Unsplash.com

Jak pocieszać kogoś kto jest w żałobie? Dlaczego niektórzy bardziej cierpią po śmierci bliskiego? Kogo najbardziej pamiętamy?

Odejście bliskiej osoby nie zawsze jest łatwe. Jednym trudniej pogodzić się ze śmiercią, innemu przychodzi to dużo łatwiej. Każdy z nas może też w inny sposób okazywać żałobę.

Moim zdaniem w zależności od tego jak jesteśmy przywiązani, kim jest dla nas zmarły, w jakich okolicznościach odszedł i w jakim stopniu reagujemy na wiadomość o śmierci, ma wpływ na naszą reakcję i samopoczucie. Przyjrzymy się dzisiaj temu jak radzić sobie po stracie bliskiego i w jakich sytuacjach nie powinniśmy się tym przejmować.

 

Dlaczego niektórzy bardziej rozpamiętują zmarłych?

Z mojego punktu widzenia powodem mogą być obawy lub samolubność. Pierwsza obawa przed tym, że zapomnimy, nie tylko inni, ale my sami będziemy mieli do siebie pretensję o to. Po drugie możemy czuć poczucie winy, że zawiedliśmy zmarłego i nigdy nie przekona się już odnośnie jak bardzo się wobec nas mylił.

Wielu nie wie też do końca jak sobie poradzi w nowej sytuacji. Samolubność polega na strachu przed trudami decyzji. Tudzież podpowiedziami wpływającymi na rozwiązywania jakie do tej pory ułatwiał nam zmarły. Mam na myśli fakt, że za życia pomagał, wspierał, załatwiał sprawy za nas, a teraz tęsknimy bo już nie będzie miał nas kto uraczyć pomocą. Na tym właśnie polega według mnie samolubność niektórych osób. Chociaż z drugiej strony to nie samolubne, ponieważ na tym polega życie w społeczeństwie. Na pomaganiu sobie, wspieraniu i życiu razem.

 

Czy powinniśmy rozpamiętywać?

Odpowiedź brzmi – oczywiście tak! –  ale nie zawsze pamiętamy i nie wszystkich mamy w sercu. Nie mamy też takiego obowiązku. To zależne od nas i nie ma co oczekiwać od kogoś czy mieć do niego pretensji, gdy obok czyjegoś pogrzebu przechodzi obojętnie. Też ma do tego prawo i może mieć inne nastawienie czy powody tak podchodzić do zmarłego. Może też okazywać smutek w środku duszy, lub walczyć z tym uczuciem okazując wszystkim ambiwalentność.

Przykładowo nie przypominam sobie wszystkich pogrzebów na jakich byłem i u kogo. Ale wiele osób będących już na tamtym świecie pamiętam szczegółowo.

Najbardziej tęsknię za ś.p. dziadkiem. Ojcem mojej mamy. Najbardziej byliśmy ze sobą zżyci. Dużo mnie nauczył i wiele pomógł zrozumieć. Także mnie rozumiał i potrafił do mnie dotrzeć. Spędzaliśmy ze sobą bardzo dużo czasu i wzajemnie rozumieliśmy się bez słów. Był nie tylko dziadkiem ale i przyjacielem. Mieliśmy wiele planów i podejrzewam jakie miał jeszcze plany gdyby miał być zdrowy i w dalszym ciągu żyć. Niestety choroba by mu to nie umożliwiła, zatem rozumiem, że być może w jego sytuacji Bóg tak chciał i dlatego odszedł. Dlatego za Nim tęsknię najbardziej i nie pozwalam powiedzieć ani jednego złego słowa na Jego temat.

 

Jak najłatwiej podchodzić do tematu śmierci…

Osobiście do tematu śmierci podchodzę dość spokojnie. W moim przypadku spowodowane jest to tym jak w moim otoczeniu wyglądały pogrzeby. Zauważałem że jest to czas gdy rodzina przy okazji opłakiwania, zwyczajnie ma okazję się spotkać. Często znałem zmarłych i chociaż byli różni, zwykle odczuwaliśmy żal i ogromny smutek. Przecież śmierć nie jest powodem do żartu i przechodzenia obok takiej sytuacji obojętnie. Od dziecka rodzice tłumaczyli mi aby pamiętać o jednym.

 

Zmarli nie chcą abyśmy po nich płakali
Ale pragną jednego – aby zachować ich w sercu

– Patryk Tarachoń

 

Rozumiem łzy i tęsknotę gdy odchodzi ktoś mojego znajomego czy kogoś innego kto mi się zwierza. Dlatego nie wypowiadam się tylko wspieram i pocieszam. Pisałem już to ale się powtórzę. Każdy z nas ma inne nastawienie. W inny sposób odczuwa wewnętrzny ból. Jeżeli jednak żałoba trwa zbyt długo, staram się delikatnie wypowiedzieć tak aby nie skrzywdzić i nie urazić odczuć.

Jak pocieszać kogoś w żałobie W zależności w jakich okolicznościach odszedł zmarły, powinniśmy być bardzo empatyczni. Każdy z nas może mieć inne podejście. Zmarły może znaczyć więcej dla kogoś innego.

Gdy moi bliscy odchodzili zwykle stawiałem się w ich sytuacji. Jeżeli był to człowiek schorowany, wegetujący, nieodpowiadający za siebie, cierpiący wyłączającymi się organami – życzyłem spokojnej drogi i rozumiałem jedno. Nic już fizycznie nie czuje. Nie cierpi i jednego czego oczekuje to aby pamiętać i przede wszystkim wybaczyć błędy i grzechy aby miał spokojną i łatwiejszą drogę po śmierci.

Możemy dyskutować czy takie życie istnieje, czy jesteśmy tylko jednostką, a po śmierci nic nie ma, itd. Byłem wychowywany w religii katolickiej, a poza tym życie niejednokrotnie udowadniało mi, że to prawda. Nie będę wchodził w szczegóły, ale naprawdę w to wierzę i proszę o uszanowanie tego.

Wracając do tematu.  Jeśli odchodził człowiek po nieszczęśliwym wypadku, śmiertelnie chorował chociaż był w pełni życia i mógł jeszcze wiele osiągnąć, również żałuję. Częściej żal jest większy. Ale moje łzy niczego nie cofną, niczego nie naprawią i wypadałoby swoją siłę w tym trudnym momencie, przekazywać tym, którym trudniej sobie poradzić.

 

Według mnie pamiętamy ludzi dla nas najważniejszych
Najbliższych i takich, którzy szczególnie mieli wpływ na nasze życie

– Patryk Tarachoń

 

Jak już wspominałem, każdy z nas inaczej odbiera śmierć i opłakuje człowieka. Jeśli ktoś jest w ogromnej depresji, warto być cierpliwym, pocieszać, wysłuchiwać, dawać się wypłakać, ale też po pewnym czasie odcięcia się od świata wyciągnąć z domu.

Podarować pozytywną książkę czy zaproponować film po którym, osoba poczuje się lepiej. Warto też wypytywać dlaczego płacze i za co najbardziej cenił zmarłego. Dać się wypłakać i krok po kroku odciągać od tematów śmierci, straty. Powoli pomagać wracać do codzienności.

 

Jak pogodzić się ze śmiercią?

To nas nigdy nie ominie. Bardziej obawiam się tego w jaki sposób odejdę, niż czy w ogóle nadejdzie ten moment. Moim zdaniem najlepszym sposobem jest pójście w wolnym dniu na cmentarz i postawienie na grobie tego za którym najbardziej tęsknimy. Zapalić znicz i powiedzieć na głos aby się niczym nie martwił, ma wybaczenie, tęsknię i na pewno nigdy nie zapomnę kim był.

Udostępnij dalej:
Autor: Patryk Tarachoń
Nazywam się Patryk i jestem blogerem. Treści artykułów opieram na prywatnych doświadczeniach oraz sytuacjach czerpanych z otaczającej codzienności. Często swoje wypowiedzi bazuję na doświadczeniach i spostrzeżeniach.