0
Unsplash.com
Samoocena Twój Rozwój

Dlaczego nie lubię mężczyzn?

19 listopada 2018

Jacy są mężczyźni dla siebie nawzajem? Kto jest przykładem dla dojrzewającego chłopaka? Jakie doświadczenia wpływają na odtrącanie znajomości!

Sporą częścią czytelników bloga są ci starsi i młodsi mężczyźni. Niestety muszę to przyznać przed sobą i Wami, że szczególnie nie trawię męskiej części społeczeństwa i piszę to całkowicie szczerze. Nie chodzi o to, że nienawidzę Panów i wszyscy są najgorsi. Powodów jest wiele i tak naprawdę trudno byłoby mi spisać je wszystkie, natomiast chciałbym przedstawić kilka najbardziej kluczowych.

Ludzie uczą nas, jak ich traktować

Doświadczenia jakie zebrałem dotychczas w swoim życiu, bardzo dużo mi uświadamiały przez te wszystkie lata. Chociaż jestem świadomy (też dzięki Wam), że nie powinno się wrzucać wszystkich do jednego worka, odruchowe odtrącanie męskiej grupy, jest w moim przypadku systemem obronnym! Dokładnie tak!

Dlatego jeżeli ktoś kto mnie dobrze zna i poczuje się okłamany, niech zrozumie, że skoro zdecydowałem się utrzymywać kontakt, to miałem pozytywny powód. Ogólnie faceci których spotkałem w swoim życiu, wielokrotnie mogli się przekonać, że nie specjalnie pałam do nich sympatią, a oto powody!

Jedyny przykład mężczyzny w życiu

Dla mnie przykładem prawdziwego mężczyzny, zawsze był ś.p. dziadek Mieczysław. To był prawdziwy mężczyzna, człowiek godny naśladowania i traktowania jako guru nad innymi ludźmi!

Był człowiekiem przede wszystkim bardzo dostojnym w senie postawy i spojrzenia. Jego wzrok przeszywał mnie na wylot, nie musiał nic mówić, wiadomo było, że sytuacja jest zła, a ja po takim geście wiedziałem, że więcej nie mogę pozwolić sobie na błąd.

Ten bardzo konkretny facet miał w sobie spokój połączony z ogromnym wewnętrznym gniewem. Gdy ja wydrę się na ludzi, rozniosę dom i powiem wszystkim co o nich myślę mając w nosie czy się obrażą czy nie, dziadek potrafił tę złość w sobie stłumić i przeobrazić w coś gorszego.

Gdy przykładowo zrobiłem coś źle, zdenerwowałem go lub zawiodłem, spoglądał na mnie wspomnianym wzrokiem i mówił prosto w oczy typowe dla Niego słowa – to twój błąd, nie mój i to ty powinieneś się wstydzić tego co zrobiłeś, nie ja. Dlatego sobie zapamiętaj, następnym razem gdy znów to zrobisz, więcej nie będziesz miał możliwości. – po czym rozmowa się kończyła, nigdy nie wracała. Dziadek był konsekwentny i jako jedyny potrafił na mnie wywrzeć wrażenie i uświadomić, że zrobiłem coś źle. Nikomu innemu w moim życiu to się nie udawało.

Zdarzało się, że przyjeżdżałem do niego opowiedzieć co dziej się w szkole albo osiedlowych ulicach. Jak jestem gnębiony i wyzywany. Ze spokojem przyjmował moją słabość i ból, gdy mówiłem, że wyzywają mnie, a ja nie wiem co maja na myśli, nie rozumiem o co im chodzi.

Dlatego gdy zmarł, wiedziałem, że zostałem całkowicie sam i nikt mnie już nie wesprze, w taki sposób jaki tego będę potrzebować.

Wzorce męstwa w dzieciństwie

Jeden wujek był przemądrzały i zadufany w sobie, gdy drugi idiotycznie chwalił się zakupionymi telefonami, iPhone’m czy gadżetami w które zainwestował. Rozumiem chęć budowania relacji z małym Patrykiem, ale mnie to nie bawi po dziś dzień. Nie znoszę pozerstwa i próby biegania i chwalenia się tylko po to, aby pokazać jak inni mają źle, przez jakieś tanie błyskotki.

Ojciec stał się dla mnie wsparciem długo po śmierci dziadka. Dopiero wtedy czułem, że wchodzimy na ścieżkę porozumienia, nawet gdy oboje się kompletnie nie rozumiemy.

Pozostali wujkowie… cóż. Nie robili na mnie wrażenia, chociaż w większości jeden od drugiego czuł się lepszy, gdy ciocie i inne Kobiety w rodzicie zawsze wysłuchały i potrafiły zorganizować ciekawie czas.

Rówieśnicy nie są dobrym przykładem mężczyzny

Wcześniej rozpierała mnie złość, więc z napisaniem tego tekstu zwlekałem aż do dzisiaj. Wolałem na spokojnie przemyśleć co chcę powiedzieć o kolegach, obiektywnie podejść do tematu i muszę przyznać, że naprawdę dziewczyny mieli większe jaja.

Nie wiem jak to powiedzieć w odpowiedni sposób aby nikogo nie obrazić, ale chłopacy z którymi miałem styczność nawet przez chwilę, byli najzwyczajniej w świecie głupi! Działali pod impulsem innych osób, bali się zachować inaczej niż pozostali, więc żeby nie zachować się jak prawdziwy facet, łazili za tymi bardziej zdemoralizowanymi i rzucali tymi samymi obelgami w moją stronę, co te patologiczne świry.

Zastanawiałem się wielokrotnie czy mam czuć nienawiść do nich, może tylko urazę? Ostatecznie jest mi ich naprawdę żal! Wiecie, prawdziwy mężczyzna bez kompleksów (a za czym idzie, także potrzeby dowartościowywania się innymi), nie będzie poniżać innych.

Dlaczego mężczyźni poniżają siebie na wzajem?

Robią to te osoby, którzy nie mają potrzeby być lubianymi na siłę i uwierz mi, wiem co mówię. Wśród tych patologii było kilku inteligentnych jak na swój wiek młodych chłopaków, potrafiącymi zachować się jak na mądrego człowieka przystało i przemilczeć, nie reagować nawet jeśli mnie nie lubili.

Na podwórku u dziadków w mieście, czy osiedlu u babi niedaleko mojego bloku, nie brakowało chłopaków. Wokół bloku którym mieszkałem, za mojego dzieciństwa przewijały się godzinami tłumy dzieciaków, ale też jak na chłopaków przystało, ten który miał głupsze pomysły i był bardziej złośliwy dla innych, był najfajniejszy, a ja głupi się też na to nabrałem. Dlatego później byłem na to już wyczulony.

Sam dolewałem oliwy do ognia

Oczywiście miałem kolegów w gimnazjum (szkole o której wielokrotnie pisałem). Był Mateusz któremu dali niepochlebną ksywkę, chociaż był lubiany. To jest ułożony chłop i chociaż po zakończeniu szkoły nie mieliśmy okazji się spotkać, wielokrotnie wracam do Niego wspomnieniami, ponieważ był inteligenty, dobrze się z nim rozmawiało i nie oceniał mnie kategoriami narzuconymi z góry przez pozostałych chłopaków.

Dlatego już w gimnazjum zmieniłem strategię i zacząłem trzymać tylko z dziewczynami. Wyjątkiem był kolega o którym wspomniałem przed chwilą. Poza nim nie ufałem nikomu i rozmawiałem tylko z dziewczynami, sprzątaczkami albo Panią Renatą ze świetlicy. Zresztą jako psycholog szkolna (o czym nie wiedziałem), bardzo mnie wspierała, pomagała, a nawet pomogła w wyborze szkoły po gimnazjalnej.

Dlaczego z dziewczynami jest lepiej?

Zauważyłem, że dziewczyny już w wieku ok. 12 lat, są dużo mądrzejsze od chłopaków. Różnica jest diametralna! Przede wszystkim dziewczyny potrafią słuchać, rozumieją i są bardziej empatyczne. To co dla faceta mogłem tłumaczyć godzinami i za cholerę nie rozumiał, najbardziej tępa koleżanka była wstanie załapać po kilku sekundach jedynie obserwując mnie.

Ponadto dziewczyny maja lepsze poczucie humoru. Chłopacy mają tak idiotyczne żarty, że to nie jest nawet warte komentarza. Mężczyzn bawią żarty polityczne, religijne i jakieś życiowe bzdury, a Kobiety nawet ze spraw seksu inaczej się śmieją. Nie są aż tak wulgarne w tym przypadku, nawet gdy przez przypadek coś palną niewłaściwego.

Czego nauczyli mnie mężczyźni?

Przy męskim towarzystwie nauczyłem się czegoś, co jest dla mnie jedną z ważniejszych lekcji w życiu.

Polityka

Najważniejsze to nie rozmawiać o polityce, ponieważ to temat który dzieli panów przy każdej okazji. Zawsze odmienne zdanie jest złe, a drugi jest debilem idącym za jeszcze bardziej debilskim społeczeństwem.

Spiski i wiadomości

Oczywiście organizacje rządzące światem, najnowsze wiadomości i sprzeczki odnośnie racji kto lepiej pamięta treść wypadku, kolizji, nowej technologii czy innego newsa.

Sport

Jeden z tematów który kompletnie jest dla mnie nie zrozumiały i nie chodzi tu o dyscypliny czy zasady gry. Zawsze drugi facet musi lepiej znać zasady, a siedząc z piwem przed telewizorem, narzeka jak to drużyna którą lubi, nie potrafi grać i jest bandą „złamasów”.

Najlepsze jest przebywanie z osobami mającymi obsesje na punkcie gier. Gdy założą szaliki, postawią kubek ulubionej drużyny i włączą mecz, zaczyna się małpi gaj. Podskakiwanie, zwierzęce odgłosy i komentarze jak to jeden z drugim grubasem lepiej by grali.

Spróbuj tylko coś powiedzieć, to nagle okazuje się, że skoro nie jesteś kibicem, nie masz prawa się odzywać i mieć własnego zdania.

Religia

Tutaj nawet nie mam komentarza. Zwyczajnie nie rozmawiamy bo albo jesteś capem chodzącym z różańcem, albo ateistą zasługującym na ukamienowanie. Koniec końców zawsze w rozmowach wychodzi, że księża to złodzieje i gwałciciele (bo tak wszyscy mówią), a ministranci to geje. Wiem, to mocne słowa, ale naprawdę spotkałem się z takimi dyskusjami przy stole. Najdłuższa jakiej byłem świadkiem, trwała kilka godzin (3h), na temat tego czy Bóg stworzył Adama i Ewę, czy może jesteśmy efektem wybuchu neuronów i cząsteczek. Poszliśmy spać po 5:00 w nocy.

Dlatego właśnie na te tematy ze mną trudno porozmawiać, bo koniec końców i tak każdy uważa, że ma rację, nikt nikogo nie przekona, a kłótnia i wzajemne awersje względem siebie pozostają.

Kilku kwestii zupełnie nie rozumiem

Chociaż lubię obserwować ludzi i odczytywać ich zachowania, zupełnie nie potrafię dostrzegać w nich niektórych powodów ich postępowania. Przykładowo oceniania czyjeś seksualności po wyglądzie czy zachowaniu.

Mężczyźni zupełnie nie potrafią rozróżniać czy ktoś jest homoseksualny czy nie! Szybciej uznają dwie przyjaciółki za homoseksualne, niż stojące przed nimi naprawdę zakochane Kobiety. Nie wiem jak to się dzieje, ale naprawdę tak jest przynajmniej w przypadku tych, których miałem okazję poznać.

Ponadto panowie zupełnie nie potrafią pogodzić się z tym, że ktoś ma odmienne zdanie. Jeżeli ktoś wykonuje gorszą ich zdaniem pracę, najlepiej aby ją rzucił i robił to co oni, ponieważ jest lepiej płatna. Gdy ktoś lubi coś innego, na pewno jest to pedalskie, chore albo dziwne.

Z tych właśnie powodów bardziej lubię towarzystwo dziewczyn. Chociaż jeszcze kilkanaście lat temu buntowałem się na seksistowskie zachowania chłopaków, dziś sam czasem przyłapuje się na spojrzeniu czy nieodpartej potrzebie przytulenia się do dziewczyny z którą jestem.

Jeżeli natomiast chodzi o mężczyzn, jeżeli jakiś mi nie podpasuje, nie sprawi, że go polubię, zwyczajnie staram się ucinać kontakty i nie mieć nic wspólnego. Szczerze mówiąc podświadomie robię wszystko aby wiedział, że nie chcę się z nim znać. To moja podświadoma obrona, dzięki której eliminuję zagrożenie lub kolejne zawiedzenia na typach osób, którzy zrobili mi w przeszłości przykrość, nawet jeżeli nie rozumiem dlaczego postępują w taki, a nie inny sposób.

Jak widzicie nie wszystko jestem wstanie zrozumieć, ale mam nadzieję, że mi pomożecie pojąć zagwozdki jakie zajmują moje myśli. 😏

Może Ci się spodobać

Subscribe
Powiadom o
30 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Amnesia
8 czerwca 2020 04:14

Ja mam coś do obu płci,jestem kobietom i muszę przyznać że nie lubię kobiet,bo dla mnie gadają o samych głupotach i mało istotnych rzeczach. Często robią emocjonalne zadymy o byle co, z wiekiem boją się więcej rzeczy,niby jesteśmy mądrzejsze,ale jakby to powiedzieć. Życie kobiet jest bardzo nudne. Dodatkowo nie ufam na 100 % żadnej kobiecie bo potrafi niby mnie pocieszyć a później iść i obgadać Niby mi chce dać dobrą radę,ale między wierszami jest toksyczna krytyka. Rozmawiać wolę z typowymi mężczyznami,którzy są na mnie otwarci i nie mają wymagań bym w sposób kobiecy postrzegała świat,taki który próbuje mnie zmienić ucinać z nim rozmowę od razu ,wolę rozmawiać o muzyce w sensie technicznym. Lubię gadać o polityce,lubię mówić o tym co się dzieje na świecie,lubię śmiać się z chamskich tekstów i je rzucać (mam kilku takich przyjaciół) Lubię rozmawiać o nowych grach,telefonach. Lubię czasami intelektualnie rywalizować,co jest źle odbierana przez inne kobiety kiedy są w naszym towarzystwie. Najbardziej zazdroszczę mężczyznom tego że całe życie mogą być beztroscy,że nie muszą za wiele myśleć,że mają więcej możliwości w życiu. Że mają więcej wsparcia ze strony społeczeństwa a jednocześnie denerwuje mnie to że z tego powodu myślą że są tacy samodzielni. I nie lubię… Czytaj więcej »

Krzysztof
3 grudnia 2019 05:50

No cóż… mam podobnie. Szczerze mówiąc ja ogólnie… nie lubię ludzi… i od tego trzeba by zacząć 🙂 Nie żebym był do nich jakoś wrogo nastawiony, czy źle im życzył… wręcz przeciwnie. Po prostu ich towarzystwo nie jest mi potrzebne do szczęścia, a czasami, na dłużą metę, bywa wręcz męczące. Czasami wolę być sam, niż wśród osób, wśród których miałbym coś udawać tylko i wyłącznie dla ich akceptacji. Nikogo (oprócz najbliższych) nie darzę wystarczającym zaufaniem, żeby rozmawiać na wszystkie tematy i dzielić się swoimi spostrzeżeniami. Często nie ma nawet z kim, bo na ogół albo prześciganie się w opowieściach o „rzyganiu na melanżu”, albo sztuczny snobistyczny, pseudointelektualny bełkot o sztuce i filozofii… rzadko coś pomiędzy. Jeśli miałbym określić w towarzystwie której płci czuję się lepiej, to myślę, że wybrałbym kobiety. Pamiętam jak w podstawówce przez krótki czas prześladował mnie jeden… „samiec alfa”, w gustownym dresie, który z powodu kompleksów non stop musiał pokazywać każdemu swoją wyższość na swoim terytorium. Kto pewnego dnia stanął w mojej obronie? Koledzy, którzy byli ciekawi rozwoju wydarzeń? A skąd! Koleżanki. Tak, taka była ze mnie „ciota” 🙂 Czy zatem zamiłowanie do damskiego towarzystwa to przywilej „ciot”? 🙂 Nie do końca. Dość szybko przestałem być „ciotą”… Czytaj więcej »

Blog Ozonee
29 listopada 2018 23:41

Ja przeczytałem w tym poście wiele sytuacji, które przydarzyły się także mnie – w podobny lub zbliżony sposób. Ale zauważyłem, że między kobietami jest tak samo – często nawzajem sobie dopiekają, wytykają rzeczy… Walka wewnątrz płci. Najlepiej dogadujemy się chyba po prostu w parach 😀 zapraszam do siebie

Aleksandra R. K. Stupera
25 listopada 2018 17:25

Do gimnazjum miałam tak, że z chłopaka praktycznie nie dało się dogadać (poza kilkoma wyjątkami, ale te da się policzyć na palcach jednej ręki). Inaczej było w szkole średniej, bo głównie dogadywałam się z chłopakami 😛

Kamyk
25 listopada 2018 14:31

Muszę przyznać, że podajesz bardzo ciekawe argumenty. Z częścią z nich muszę się zgodzić. Jeśli chodzi o znajomości, świetnie tutaj pasuje zasada „Quality over quantity”

Klara Kwiatkowska
24 listopada 2018 13:25

Strzał w dziesiątkę! Też tak myślę! 🙂

Darek Winy
24 listopada 2018 13:23

Ze mną chyba lubisz wyjść czasem na piwo?

Tancereczka
24 listopada 2018 13:20

Przez chwilę miałeś jakiś błąd na blogu pokazywało „błąd łączenia z bazą danych”.

Marta
24 listopada 2018 13:16

Facet który nie lubi innych facetów zawsze budził moje zaufanie. Wreszcie tekst który jasno zobrazował problem z mężczyznami.

Izabella Lla
24 listopada 2018 13:13

Gdyby ode mnie zależało mężczyźni byliby jedynymi którzy mogliby się do mnie odezwać. Nigdy nie potrafiłam gadać z koleżankami.

Marcin Krzysiek Bykow
24 listopada 2018 13:11

Tylko z dziewczynami nie pogadasz o wszystkim.

Acupof Lifestyl
20 listopada 2018 10:12

Ja wręcz odwrotnie. Zawsze bardziej dogadywałam się z mężczyznami niż kobietami. Myślę jednak, że to nie jest kwestia płci a kwestia osób, które spotykamy na swej drodze. A że przekrój osobowości spotkałam ogromny to i nie do końca mogę sprecyzować którą płeć lubię. Zależy to od człowieka. Niekiedy cechy, które przypisujemy jednej płci odkrywałam w przeciwnej. Sama mam wiele cech, które przypisywane są mężczyznom. Także myślę, że to kwestia charakteru.

Tamara
19 listopada 2018 21:12

Ja za to do końca nie przepadam za kobietami. Nie potrafię rozmawiać o kosmetykach, ubraniach, komediach romantycznych i innych miłosnych opowiastkach, a nie daj Boże ich słuchać… Większość kobiet wydaje mi się próżna albo głupia, albo jeszcze są takie przemądrzałe.
Ale do facetów też nie mam cierpliwości. Niektórzy wydają mi się strasznie dziwni, dziecinni i niedojrzali. Część z nich ma za wysokie ego, jest jak typowy polaczek, zero wrażliwości, zrozumienia. Niektórzy mają silne poczucie wyższości, zwłaszcza nad kobietami. I masz rację, chyba większość z nich od razu, co jest inne, nieznane im, uważa za pedalskie, co jest śmieszne a zarazem głupie, bo to świadczy o ich ograniczeniu umysłowym. Także z facetami tez nie do końca potrafię rozmawiać.

30
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x