fot. Paulina Radziszewska

Jak nauczyć dziecko czym jest dystans do siebie? W jaki sposób wypracować w sobie poczucie humoru? Jak duży masz dystans do siebie!

Jeśli miałbym być zapytany o najbardziej przydatną umiejętność, to postawiłbym na dystans do siebie. Gdy umiemy śmiać się ze swoich wad i różnych niezręcznych sytuacji, życie staje się łatwiejsze. To umiejętność, która bardzo przydaje się w życiu. W poniższym tekście opowiem Ci, dlaczego tak jest i w jakich sytuacjach przydaje się najbardziej! Jakie zalety i wady ma wyśmiewanie samych siebie? Czy żartowanie z samych siebie, pomaga w uporaniu się z kompleksami? Skuteczne obracanie swoich wad w dowcip!

Kiedy dystans do siebie przynosi rezultaty?

Podczas webinaru, który prowadziłem jakiś czas temu, opowiedziałem o tym, jakie czynniki wpłynęły na mnie, że z zamkniętego chłopaka (wkurzającego się za każde złe słowo), nauczyłem się dystansu do siebie? Ta droga nie była krótka, dla mnie były to lata treningu.

Potrafiłem śmiać się z innych, ale dużo trudniej było mi wziąć pod uwagę siebie samego. Zanim przejdziemy do tego, jak nauczyć się dystansu do siebie, chciałbym nieco więcej opowiedzieć o tym, jakie korzyści przynosi umiejętność śmiania się samego z siebie.

Jak reagować w takiej sytuacji?

Przez pewien czas, nawet nie wiedziałem, że mam dystans do samego siebie. Przynajmniej nie byłem świadomy, jak wielki jest! Siedzimy na przerwie pod salą lekcyjną, a w tym czasie koleżanka rysuje mój portret. Klasa chce zobaczyć, gdy ta cały czas ich odgania. W końcu pada pytanie!

-Co ty tam rysujesz? – pyta koleżanka z klasy

-Naprawia to, co matka natura zepsuła. – odrzekłem

-Uwielbiam jego teksty! Jeszcze nigdy nie poznałam kogoś, kto miałby taki dystans do siebie. – skomentował kumpel z klasy.

Chwilę później koleżanka, która mnie rysowała, zesmutniała, ponieważ nie wiedziała jak narysować moje usta. Wciąłem więc jej rysunek, ołówek i narysowałem sobie zaszyte usta.

-Tak jest lepiej, przynajmniej ten idiota nic nie będzie mówił. Przynajmniej na rysunku. – dodałem

Czy żartowanie z siebie jest głupie?

Dystans do siebie pomaga również w dobrej zabawie, a jeśli my się dobrze bawimy, być może najbliżsi w naszym otoczeniu tak samo? Jeśli jesteśmy w klubie i wyrwiemy się do spontanicznego tańca, czy na domówce zaangażujemy ludzi do rozmowy, to też dla wielu z nas jest pewien dystans do siebie. Wyjście naprzeciw innym, rozkręcenie zabawy, bardzo przydaje się w relacjach międzyludzkich.

Wydawać się może, że takie obrażanie samego siebie, jest okropne i kompletnie głupie. Tylko prosiłbym Cię o chwilę zastanowienia. Jak niby może urazić Cię ktoś, skoro i tak robisz to w pierwszej kolejności? Oczywiście, takie żartowanie 24/h. zaczyna przeszkadzać. Poza tym nie przy każdym takie zachowanie pasuje.

Dystans do siebie to także umiejętność zabawy i pomagania innym. Zdjęcie z nagłówka powstało spontanicznie. Paulina Radziszewska z Wymiarowego Bloga miała pracę domową do szkoły fotograficznej. Poprosiła mnie, abym zapolował. Znając mnie, zaproponowała pomalowanie twarzy i zrobienie portretu, w nieco innej formie. Zgodziłem się, ciekawy efektu. Ten widzicie na powyższym zdjęciu. Dało się? Pewnie, że tak! A jaka dobra zabawa przy tym była…

Jak nauczyć się dystansu do siebie

Część powie, że tego nie da się nauczyć. Dystans do siebie mamy albo nie. Niestety tych, co myślą negatywnie, muszę rozczarować. Nasz mózg jest tak plastyczny, że jesteśmy zrobić naprawdę dużo, jeśli odpowiednio go oszukamy. Jednakże nie na temat oszukiwania podświadomości dziś będziemy rozmawiać, a o dystansie do siebie.

W moim przypadku dystansu do siebie uczono mnie od dziecka. Właściwie nie uczono mnie, a byłem świadkiem ogromnego poczucia humoru w rodzinie i wśród znajomych. Zaczynając od najbardziej zdystansowanej do siebie osoby, na pierwszy ogień muszę wziąć swojego ś.p. dziadka Mietka. Był człowiekiem ogromnego poczucia humoru. Dystans miał nie tylko do siebie, ale też innych. Przy okazji wspomnę, że nauczył mnie nie tyle ile śmiania się z samego siebie, ale też uświadomił, że nie trzeba atakować, żeby wygrać bitwę.

Czy dystans do siebie może być źle odbierany?

Jego dystans do innych, był czasem odbierany jako złośliwość, ale trzeba było tego człowieka znać bardzo dobrze, żeby rozumieć poczucie humoru. Potrafił wyszukać w innych wady i wykorzystać je w najmniej spodziewanym momencie. To nauczyło mnie, że jeśli ktoś próbuje wyśmiać mnie, to powinienem się zaśmiać, a następnie w najbardziej cyniczny sposób, wyszukać wadę u przeciwnika i wykorzystać ją w jeszcze bardziej ośmieszający sposób, a zarazem zabawny.

Dzięki temu pokazywał, że śmiać się ze mnie można, ale ja też potrafię się śmiać, więc uważaj, jeśli nie chcesz, żebym na światło dzienne wyciągną coś tak, jak ty to robisz…

Kto jeszcze może mieć wpływ?

Kolejną osobą, której zawdzięczam dystans do siebie, jest wspominana przeze mnie w webinarze Kasia. Koleżanka z technikum, z której naśmiewałem się ja, a Ona ze mnie.

Czasem jechaliśmy po sobie tak ostro, że nawet nie wiem kiedy, nauczyliśmy się dystansu do siebie. Żarty z budowy ciała, obżarstwa i głupich zachowań czy odruchów, były na porządku dziennym. Nasze wręcz chamskie i krzywdzące zwroty, jednych oburzały, innych bawiły. Po dziś dzień, gdy się spotykamy, zaczynamy dialog w następujący sposób:

-Znów przyniosłeś zapas własnego żarcia na imprezę? – Kasia

-Tak się cieszę na twój widok, że w razie, gdybyś zgłodniała, wziąłem zapas też z myślą o tobie, abyś została dłużej. – Patryk

-I tak sam wszystko zeżresz. – K.

-Najwyżej ci przeżuję. – P.

Ostatnią osobą z ogromnym poczuciem dystansu do siebie, jest mój ojciec. Tatę można obrazić na 1001 sposobów, a i tak przyzna rację i jeszcze sam po sobie pociśnie. Mało tego, wyciągnie swoje najbardziej irytujące wady, obracając je przy okazji w jeszcze większy żart. Ta odmiana dystansu do siebie wyćwiczyła we mnie umiejętność wkurzania tych, co myślą, że są w stanie mnie obrazić.

Teraz już wiesz, jaką mieszanką wybuchową, może być połączenie charakteru ojca i dziadka?

Czy brak humoru, powinien nas obchodzić?

Nie wszyscy mają poczucie humoru. Nasze żarty czy sformułowania, również nie muszą być zrozumiałe dla każdego. Pytanie tylko, czy Marcina Prokopa to obchodzi? Według mnie jest najbardziej zdystansowanym wobec siebie, jakiego dziennikarzem widziałem.

Umiejętność dystansu, dobrej zabawy i uśmiechu z własnych żartów, jest bardzo przydatną sprawą. Zapominamy się przez chwilę, przez co nie zwracamy uwagi na tych, którzy patrzą na nas jak na dziwadła. A my jesteśmy po prostu ludźmi, którzy nauczeni życiem, nie mają ochoty stać, jakby połknęli kije, tylko śmiało podchodzić, rozmawiać i śmiać się nawet sami z siebie.

Każdy taki pocisk po sobie, najlepiej przemyśleć jak najszybciej, póki dyskusja jest świeża. Mimo wszystko milczenie bywa cenniejsze od złota, więc najczęściej, lepiej stać w ciszy niż za bardzo się wychylać. Żart trzeba wyczuć, ktoś może uznać, że jest coś z nami nie tak, więc ludzi, wśród których pozwalamy sobie na dowcip, też trzeba nieco prześwietlić.

Jak sobie radzisz?

Jeśli podobnie, jak ja przed laty nie potrafisz poradzić sobie z krytyką na własny temat lub masz trudności z zaakceptowaniem siebie, odsyłam Cię do mojej książki ,,Przygotuj się na Start„. Kiedyś obrażałem się za spojrzenie, nieprzemyślany komentarz, uwagę na mój temat. Na mojej drodze pojawiło się kilka osób, które nauczyły prześmiewać swoje cechy i pokazywać innym, że ich opinia po mnie spływa.

Dystans do siebie, to nie tylko śmianie się ze swoich niepowodzeń, mankamentów czy potknięć, to także sztuka. Nie każdy jest w stanie nauczyć się dystansu do siebie, ale próbując będzie nam dużo łatwiej poradzić sobie z krytyką, którą dzięki tej prostej metodzie, łatwiej odbić.
Na blogu nowy felieton o nauce dystansu do siebie. Potrzebowałem kilku lat, aby nauczyć się radzić sobie z dystansem do siebie. Dziś to zadanie przychodzi mi dużo łatwiej. Jak jest z tym u Ciebie?

Może spróbuj tego?

Jeśli nie radzisz sobie z kompleksami lub spotyka Cię poniżanie w szkole, odezwij się do mnie oraz wypełnij ćwiczenia, które dla Ciebie przygotowałem. 

Wiele lat temu, uporałem się ze swoimi wadami i komentarzami na swój temat. Pomimo wszystko postanowiłem o tym mówić i wspierać tych, którzy są poniżani lub wciąż nie potrafią uporać się ze swoimi defektami.

Z powyższymi ćwiczeniami, być może będzie Ci dużo łatwiej uporać się z tym co nie pozwala uwierzyć w siebie. Dołożę też wszelkich starań, aby pokazać Tobie, jak dużo znaczysz i dlaczego nie powinieneś mieć kompleksów. Zrobię wszystko, aby ułatwić Ci zrozumienie co się dzieje i jakie zachowania prowokują ludzi do poniżania Ciebie.

Udostępnij dalej:
Autor: Patryk Tarachoń
Nazywam się Patryk Tarachoń. Piszę o relacjach międzyludzkich, motywacji i rozwoju osobistym. Treści artykułów opieram na prywatnych doświadczeniach oraz sytuacjach czerpanych z otaczającej codzienności.