Unsplash.com

Dlaczego szkoła wspiera w realizacji marzeń i nie przygotowuje do pracy? Czego naucza szkoła, co przydaje się w dorosłym życiu? Mity na temat pracy, a szkoły!

Gdy jeszcze kilka lat temu, byłem pytany o to ,,jak wygląda życie po szkole”, nie potrafiłem odpowiedzieć tak, aby przykłady były satysfakcjonujące. Dziś ponownie chciałbym podzielić się wnioskami i obalić parę mitów, na temat pracy, w porównaniu do szkoły. Wyjaśnię Ci czym się różni życie szkolne od dorosłego oraz podniosę na duchu, jeśli masz obawy ku temu, co Cię czeka.

 

W pracy przynajmniej zarobię

Gdy chodziłem do szkoły, myślałem identycznie jak uczniowie, z którymi koresponduję lub rozmawiam teraz prywatnie. W szkole spędzasz średnio 8 godzin dziennie, tak samo jak w pracy, a różnice są dwie: po pracy możesz odpocząć i jeszcze zarobisz, a ze szkoły nie masz żadnych pieniędzy, a do tego musisz odrabiać prace domowe…

Jest w tym prawda, potwierdzam te fakty i już widzę wiadomości od oburzonych rodziców. Problem polega w tym, że jako uczniowie, nie zauważamy pewnych kwestii. Do szkoły pójdziesz i przesiedzisz te osiem godzin, a gdy coś Ci nie pasuje, odpyskujesz do nauczyciela i ewentualnie znajdziesz się na rozmowie z dyrektorem. Świadczy to o braku kultury i świadczy o Tobie źle, ale w praktyce wygląda, właśnie w taki sposób. Po pracy wracamy tak zmęczeni, że to czy odrabialibyśmy lekcje czy po prostu zajmowali się swoimi sprawami, nie robi żadnej różnicy. Ostatecznie i tak przesiedzisz tyle czasu, aż położysz się spać.

Jeśli masz dobre wyniki, jest spora szansa na dofinansowanie ze szkoły, o czym pewnie już wiesz – mam na myśli stypendium. Być może nie jest duże, ale już to są Twoje pieniądze.

 

Gdy jesteśmy jeszcze uczniami, wychodzimy z założeń, które obserwujemy wokół nas lecz gdy pójdziemy do pracy, poznajemy problemy dorosłego życia, po czym nagle okazuje się, że szkoła miała też zalety. Jakie? Obalmy kolejny mit!

 

Szkoła niczego nie uczy? Kpina!

Przyznaję, że nie byłem wybitnym uczniem, ale szkoła nauczyła mnie naprawdę dużo. Jeśli chodzi o naukę, jestem wdzięczny Pani Profesor z technikum, która uczyła nas rysunku, roślin i projektowania ogrodów. Nawet nie przykładając się do niektórych rozdziałów i pod dziedzin, wiedza była wystarczająca w zrealizowaniu kilku ogrodów.

 

Nauczycielka od matematyki, została zapytana o cel uczenia się Pitagorasa i tych wszystkich matematycznych „bzdur”. Odpowiedziała, że przyda nam się to na maturze, ostatecznie zarzucając możliwość nieskończenia szkoły jeśli ją zawiedziemy. Co do jej kompetencji nie chcę się odnosić, natomiast odpowiedź na to pytanie jest banalna!

Matematyka nie ma na celu nauczenia nas liczyć i operować pieniędzmi, bo ostatecznie w życiu i tak sobie z tym poradzisz. Bez znajomości ułamków ciasto też przygotujesz, mimo wszystko będziesz mieć trudności w czymś innym. Mianowicie chodzi o umiejętność logicznego myślenia. Osoby które są dobre z matmy, nie gubią się w swojej pracy, a przy tym lepiej ogarniają bazę, gdy muszą poradzić sobie z czymś, czego nigdy nie robili.

 

Jeśli myślisz, że szkoła nie przygotowuje do pracy, też jesteś w błędzie, ponieważ przyzwyczaja do wstawania wcześniej, uczy punktualności i przykładania się do tego co się robi, chociażby poprzez ćwiczenia podczas zajęć z techniki czy matematyki, o której mówiliśmy. Do rozmowy kwalifikacyjnej, również należy się przygotować, identycznie jak podczas odrabiania pracy domowej, na następny dzień.

 

Szkoła to klub do zabawy

Podejście do szkoły jako miejsca spotkań i wygłupów, też nie jest najlepszym sposobem. Oczywiście podczas przerw i w wolnych chwilach, warto wychodzić ze znajomymi i się czasem zabawić. Nie będę ściemniać, że po szkole w parku nigdy nie wypiłem piwa, albo nie uciekliśmy z ostatniej lekcji na działki nadużyć alkoholu. W naszym przypadku, może nie zawsze było bezpiecznie, ale nauczyliśmy się na własnym doświadczeniu, że lepiej było utrzymać ton aby pamiętać zabawę i nie zachowywać się jak lump.

 

Szkoła uczy również pracy w zespole i nawiązywania przyjaźni. Jeśli masz jeszcze jakiś znajomych z czasów szkoły, znaczy, że jesteś wstanie dobrze nawiązywać relacje. Moja koleżanka przyjaźniła się z pewną dziewczyną, w szkole były nierozłączne, poza szkołą nigdy razem nigdy nie wyszły. Złożyło się tak, że razem zaczęliśmy wychodzić z moimi znajomymi, więc „przyjaciółeczka” niestety została sama, ponieważ nie chciała z nikim nawiązywać relacji, a szkoda. Swoją złość i frustracje, przełożyła na plotki, co też pokazało jak fałszywa jest wobec osób, których ma za przyjaciół.

 

Jak już wspominałem, szkoła jest dobrym miejscem do poznawania ludzi i świetnej zabawy, ale we wszystkim też trzeba mieć umiar. My go przekroczyliśmy robiąc imprezę podczas lekcji historii, polegającą na zakładzie, kto więcej zje słodkich pianek. Może głupie, ale później było nam wstyd jak cholera.

W szkole też poznajesz umiejętność rozpoznawania co jest dobre, a co złe. Wtedy jeszcze te niegrzeczne i złe zachowania wydają nam się pociągające, z czasem dochodzimy do wniosku, że życie jednak nie powinno tak wyglądać, a to co robimy to po prostu patologia.

 

Szkoła umożliwia spełnianie marzeń

Być może zapytasz, jak szkoła wspiera w realizacji marzeń? Czasy szkoły bardzo to umożliwiają, ponieważ jeśli interesujesz się sportem, masz możliwość brania udziału w olimpiadach, dodatkowych zajęciach czy wybrania klasy sportowej. Masz też wystarczająco dużo czasu, aby brać udział w kółkach lub warsztatach (np. fotografia, rękodzieło). Paulina Radziszewska z Wymiarowego Bloga, za czasów gimazjum zaczęła uczęszczać na zajęcia z fotografii, o czym pisała w tekście ,,Warsztaty z fotografii w kółku fotograficznym„. Bardzo polecam ten tekst.

 

W szkole są organizowane konkursy, dodatkowe zajęcia, jak np. plastyka, informatyka czy nawet technika. Rzeczywiście jakość tych zajęć być może nie jest satysfakcjonująca, ale nic nie szkodzi zapisać się lub brać udział w wydarzeniach poza szkołą, organizowanych przez miasto czy firmy. Zwykle odbywają się wieczorem, z możliwością bezpłatnego udziału.

 

Swój pierwszy blog, założyłem za czasów gimnazjum. Rozwijałem go przez całe technikum, wprowadzając coraz jakieś zmiany. Teraz gdy pracuję na etacie i jeszcze umawiam zlecenia poprzez blog, nie jest to takie proste. Mam czas jedynie na pisanie nowych artykułów, a nie tylko na tym kończy się praca blogera.

 

Dlaczego nie wróciłbym do szkoły?

Pytany jestem ,,czy wróciłbym do szkoły”. Szczerze mówiąc nie wróciłbym ze względu na zaczepki, próby uczenia się tego co sprawiało mi spore trudności oraz oczekiwania ze strony kolegów i koleżanek, którym teraz nawet nie chciałbym imponować.

 

Picie alkoholu, dzikie imprezy w lasach przy ogniskach i zachowywanie się jak małolat, który dorwał się do butelki, szczerze mówiąc już mnie nie bawi. Zwłaszcza, że mogę pójść do sklepu i spokojnie w domu wypić piwko przed Netflix’em czy przy rozmowie z ojcem.

To prawda! Pracuję i mam własne pieniądze, dzięki czemu nie muszę rodziców prosić o kieszonkowe, a do tego mam święty spokój gdy wrócę do domu. Wynajmuję mieszkanie, jestem zdany na siebie i wspieramy się wspólnie z dziewczyną, w dorosłym związku, a nie próbach robienia afer na Facebooka, co ma miejsce w tych szkolnych miłościach.

 

Nie muszę niczego nikomu udowadniać, przed nikim się popisywać i w porównaniu do szkoły, ludzie nie przychodzą mi napluć prosto w twarz, z powodu jakiejś plotki, którą wymyślił jakiś tępak. Pod tym kątem jest bardzo dobrze, co nie znaczy, że szkolne lata są gorsze.

 

Jak wygląda życie po szkole?

Tutaj przechodzimy do ostatniego punktu, a zarazem tego, na którym chciałbym się skupić najbardziej. Porozmawiam z Tobą jeszcze szczerzej jak wyżej i być może będzie to dla Ciebie sztos, a być może żenada, oceń po swojemu, ja wracam do tematu.

 

Gdy kończymy szkołę, nie jest wcale kolorowo, jest wręcz beznadziejnie. Okazuje się, że wybrana szkoła nie daje Ci żadnej gwarancji, a studia stawiają przed nami dużo wątpliwości. Nie wiemy co chcemy robić i wierzymy, że rynek pracy na nas czekał. Szczerze mówiąc pracodawcy mają w dupie nas, ponieważ wolą zatrudniać specjalistów z dwudziestoletnim doświadczeniem, którzy nie marudzą, są starsi i znają już życie. Poza tym nikomu nie chce się nikogo szkolić, więc najlepiej gdyby przyszedł ktoś kto będzie już wiedział co do czego, bez zbędnych szkoleń.

 

Do tego dochodzi wypłata i umowa jaką podpisujemy. Pracodawcy młodym nie chcą płacić dużo, więc oferują najniższą krajową, a gdy młody się oburza (tak jakby oburzył się starszy pracownik), wybuchają śmiechem. Pracujesz więc za psie pieniądze, przez 8-10 roboczogodzin, a do tego często nie masz świadczeń i składek.

Dlatego wielu młodych ludzi, decyduje się na szkołę weekendową, która oferuje możliwość ubezpieczenia zdrowotnego w zakładzie pracy u któregoś z rodziców. Po tym czasie, jeśli nie pracujemy na umowę o pracę lub nie mamy dobrego pracodawcy, zwyczajnie mamy problem.

 

Po ośmiu godzinach, wracasz tak styrany, że nawet nie myślisz czy byłoby lepiej odrabiać prace domowe czy zająć się pękającą ścianą, w wynajmowanym mieszkaniu po jakimś starszym panu. Rodzice, znajomi i przyjaciele wciąż powtarzają – a widzisz, życie nie jest takie proste – ironicznie się uśmiechając, dodając do tego – a nie mówiliśmy?

 

Nawet jeśli mieszkasz z rodzicami, niewiele zostaje Ci z wypłaty. Kończy się opłacanie rachunku za telefon z pieniędzy rodziców, a często nasi rodzice wymagają dokładania się do rachunków. Najlepsze jest to, że jako dorośli, nie mamy w tygodniu czasu ani ochoty się spotykać ze znajomymi, a i tak te pieniądze się kończą, nie wiadomo na czym. Częściej robisz sobie zakupy, inwestujesz w ubrania i masz masę innych wydatków, którymi do tej pory zajmowali się rodzice, pokrywając je ze swojej kieszeni.

 

Jak więc widzisz, nie jest po szkole tak kolorowo. Oczywiście nie twierdzę, że w szkole jest łatwiej, ponieważ moim zdaniem młody człowiek, boryka się ze swoimi problemami, co też nie byłoby łatwe sprostać dorosłemu. Mimo tego, proszę Cię o przemyślenie tego i udostępnienie komuś, kto Twoim zdaniem chciałby poznać moje zdanie. Dziękuję!

 

______________________

Może spróbuj tego?

Unsplash.com / Patryk Tarachoń

Jeśli nie radzisz sobie z kompleksami lub spotyka Cię poniżanie w szkole, odezwij się do mnie oraz wypełnij ćwiczenia, które dla Ciebie przygotowałem. 

Wiele lat temu, uporałem się ze swoimi wadami i komentarzami na swój temat. Pomimo wszystko postanowiłem o tym mówić i wspierać tych, którzy są poniżani lub wciąż nie potrafią uporać się ze swoimi defektami.

Wypełnij ćwiczenia

Z powyższymi ćwiczeniami, być może będzie Ci dużo łatwiej uporać się z tym co nie pozwala uwierzyć w siebie. Dołożę też wszelkich starań, aby pokazać Tobie, jak dużo znaczysz i dlaczego nie powinieneś mieć kompleksów. Zrobię wszystko, aby ułatwić Ci zrozumienie co się dzieje i jakie zachowania prowokują ludzi do poniżania Ciebie.

Udostępnij dalej:
Autor: Patryk Tarachoń
Nazywam się Patryk Tarachoń. Piszę o relacjach międzyludzkich, motywacji i rozwoju osobistym. Treści artykułów opieram na prywatnych doświadczeniach oraz sytuacjach czerpanych z otaczającej codzienności.