Z jakich powodów młodzi ludzie pozwalają sobie dokuczać innym i poniżają swoich rówieśników? Poznaj historię, która mogła się źle skończyć!

Z jakich powodów młodzi ludzie pozwalają sobie dokuczać innym i poniżają swoich rówieśników? Poznaj historię, która mogła się źle skończyć!

Dokuczanie bierze się z różnych powodów. Gdy jesteśmy dziećmi, w ten sposób rekompensujemy sobie różne trudności. Zwłaszcza wśród młodych ludzi, empatia przychodzi dużo później. Największy problem polega na tym, że zapominamy o krzywdach, które wyrządziliśmy innym. Mam nadzieję, że poniższa historia wiele Ci uświadomi i pokaże, jak ważna jest wyrozumiałość. Z jakich powodów, młodzi ludzie myślą, że mogą obrażać innych? Jakie to uczucie dokuczać innym? Dowiedz się, jak o mały włos nie doprowadziłem do nieszczęścia!

Misio, czyli Krzysiek, który wiele mi uświadomił

Wyszedł z domu, nie spodziewając się tego, co miało nastąpić. Krzysiek był wysokim nastolatkiem, który właśnie trafił do pierwszej gimnazjum. Pamiętam co do szczegółu, jak wyglądał. Wysoki, grubszy i zamknięty w sobie. Mieszkaliśmy na tym samym osiedlu. Na szkolnych korytarzach zwykle był popychany i szturchany. Nie wiem za co, po prostu ktoś uznał, że jest idealnym kandydatem na ofiarę. Reszta się przyłączyła, podobnie czerpiąc satysfakcję z wyzywania Misia. Rówieśnicy nie przestawali obrażać Krzyśka. Robili to bez zastanowienia, traktowali jako rozrywkę i sposób zdobywania punktów, jak w grze komputerowej.

Wieczorne spacery z kolegą były dla niego odetchnieniem od pozostawania ze szkolnymi myślami. Wyszedł z domu, aby pójść po kolegę. Nic szczególnego, zwykła męska pogawędka o życiu i wszystkim, co nie byłoby związane ze szkołą. Tego kolegę lubił najbardziej, ponieważ nie wstydził się z nim pokazywać publicznie również w szkole. Dumnie siedział z Krzyśkiem w jednej ławce oraz chodzili ramię w ramię. Niestety nie zawsze mógł obronić kolegę, ale świadomość, że nie opuszcza kolegi, wystarczyło, aby Krzysiek znosił nieprzyjemne uwagi.

Tego dnia zachodziło słońce, było ciepło, a delikatny wiatr nie pozwalał zwariować od upału. Podobno mieszkali na najgorszym osiedlu w mieście. Nagle z naprzeciwka nadjechało dwóch znanych z widzenia braci. Starszy obrażać Krzyśka nie tylko tym razem. Jego młodszy brat tym razem jedynie pokręcił głową. Zatrzymał nieznajomych i rozpoczął dyskusję. Próbował wyjaśnić tępemu chudzielcowi z grzywką, że nic dziwnego, iż go nikt nie lubi. Zarozumiały i egoistyczny debil, co myśli, że może obrażał innych. Wprost powiedział, że lepiej być otyłym Miśkiem, niż workiem na kości, który wygląda jak dziewczyna. Nagle ktoś staną w obronie Krzyśka i pokazał, że nie pozwoli go obrażać dla byle kogo.

Nie skomentowałem tego

Zwyczajnie odjechałem i zacząłem się nad tym zastanawiać. Miał rację, ponieważ odkąd pamiętam, na podwórku praktycznie wszyscy się obrażali. Myślałem, że gdy będę dokuczać innym, pokażę swoją siłę. Właśnie to było głównym powodem, gdy dogryzałem Justynie (koleżance z podwórka), aby popisać się przed kolegami i koleżankami. Od dziecka zwracano mi uwagę, że jestem za chudy, że rodzice powinni zacząć mnie karmić. Chowałem swoje ciało pod grubymi ubraniami, aby nikt mnie nie komentował. Tym samym drażniło mnie, że ktoś mógłby wyglądać lepiej ode mnie. Krzysiek nie miał grzywki, z której można byłoby się śmiać. Był nieco za gruby, ale przynajmniej nie wyglądał jak ,,worek na kości”. Poza tym miał przyjaciela, który się za nim wstawiał. Ja swojemu obrońcy powiedziałem, żeby lepiej w szkole do mnie się nie zbliżał, bo mógłby przynieść mi wstyd. Obronę innego kolegi skrytykowałem z tego samego powodu. Nie chciałem, aby ktokolwiek mnie bronił.

Czas eksperymentów i fali hejtu

Gdy zacząłem eksperymentować z wyglądem, aby w końcu sprostać oczekiwaniom rówieśników, koledzy z podwórka mnie wyśmiali. Zacząłem wiec jeszcze bardziej dokuczać innym. Po pewnym czasie nauczyłem się ważnej lekcji. Mianowicie dotarło do mnie, że nie muszę nikogo obrażać, żeby poczuć się lepiej. Nie muszę dokuczać innym, aby czuć się lepiej. Ważne, żebym sam akceptował siebie i lubił za to jaki jestem. Dokuczać innym będą tylko ci, którzy nie potrafią docenić samych siebie. Najlepsze, że to niczego nie zmienia. Dzięki temu nie stawałem się groźniejszy czy ważniejszy w oczach innych ludzi. Stałem się zwyczajnie głupi i niedojrzały, a taki wizerunek wcale nie jest lepszy, od ,,chłopaka z grzywką, przypominającego worek na kości”. Myślał, że może obrażać innych, skoro sam jest obrażany.

Ta lekcja wiele mnie nauczyła. Gdy byłem zazdrosny o Michała, drażniło mnie w nim wszystko. Co z tego, że byliśmy kolegami z klasy. Spędzaliśmy ze sobą każdą przerwę. Mimo wszystko zdarzyło mi się go nie tylko ranić słowami, ale też popchnąć lub czymś w niego rzucić. Część powodów wyraziłem w powyższym tekście. Ta historia mogła inaczej się skończyć. Krzysiek i Michał żyją, chociaż moje zachowanie mogło przyczynić się, nawet do ich samobójstwa. Myślisz, że to nic takiego, ale gdy Ty zapominasz o przykrościach sprawianych innym, oni zapamiętują je i jeszcze długo muszą sobie z nimi radzić. Nikt nie daje nam upoważnienia do poniżania innych. Nie mamy prawa tego robić, bo tak jak było w moim przypadku, życie szybko się za to zemściło.

Dlaczego książka?

Więcej na ten temat napisałem w książce ,,Przygotuj się na Start”. W taki sam sposób, jak w treściach na blogu, opowiadam o różnych sytuacjach w książce. Będzie dużo o moim dzieciństwie, tym co działo się w szkole, na podwórku oraz w rodzinie. Na blogu dzielę się różnymi przemyśleniami, związanymi z poruszanymi w niej tematami. Dokuczać innym w szkole, wywodzi się z kompleksów i poczucie braku własnej wartości. Mimo wszystko nie oznacza to, że jesteśmy beznadziejni.

Jeśli jeszcze nie masz eBooka, możesz przeczytać darmowy rozdział. do którego dostaniesz dostęp po zapisie do Zamkniętej Listy. Możesz go zakupić przechodząc do Sklepu.

Książka powstała z myślą o osobach, które od najmłodszych lat spotykały się z docinkami na swój temat. Poniżanie i obrażanie w szkole, strach przed wyjściem z domu, nienawiść do samych siebie, wynikający z braku akceptacji. Opisałem w nich swoje wnioski i przykłady z życia, aby uświadomić, że bycie ofiarą nie świadczą o naszej beznadziejności. Na końcu opowiadam o tym, jak spełniać marzenia. Zależy mi na pokazaniu, że nawet ktoś kto był nielubiany w szkole, może dużo osiągnąć i zostać kimś wyjątkowym. To nie brednie, takie jest życie, a ja chcę o tym opowiedzieć.

Udostępnij dalej:
Autor: Patryk Tarachoń
Nazywam się Patryk Tarachoń. Piszę o relacjach międzyludzkich, motywacji i rozwoju osobistym. Treści artykułów opieram na prywatnych doświadczeniach oraz sytuacjach czerpanych z otaczającej codzienności.