Unsplash.com

Polacy wyolbrzymiają swoje kompleksy? Jak więc żyć w tym kraju szczęśliwym bez świadomości, że wszystko i wszyscy na czele z nami są do dupy? Po czyjej stronie leży wina i jak to naprawić, abyśmy mogli codziennie rano się uśmiechać!

Po raz kolejny usłyszałem stwierdzenie, że Polacy nie potrafią radzić sobie z kompleksami. Ogólnie jesteśmy nieszczęśliwi, więc gdy pojawi się statystyka na temat szczęścia miast w naszym kraju, chwila moment przebijamy się, które jest najbardziej uśmiechnięte. Niestety prawda jest taka, żadne miasto nie jest u nas najszczęśliwsze, bo jesteśmy tak zakompleksieni, że swoim humorem krzywdzimy innych.

 

Kiedy się uśmiechamy?

Jeżeli uważasz mnie za osobę, która bredzi bez sensu, to Ty jesteś w błędzie, a nie ja! Za chwilę to udowodnię. Wyobraź siebie w wieku 5-8 lat na podwórku, pomiędzy blokami obok placu zabaw. Inne dzieci się bawią, a w tym Twoi przyjaciele.

Przychodzą i zapraszają do zabawy, ale nie chcesz, bo jest wśród nich ktoś, kto ewidentnie Ciebie obserwuje i cały czas obgaduje. Tak właśnie czują się niektóre osoby w Twoim kręgu, co wolą trzymać się na uboczu.

 

Potęga oceanu i siła oceanu jest proporcjonalna, do siły kropel, które go tworzą

– Michał Zawadka

 

Wychodzisz do pracy, czy szkoły. Wracasz do domu bez żadnych wyników w firmie lub klasie. Tak dzień w dzień. Zaczynają się wakacje i niby jesteś bardzo szczęśliwą osobą, bo sobie sączysz piwo z najlepszym kumplem, przytulając się do dziewczyny. Kiedy będziesz naprawdę szczęśliwą osobą?

 

W pełni wypoczynek i szczęście poczujesz, gdy wyjedziesz jak najdalej od domu oraz tych znajomych. Tam, gdzie się zatrzymasz, wiesz, że nikt Ciebie nie zna, zdanie ich nie obchodzi, a poza tym masz wrażenie innego poziomu. Gdybyś dużo czasu poświęcił na zwiedzanie miast takich jak Londyn, New York itd. wtedy radość będzie większa. Dlaczego tak jest?

Według mnie poziom, o którym pisałem, jest dużo większy! Sporo większa grupa ma, jaką masz wagę, w co się ubierasz, jak uśmiechasz, z kim zadajesz i czym się interesujesz. Widzisz tę różnicę? Już wiesz, o czym mówię?

 

Skąd kompleksy w Polakach?

Po pierwsze jesteśmy narodem, które uwielbia oceniać, krytykować, zwracać innym uwagę, czyli czysto teoretycznie, można powiedzieć, że nie mamy za grosz kultury. Mówienie jak bardzo jesteśmy daleko, za krajami europejskimi potwierdza się, ponieważ w rozumowaniu i podejściu do drugiego człowieka, jesteśmy zacofani. I proszę nie mylić z biedni, głupi i beznadziejni. Po prostu nie rozumiemy, czym jest tolerancja, własne zdanie, bycie kimś wartościowym. Zwyczajnie tego nikt nie potrafi nas nauczyć.

 

Z tolerancją mamy problem, bo nie jesteśmy w stanie zrozumieć, iż ktoś żyje po swojemu. Chcemy, aby każdy był hetero, ubierał się tak jak my, oraz rozmawiał tylko o tym, co nas interesuje. Nie pozwalamy reszcie być sobą, robić co chcą, a inni nam. Tak tworzy się łańcuch, w którym sami uczestniczymy. Nie uśmiechamy się naturalnie, bo boimy się reakcji osób postronnych. Własnego zdania również nie mamy.

 

Ciężko przebić się, gdy wszyscy mówią jak żyć
Dużo trudniej, gdy na siłę przycinają skrzydła

– Patryk Tarachoń

 

Ciągle powtarzamy zdanie innych. Przykładowo o politykach to, co wszyscy, aby nie okazało się, jak bardzo się mylimy. Nie lubimy zagranicznych wokalistów, mimo iż nie znamy ani jednego ich utworu, bo wszyscy. Wszystko robimy jak wszyscy, myślimy, reagujemy, dosłownie wszystko. Nie jesteśmy wartościowi, bo nie wyrabiamy własnego stylu, wizerunku. Nie będąc sobą, nigdy nie będziemy kimś.

 

Z nami jest jak dziećmi, które idą do przedszkola. Nie nauczone maluchy jak rozmawiać z kimś, kto jest inny, rozpieszczone ze wpojonymi zasadami egoizmu, nigdy nie zaakceptują rówieśników i z tymi zasadami będą iść przez życie.

W Polsce obywatel obywatelowi jest wilkiem. Może jesteśmy bardzo honorowymi patriotami, ale i tak jeden drugiemu wydrapałby oko za błahostkę, która nie ma dla nikogo normalnego znaczenia. Widzimy wady innych, lecz nie swoje. Przejmujemy się, że jesteśmy za grubi, chudzi, lepiej czy mniej zbudowani. Tak naprawdę, jeżeli my na to nie będziemy zwracali uwagi, to nikt nie zwróci.

 

Dlaczego wciąż obawiamy się robić coś dla siebie?

Boimy się ściąć na irokeza, aby nikt się nie śmiał, ubrać tak jak uważamy za modnie, bo wyobrażamy sobie krytykę i otworzyć się, aby wszystko było w porządku.

Wystarczy przeczytać gazetę czy włączyć telewizję. Nawet w internecie roi się od ocen osób, które nie tak postawiły nogę, założyły spodnie, pomalowały oczy, czy wyszły z kimś, kogo kochają, a nie powinni.

Miejmy to wszystko w nosie, patrzmy na to, czy my jesteśmy szczęśliwi i nie zwracajmy uwagi na to, kto co zrobił, powiedział, jakie wybory uznał za słuszne.

Udostępnij dalej:
Autor: Patryk Tarachoń
Nazywam się Patryk Tarachoń. Piszę o relacjach międzyludzkich, motywacji i rozwoju osobistym. Treści artykułów opieram na prywatnych doświadczeniach oraz sytuacjach czerpanych z otaczającej codzienności.