. Załóżmy, że kobieta rozwiodła się z mężem alkoholikiem, który w dodatku ją bił. Może nie rozumieć, dlaczego kolejni mężczyźni okazują się tacy sami. Powód jest prosty – według mnie podświadomie wybiera mężczyzn, którzy mają podobne skłonności. Podobnie jest wśród mężczyzn, którzy z trudnych do ustalenia powodów, wciąż zwracają uwagę podobnym sobie partnerkom.

Nie analizuję historii Renaty, tylko biorę pod uwagę inne przykłady, które już wcześniej słyszałem. Znałem dziewczyny, które z powodu doświadczeń, były zbyt wybuchowe, nadopiekuńcze, narzucające się chłopakom lub chcące zaspokoić ich wszystkie potrzeby. Jedni to wykorzystywali, inni dawali sobie z nimi spokój, ponieważ nie wiedzieli, co z nimi jest nie tak.

Dla Renaty i wszystkich kobiet, które borykają się z podobnym problemem, należy się ogromny szacunek. Po pierwsze za świadomość, że mają problem ze sobą i potrzebują terapii. Po drugie należy je docenić za podjęcie się analizy swojego zachowania i dotychczasowych wydarzeń. Tym bardziej trzymam kciuki i wierzę, że kiedyś problem w relacjach damsko-męskich będzie się zmniejszał. Wiem, że to możliwe, aczkolwiek najtrudniejsze do całkowitej zmiany.

Zapraszam Cię do odsłuchania 23 odcinka podcastu na ten temat.

Jeśli znasz podobną historię lub masz inne doświadczenia, którymi chcesz ostrzec innych, napisz do mnie. Na pewno trafią do osoby, której pomożesz.

Wesprzyj podając dalej
Autor: Patryk Tarachoń
Nazywam się Patryk Tarachoń. Piszę o relacjach międzyludzkich, motywacji i rozwoju osobistym. Treści artykułów opieram na prywatnych doświadczeniach oraz sytuacjach czerpanych z otaczającej codzienności.