Czy pierwszy w Europie spektakl ,,Hobbit” był wart obejrzenia? Jak przygotowana została sztuka na podstawie trylogii J.R.R. Tolkiena? Wrażenia po Polskiej premierze!

O sztuce ,,Hobbit” pisała cała Polska, ponieważ prawa do wystawienia spektaklu obecnie dostał jedyny w Europie Białostocki Teatr Dramatyczny im. Aleksandra Węgierki!

Widzowie zainteresowani przedstawieniem, przyjechali z całej Polski, a my nie mogliśmy przegapić szansy obejrzenia tego widowiska. Jak z Pauliną oceniliśmy przedsięwzięcie? W treści pojawiają się spoilery!


„Hobbit” – teaser nr 1 / Teatr Dramatyczny im. Aleksandra Węgierki YouTube 2019

Oczekiwania wobec autorów sztuki ,,Hobbit”

W maju wystawiony został spektakl ,,Hobbit”, do którego prawa dostał pierwszy teatr w Europie! Sztukę było można obejrzeć właśnie w Białymstoku!

Reżyserem, scenarzystą, a nawet jednym z aktorów jest Pan Grzegorz Suski. Odpowiada również za skomponowanie muzyki i udział w tworzeniu choreografii.

Jako jedyny w Europie i Polsce, dostał prawa do wystawienia tejże sztuki, której prapremiera odbyła się w maju 2019 roku. Gdy o tym usłyszałem, nie mogłem uwierzyć. Byłem przekonany, że twórcom będzie ciężko udźwignąć oczekiwania, a sztuka okaże się klapą. Czy tak było?

Pierwsze wrażenia po obejrzeniu sztuki

Trafiły nam się miejsca na balkonie, więc uznałem, że niewiele będzie można zauważyć, ale jeśli chodzi o ,,Hobbita”, są najlepszymi miejscami, jakie można dostać. Istotny powód przedstawię już za chwilę.

Chciałbym jeszcze wspomnieć, że do teatrów chodzę bardzo rzadko, w ostatnich latach nie byłem w ogóle. Jestem bardziej zwolennikiem kina, ale po tym spektaklu czuję, że moje podejście całkowicie się zmieni. Powodów jest kilka!

Jeśli chodzi o sztuki teatralne, bardzo trudno mnie zaskoczyć i sprawić, aby przedstawienie mi się podobało. Po każdej dotychczasowej sztuce żałuję swojego czasu, co ma miejsce również przy udziale w sztukach operowych.

Spektakl ,,Hobbit” rozpoczął się od wizyty Gandalfa (Franciszek Utko) i  Thorin Dębowa Tarcza (Piotr Szekowski) u tytułowego bohatera. W tym momencie zostaje wykonana przed nami pierwsza piosenka, mająca przywołać krasnoludów. Kim oni są?

Włączanie widowni w spektakl

Krasnoludami, którzy wybierają się we wspólną wyprawę, jest nikt inny jak widownia! Na wstępie Thorin rozdaje osobom z widowni chusty, nazywając poszczególne imionami krasnoludów. Część z nich dostała imiona: Balin, Kili, Fili, Dori, Nori, Ori, Oin, Gloin, Bifur, Bofur czy Bombur.

Już samo to rozbawia widownię do łez, zwłaszcza że  Thorin  widocznie jeszcze musi rozruszać się przed wyprawą.

Wtedy pojawia się Bilbo Baggins (
Marek Cichucki), który od razu zostaje polubiony przez widzów. Rusza w wyprawę, nieświadomy swojej roli. Gandalf bardzo rzadko się pojawia, ale znamy powód. W trakcie podróży naszych bohaterów, ułatwia im drogę.

Jeśli chodzi o udział widowni, emocje są niecodzienne. Z tego też powodu, dużo lepiej odebrałem sztukę niż film, który kilkukrotnie oglądałem i ani razu nie bawiłem się tak dobrze. Powód jest banalnie prosty.

Na filmie jest dużo efektów komputerowych i według mnie widać, że produkcja była nagrywana dla kasy. Dla mnie to przesadzony film fantasy, których nie lubię. Sztuka jest zdecydowanie inna i wyjątkowa!

Gdy na scenie bohaterowie walczą, ich wrodzy jak szaleni skaczą po wszystkich piętrach teatru, aby chwilę później Elf (Monika Zaborska) zaczepiała nas na balkonie, w celu ustalenia gdzie są śledzeni przez Nią Bilbo Baggins i Thorin.

W skrócie dolna część teatru brała udział, wykonując czynności, gdy góra była przykładowo pytana przez elfa lub mogła poczuć ataki goblinów.

Żarty i sceny z przymrożeniem oka

Podczas spektaklu jest kilka momentów, w których aktorzy pozwalają sobie na improwizację i żarty z widzami. Dystans między widownią a głównymi bohaterami jest anulowany od początku do końca.

Przykładowo dwoje krasnoludów z widowni, zostają poproszeni o otwarcie jaskini kluczem, który dostali na początku występu. W pewnym momencie 
Thorin uświadamia sobie, że zrobić miał to Hobbit, więc ukradkiem, przemyca dwie dziewczyny na siedzenia, aby nie zapomniały szpilek argumentując, że Hobbit jest złodziejem i mogą mu się spodobać.

Drugim fragmentem sztuki, który kompletnie mnie rozwalił na łopatki, był moment, gdy Bilbo pochwalił się Gandalfowi pierścieniem. Ten ciekawy przedmiotu chciał zobaczyć pierścień, więc Hobbit uznał, że skoro Gandalf jest czarodziejem, to mógłby pokazać jakąś sztuczkę. Co zrobił Gandalf?

Czy scenografia sprostała oczekiwaniom?

Gandalf nie zostawia ani na chwilę swojej magicznej laski, więc gaśnie światło, a ten odpala laser, który nie wiem jakim cudem, ale oświetlił swoim promieniem całą salę! Bardzo śmieszne, jeśli jest się na sali i nie spodziewa się takiego humoru.

Nie bez powodu warto wspomnieć o scenografii. Byłem zaskoczony w przejściu pierwszych scen. Chwilę po rozpoczęciu wyprawy, Bilbo i 
Thorin trafiają na trolle. Mnie zaskoczyło już palenisko, na którym gotowały baraninę, ale kostiumy wryły mnie w fotel.

Byłem przekonany, że już niczym mnie nie zaskoczą. Szok nastopił w momencie gdy aktorzy zastygli na ładnych parę minut. Nie drgnęli nawet jak prawdziwe kamienie!

Żeby więcej nie zdradzać, przejdę do smoka, którego odgrywa aktor w kostiumie mającym skrzydła na większość sceny i poruszający się na szczudłach. Smok sprawił, że szczęka mi opadła, gdy podpalał wieś. To jak wykorzystano przestrzeń teatru mózg nie jest w stanie pojąć w ciągu 2 godzin trwania sztuki.

Dodam, że piosenki zapadają w pamięć. Minęło już trochę czasu od mojego obejrzenia sztuki, a one cały czas grają w mojej głowie. Piosenki są przepiękne oraz idealnie nagłośnione.

Bohaterowie spektaklu ,,Hobbit”

Gdy się dobrze przyjrzymy, można zauważyć ogromną przyjaźń między aktorami, co wskazuje na ogromny profesjonalizm i zaufanie. Gdy jeden wskakuje na drugiego, machają sobie przed oczami mieczami, ratują się przed smokami, to wszystko widać. Mega profesjonalne!

Muszę przyznać, że reżyser (Grzegorz Suski) zaproponował aktorom coś, czego inni aktory teatralni mogą pozazdrościć.

Każda postać jest inna, mają przepiękne stroje, a do tego podkreślone talenty każdego z aktorów. Część o umiejętnościach wokalnych śpiewa, gdy akrobaci atakują, skaczą po scenie na różnych wysokościach, a nawet fruwają pod sufitem, kilka metrów nad deskami teatru.

Każdy z nich, idealnie wpasował się w swoją rolę. Hobbit jest całkowicie nieporadny i wolno łapie co mówi. Aktor grający Thorina również wybitnie odgrywa rolę, ale moment zmiany zachowania po ujrzeniu złota, zasługuje na oklaski.

Elfka jest postacią pewną siebie, przepięknie mówiącą w języku elfów i dodającym sztuki blasku. Aktorzy drugoplanowi nie stoją obok, w ogóle nie czuć jakby byli pominięci, wszyscy działają jako jeden mechanizm.

Czy Białostocki teatr sprostał oczekiwaniom?

Powiem szczerze, że wrażenia były niepowtarzalne, przygotowanie na wysokim poziomie. Udział w przedsięwzięciu jako widz jest niezwykłym doświadczeniem również dla osób stroniących od tego rodzaju rozrywki, którą jest teatr.

Nie dziwne są owacje na stojąco i kilka godzin dochodzenia do siebie po spektaklu. Scenografia na bogato, a przygotowanie aktorów godne podziwu. Scenariusz wybitny, a włączenie żartów i dystansu stało się dodatkowym atutem przedstawienia.

Gdybym miał skrytykować coś w spektaklu, to na pewno czas trwania sztuki. Dla mnie było zdecydowanie za mało. Niedosyt jest wręcz okrutnie odczuwalny. Na pewno przydałoby się spotkanie z aktorami, ale podejrzewam, że to jeszcze nastąpi. Aktorzy długo nie zapomną odegranych przez siebie ról i dobrej zabawy, podczas odgrywania sztuki.

Spektakl mógłby przestraszyć najmłodszych widzów, ponieważ efekty burzy są bardzo realistyczne, o ataku goblinów nie wspominając. One robią dużo hałasu i ich wejście na scenę, a następnie wyjście z niej do widzów, wyzwala emocje.

Poza tym doszukiwanie się błędów i dziury w całym jest zdecydowanie nie na miejscu. Porzuciłem plan napisania recenzji wielu książek, więc gdyby sztuka nie byłaby godna wspomnienia, na pewno nie opublikowałbym nawet wzmianki na portalach społecznościowych.

,,Hobbit” jest sztuką, na którą zdecydowanie warto się wybrać, bez względu na to, czy jest się fanem książek J.R.R. Tolkiena, czy widzem nieznoszącym fantasy.

Spektakl jest uniwersalny z dozą humoru. Każda scena czymś zaskakuje, sztuka jest profesjonalna oraz wybitnie zrealizowana. Ilość oferowanej rozrywki wystarcza na bardzo długo. Bawiłem się lepiej niż podczas oglądania filmu.

Źródła:

Hobbit, czyli tam i z powrotem (Bryk.pl)

fot. Teatr Dramatyczny im. Aleksandra Węgierki w Białymstoku (Facebook)

Udostępnij dalej:
Autor: Patryk Tarachoń
Nazywam się Patryk Tarachoń. Piszę o relacjach międzyludzkich, motywacji i rozwoju osobistym. Treści artykułów opieram na prywatnych doświadczeniach oraz sytuacjach czerpanych z otaczającej codzienności.