0
Na czym polega kulturalne domaganie się o profesjonalizm? Dlaczego należy być wyrozumiałymi? Kiedy mamy prawo poczuć się najważniejsi!
Relacje międzyludzkie Zależne od Ciebie

Przesadził! Czy mamy prawo czuć się najważniejsi?

26 listopada 2021

Na czym polega kulturalne domaganie się o profesjonalizm? Dlaczego należy być wyrozumiałymi? Kiedy mamy prawo poczuć się najważniejsi!

Jestem w stanie zrozumieć, że człowiek może mieć zły dzień i się zdenerwować. Tylko moja wyrozumiałość w tej kwestii się kończy, gdy ktoś uważa się za lepszego od kogoś innego. Tuż przed świętami przez pomyłkę zadzwonił do mnie starszy mężczyzna, który za dużo sobie pozwolił i gdybym nie uświadomił go o źle wybranym numerze telefonu, na pewno by nie przeprosił. Pod poniższym tekstem rozmawiamy o tym, do którego momentu mamy prawo czuć się najważniejsi!

Czy mieli prawo czuć się najważniejsi?

Niespodziewanie zadzwonił do mnie telefon. Mężczyzna po drugiej stronie słuchawki się przywitał, przedstawił, po czym zaczął swój monolog. Chciał złożyć skargę na kuriera, który „nie raczył przyjść do mieszkania”. Oburzony argumentował, kim jest, próbując mnie uświadomić, że jako klient mam obowiązek zapewnić mu najlepszą obsługę. Zanim z trudem mu przerwałem przyjemność wylewania na mnie swoich frustracji i wszelkiego błota za jego nieszczęścia, dowiedziałem się, o co chodzi. Sytuacja wyglądała następująco. Kurier dzwonił do żony szanownego pana, która w tym momencie prowadziła zdalne nauczanie. Miała wyciszony telefon, więc nie odbierała. Kurier podobno trąbił klaksonem samochodu pod oknem, ale nikt nie zareagował. Kilka minut później małżeństwo otrzymało wiadomość SMS o miejscu odebrania paczki w najbliższym punkcie typu kiosk.

Wystarczyło dać się wykrzyczeć?

Frustracja tego pana podczas naszej rozmowy była niepoważna z kilku powodów. Moim zdaniem to logiczne, że w okresie świątecznym kurierzy mają znacznie więcej pracy, w porównaniu do całego roku kalendarzowego. Poza tym nawet poza sezonem ma do dostarczenia inne paczki, więc tym bardziej ma kilka minut na przekazanie klientowi jego przesyłki. Nic dziwnego, że nie będzie stał 30 minut pod czyimś domem, aż klientka raczy odebrać telefon. Przypominam, że przed przyjazdem kuriera, kilka minut wcześniej otrzymuje się informację, że zbliża się do miejsca zamieszkania.

Zanim przerwałem, oburzony mężczyzna zaczął wrzeszczeć do mnie, że z tym kurierem zawsze są problemy. Serio? Słuchając tego egoisty, odniosłem wrażenie, że to on ze swoją małżonką są problemem dla innych. Szczerze? Gdybym był kurierem i miał takim osobom dostarczać ich zamówienia, z całą przyjemnością zostawiałbym im awizo w drzwiach. W pierwszej chwili się opanowałem. Zapytawszy, do której firmy kurierskiej próbuje się dodzwonić? Odpowiedział, że to ja jestem od zatrudniania ludzi i powinienem wiedzieć, kto obsługuje jego zamożne osiedle. Dopytałem jeszcze raz, po czym, gdy usłyszałem nazwę firmy, odpowiedziałem mu – ale to nie ten numer telefonu, więc nie życzę sobie, żeby pan mnie obrażał, wyzywając od różnych.

Czasem trzeba walczyć tą samą bronią

W odpowiedzi zaczął się bronić, używając kolejnych przekleństw, że taki numer był w Internecie, na co mu odparłem – że to nie moja wina, że nie potrafi korzystać z Internetu, skoro nie wie, że trzeba patrzeć, gdzie się dzwoni. – ZAMKNĄ SIĘ W KOŃCU! Po czym przeprosił, rozłączając się bez słowa.

Takich sytuacji dostrzegam wiele, ale nie zawsze mam siłę je analizować i opisywać na blogu lub omawiać w podcaście. Natomiast tym razem zastanowiło mnie to. Po pierwsze dodzwoniłby się do konsultantki, która niczemu nie jest winna, ma przecież odbierać zgłoszenia i przekazać kolejnym osobom zgłoszenie. Ponadto, gdyby powiedział do biura obsługi firmy kurierskiej to, co dla mnie nic by nie zmieniło. Przecież taki konsultant nie jest właścicielem firmy, więc tym bardziej nie ma wpływu na zatrudnianych kurierów. Poza tym, jeśli nie pasują komuś usługi kurierskie, większość sklepów internetowych ma szeroki wybór przewoźników.

Sam nie jestem święty…

Przyznaję, że przed świętami również mnie poniosło, ale w sumie czasem, jeśli nie będziemy zachowywać się, jakbyśmy byli najważniejsi, nie zostaniemy potraktowani właściwie. Przed świętami Bożego Narodzenia dwa sklepy ignorowały mnie tygodniami. Nie odbieranie telefonów lub jego brak uświadomił mi, że lepiej dopłacić, niż kupować u nieprofesjonalnych sprzedawców, próbujących zadziałać niższą ceną. Jeden, zamiast poinformować, że produkt nie jest dostępny na magazynie, liczył na moje oczekiwanie przez 3 miesiące, aż może ostatecznie produkt będzie dostępny. Już pomijam fakt, że na stronie była dostępna nawet liczba sztuk dostępnych na magazynie. W drugim sklepie musiałem zamieścić na ich temat negatywną opinię, aby zweryfikowali moje zamówienie i uświadomili sobie, że się im zapodziało. Ostatecznie musiałem kupić bliskim coś innego, ponieważ nie byli w stanie zapewnić dostarczenia tego samego roku.

Pamiętajmy o odrobinie wyrozumiałości

Chociaż rozumiem natłok pracy i problem z wyrobieniem się w okresie przedświątecznym, czasem trzeba walczyć o swoje, nawet jeśli musimy zachować się nieprawidłowo. Tylko tak naprawdę nieprawidłowo nie oznacza niekulturalnie, wulgarnie czy w inny obraźliwy sposób. Nie musimy wybuchać i niszczyć człowieka, który jest jednym z pracowników firmy, kompletnie niemającego wpływu na to, jak ona funkcjonuje. Warto pamiętać o szacunku i empatii, aby pilnować się, gdy puszczają nam czasem nerwy.

Ciekawi mnie co o tym myślisz? Zdarzyły Ci się podobne sytuacje? Napisz w komentarzu, dołączając tym samym do dyskusji. 🙂

Może Ci się spodobać

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x