Unsplash.com

Czego starsze pokolenie nie wie o młodszym? Jakie są powody nieporozumień dziadków z wnukami? Na czym polegają różnice między pokoleniami X, Y oraz Z!

Nie chcę bawić się w filozofa, ale niestety bloger w ten sposób przekazuje swoje zdanie. Tym razem podyskutujemy o dorastaniu, grupach społecznych i rodzinie. Piszę o tym, ponieważ słysząc kolejny raz z rzędu podobne historie, krew się mi gotuje, bo zwyczajnie nic z tym nie można zrobić.

Z czego zwierzają się wzajemnie młodzi oraz dlaczego to zupełnie nie rusza ich opiekunów?

 

Dlaczego narzekamy na rodziców?

Każda rodzina ma jakieś kłopoty, kryzysy czy tematy tabu, którego nie potrafią przełamać. W jednym zgodzi się każdy, czasem zwyczajnie nie ma mowy, aby się dogadać.

Wiele razy słyszałem o tym, jak rodzice mają pretensję, że za późno ich córka czy syn biorą prysznic. Hałasują w nocy, podjadają w dziwnych porach i nie idzie ich wychować. Jednak najbardziej irytujące jest, jak w zaciszu domowym, niektórzy moi przyjaciele, bądź znajomi słyszą, że są najgorsi pod słońcem oraz jak ich opiekunowie żałują przyjścia ich pociech na świat, gdy przy gościach, zwyczajnie niedobrze robi się od słodzenia. Ja kiedyś powiedziałem przy mamie do ciotki, że w tym momencie moja ukochana matka kłamie w żywe oczy, bo w domu nie raz słyszałem zupełnie inne zdanie.

Niedaleko mnie mieszkała bardzo lubiana dziewczyna, chociaż niepoukładana. Zawsze starała się dorównać chłopakom, a przy tym często kłamała. Zastanawialiśmy się, czy już taka jest, czy jest może gdzieś przyczyna, z której postępuje w taki sposób.

Miała tendencję drzeć się na nią przy wszystkich na całe osiedle. Najczęściej było to słychać przez balkon z pokoju gdzie darcie się rodzicielki, tudzież płacz córki, roznosił się dookoła. Gorsze poniżenie przed rówieśnikami, czy wstyd przed sąsiadami. Do dzisiaj wielu zachodzi w głowę, dlaczego nikt nie wezwał przez tyle lat władz z powodu zaniepokojenia.

Inni skarżyli się na rodzeństwo, które zawsze jest na pierwszym miejscu, pozostali na agresywnego ojca, albo przyczepiającego się bez konkretnego powodu. Za głośno gra muzyka, za cicho się uczy, za szybko jedzie na rowerze, za bardzo marzy o rolkach, chociaż sam spala dwie paczki papierosów dziennie.

 

Co pokolenie to uważa się za lepsze!

Dzieci, nastolatkowie lub młodzi dorośli, mają argument swoich zachowań. Po pierwsze uczymy się życia, szukamy nowych wrażeń, chcemy wszystkiego próbować i oczekujemy od rodziców, dziadków, rzadziej nauczycieli (od nich jedynie kosę za dobrą odpowiedź można zobaczyć), porady, konkretnych wyjaśnień tego, co jest dobre, a co nie. Odpowiedź „bo nie”, zwyczajnie nic z siebie nie daje. Jest na poziomie ,,przepraszam”, który papier wybrać”?

Rodzice, profesorowie czy mohery na przystankach, wychodzą z założenia, że dzieci życia nie znają. Patrząc na to, jak sąsiedzi, dziadkowie, czy niestety rodzice piją, balują, a swoje pociechy mają w nosie, życie znają. Owszem nie dokładnie, ale potrafią wykonać, znają się na urządzeniach, a przede wszystkim, często są silniejsi, bardziej ambitni podołać czemuś, czego ich ojciec albo dziadek nie byliby w stanie nawet ogarnąć po roku.

Dorośli i rodzice wciąż wytykają, co jest dobre, a co złe. Owszem warto uświadamiać, jak należy robić. Wpajać dobre zachowanie, pracę nad sobą, tudzież porządku, pracowitości i sumienności, ale również pogodzić się z faktem, że spod klucza prędzej czy później taki człowiek ucieknie, aby robić to czego nie może przy rodzicach.

 

Dziadkowie o dziwo nie do końca są tacy źli

Co prawda, są zrzędliwi, potrzebują spokoju, częstego odpoczynku, uważają wszystko, co nowe za wymysły lucyfera, a jedyne hobby to dla wielu pieśni religijne, które wnuki powinny znać na pamięć, a nie Afromental czy Gang Albanii.

Do dziadków na wakacje, ferie nie wyjeżdża się, aby im było miło, aby trochę spędzić z nimi czasu. Jedzie się odpocząć od rodziców! Ile razy słyszeliście, babcia i dziadek na wszystko pozwala?

Właśnie o to chodzi! Abyśmy dobrze czuli się w ich domu, robią wszystko, co potwierdza cierpliwość. Nie raz oglądałem filmy, aż słońce nie zaczęło wstawać, jedząc łyżką czekoladę ze słoika, zagryzając ją chipsami.

 

Nad czym wielu wciąż się głowi?

Pytanie brzmi: Skoro dzieci tak bardzo przeszkadzają swoim rodzicom, po co decydowali się na zakładanie rodziny? Gumki były z niższej półki, czy może chwilowy kaprys?

Skoro za głośno słuchamy muzyki, jak każdy mamy ochotę imprezować i spróbować pierwszego papierosa, to na cholerę zostawać ojcem czy matką, jeżeli nie potrafi się tego zrozumieć? Kiedy ojciec rzucał się do mnie o słuchanie rocka w pokoju, przypomniałem mu o jego starych winylowych płytach Black Sabbath, krótko pytając — jak ty tego słuchałeś po cichu? Wyjaśnij mi to, a ja uciszę. – kończąc ciszą.

Ojciec nie jest wstanie pojąc kilku rzeczy. Po pierwsze, dlaczego chodzę późno spać? Po drugie nie widzi sensu kupowania drogich gadżetów, a po trzecie, dlaczego traktuje dom jak hotel?! Dorastam, zaczynam żyć po swojemu, więc musi się do tego przyzwyczaić.

 

Dlatego ja mam kilka pytań do niego, na które nigdy nie dostaję odpowiedzi, tylko jakieś wymijające stwierdzenia. Po pierwsze, dlaczego późno wracałeś motorem do domu? Po drugie, za swoich czasów tak bardzo chciałeś mieć VHS, własną wieżę stereo i plakat nagiej laski w pokoju? Jak wychodziłeś ze znajomymi rano, wracałeś do domu wieczorem lub późno w nocy tylko zjeść i się przespać?

Pytanie czwarte tato! Z jakiego powodu Twoi kumple, gdy mnie spotykają, twierdzą, że od swojego ojca różnię się tym, że jestem zwyczajnie za spokojny?

Nic nie mam do swoich „starszych” członków rodziny, ponieważ są wspaniali, a mimo wszystko częściej starają się być przyjacielem, który wysłucha i wesprze, niż kimś, kto będzie wciąż pouczać. Pisząc ten artykuł, chciałem zwyczajnie w imieniu swojego rocznika, zaapelować pomimo tego ile macie lat, aby chociaż odrobinę być spontaniczni. Nie pozwalać na wszystko, bo na kogoś musimy narzekać, jak nasi rodziciele na swoich.

 

Niestety prawda jest bardzo smutna

Byłbym skłonny założyć się, ten tekst głównie rozumie pokolenie młodsze. Teraz ma prawo nie zgodzić się starsze. Bardziej jestem pewny faktu, że gdy sam dożyję lat ludzi, których miałem na myśli poruszając ten temat, podobnie będę myśleć.

Sam ostatnio coraz mniej rozumiem mojego młodszego brata (jedynie cztery lata), który już z kumplami szuka pokemonów po osiedlu. My chodziliśmy szukać jaszczurek, sprawdzaliśmy jak wyglądają wnętrzności gąsienicy, oraz zaglądaliśmy do domów ślimaków. Budowaliśmy bazy, szkoliliśmy dzikie kociaki na żołnierzy, czy gadaliśmy o dupach. Chociaż gdybyśmy mieli taką technologię, to nie byłoby żadnego gadania, a oglądanie reszty ciała np tabletach.

Każde pokolenie się różni. Wychowywało się w nieco inny sposób, a często między sobą nadają w zupełnie innych falach. Każdy chce czuć się nad młodszym ważniejszy, mądrzejszy i nie potrafi pogodzić się z faktem, że tak nie jest.

Zazdrościmy młodym tego, jak wyglądają, co potrafią oraz na czym znają. Wciskamy sobie i innym kit jak bardzo jest to nam niepotrzebne i chociaż moja matka uważała tablety za kompletny nonsens, teraz sama często z niego korzysta. Nie nabijam się z rodziców, dziadków, wrednych i wścibskich moherów, którym należałoby się kilka słów. Zwyczajnie piszę tak jak uważam, a właśnie, tak to widzę. Aby nie było, że tylko ja myślę w ten sposób. Teraz ponownie, krótko ponarzekajmy dla równowagi.

Udostępnij dalej:
Autor: Patryk Tarachoń
Nazywam się Patryk Tarachoń. Piszę o relacjach międzyludzkich, motywacji i rozwoju osobistym. Treści artykułów opieram na prywatnych doświadczeniach oraz sytuacjach czerpanych z otaczającej codzienności.