Z jakich powodów wynajem rozczarowuje i bywa nieopłacalny? Dlaczego portale społecznościowe są złudzeniem? Co jest prawdziwą wartością w życiu człowieka!

Z jakich powodów wynajem rozczarowuje i bywa nieopłacalny? Dlaczego portale społecznościowe są złudzeniem? Co jest prawdziwą wartością w życiu człowieka!

Ostatnimi czasy, bardzo dużo analizuję wszystko, co się dookoła mnie dzieje. Patrząc na to, co polityka oraz Internet zrobił z ludźmi, mój niepokój wciąż rośnie. Pozornie żyjemy w przekonaniu, że jesteśmy szczęśliwi i mamy wszystko na wyciągnięcie ręki. Tak bardzo zachłysnęliśmy się światem złudzeń, że przestaliśmy rozróżniać, których rzeczy nie będziemy nigdy mieli na własność. Właściwie ten wniosek nasunął mi się w ostatnim czasie. Seria sytuacji uświadomiła mi, jak bardzo naiwnymi jesteśmy ludźmi oraz ile dziecięcej naiwności pozostało we mnie samym. Czy wiesz co jest prawdziwą wartością w naszym życiu?

Zanim porozmawiamy o wadach wynajmu

Czy wiesz, że wydałem książkę ,,Przygotuj się na Start”? Tak jak opowiadam o różnych sytuacjach w książce, tak samo wygląda wiele treści na moim blogu. Będzie dużo moim dzieciństwie, tym co działo się w szkole, rodzinie i na podwórku. Na blogu dzielę się różnymi przemyśleniami, związanymi z poruszanymi w niej tematami. Dokuczanie w szkole, kompleksy i poczucie braku własnej wartości czasem wystarczą. Mimo wszystko nie oznacza to, że jesteśmy beznadziejni.

Moda na wynajmowanie

Najpierw dużo nauczyłem się przy wynajmowaniu mieszkania, o które dbaliśmy i traktowaliśmy z należytym szacunkiem. Ostatecznie właściciele postanowili naszym kosztem zakupić nowe urządzenia i jeszcze przez chwilę wykorzystać nas do wysprzątania mieszkania. Argumentem, który doprowadził mnie do salwy śmiechu, było przekonanie, że mieszkanie zostało oddane w nienaruszonym stanie, a oddajemy w gorszym. Oczywiście 25-letnia pralka, miała prawo szwankować, podobnie stare drzwi balkonowe, w których popsuły się żaluzje. Najlepsze jest to, że mieszkanie było w takim stanie, gdy przekazane zostały klucze. Dwa tygodnie sprzątania pokoi, które rzekomo były wysprzątane wcześniej. Miesiąc odwiedzin właścicieli, aby ogarnąć jeszcze kilka banalnych rzeczy, które ostatecznie można było wykonać w ciągu 2 godzin.

Całą zimę wiało od okien, więc otrzymaliśmy uszczelki, ale tylko do jednego okna. Z właścicielami praktycznie nie było o czym rozmawiać. Zanim się ogarnęli, mieszkanie zostałoby dwa razy zalane, a przez noc byśmy się poprzeziębiali. Na szczęście to tylko pół roku, po którym wspólnie uznaliśmy wynajmowanie za stratę pieniędzy i czasu. Inwestowanie w czyjeś mieszkanie, jest pomysłem wręcz idiotycznym. Uznaliśmy, że będzie lepiej, gdy weźmiemy się jeszcze bardziej do roboty i odłożymy na własny dom.

Moda na wynajmowanie stała się bardzo popularna. Ludzie wynajmują nie tylko mieszkania, ale również pojazdy czy sprzęty domowego użytku. Jaki mamy biznes w mieszkaniu u kogoś i płaceniu dodatkowo za wynajem? Roczne straty są naprawdę spore. Oczywiście takie podejście może się opłacać, jeśli sporadycznie musimy coś wyprać, wtedy samoobsługowa pralnia będzie miała sens. Podobnie z samochodem, gdy mamy jakiś wyjazd. Gdy się zepsuje, czysto teoretycznie, to problem firmy, a nie nasz. Podobnie w kwestii wynajmu sprzętu ogrodniczego czy budowlanego, chociaż z drugiej strony warto dowiedzieć się, jakie są konsekwencje różnych zniszczeń. Zacząłem się zastanawiać czy posiadanie własnego domu, byłoby wartością w życiu, która miałaby prawdziwe znaczenie. Wniosek nasuwa się sam. Lepiej być na swoim i pracować na coś, co w całości należy tylko do Ciebie i osoby, które najbardziej kochasz.

Własne miejsce w Internecie

Druga sytuacja, jeszcze bardziej pokazała mi, jak wielkim złudzeniem jest kwestia posiadania rzeczy na własność, miała miejsce kilka dni temu.

Na portale społecznościowe poświęcamy multum czasu. Potrafimy nad nimi przesiadywać godzinami, a nawet całymi dniami. Tworzymy content, dodając najładniejsze zdjęcia, wymyślając opisy i kombinując. Zależy nam aby dotrzeć do nowych osób, które byłyby pod wrażeniem naszej pracy. Niestety wszystko jest pozorne. Działając w social-mediach, tak naprawdę tworzymy na czyimś podwórku. Porównać to możemy z malowaniem ścian u kogoś w mieszkaniu, nie mając z tego żadnego zysku. Gdy zrobimy nieświadomie jakąś głupotę lub ktoś zgłosi któryś z naszych postów, możemy stracić dostęp nawet do naszego prywatnego profilu. Oto przykład.

Bloguję od 9 lat, więc oczywistym jest korzystanie z narzędzi, tj. Facebook czy Instagram. Po ponad 5 latach pracowania na zebranie Was wszystkich w tych miejscach, wspomniane portale społecznościowe pokazały blogerom środkowy palec. Dosłownie w ciągu jednej nocy, fanpage wielu z nas stał się praktycznie pusty. Usunięte zostały posty, większość zdjęć. Uczestnicy Metamorfozy Bloga i blogerzy, których poznałem przez lata, uświadomili sobie, że na tych platformach nie mają już czego szukać. Oba portale uznają linki do ich blogów za niebezpieczne. Informują odwiedzających, że strona została usunięta, co w rzeczywistości nie jest prawdą. Po odpowiedzeniu na wiadomości odwiedziłem swoje profile i również okazało się, że moja działalność w tych portalach społecznościowych, jest skończona. Na InstaStory jedno nagranie miało ponad 500 wyświetleń, teraz niecałe 30 osób w ogóle dostaje informację o nowych relacjach.

Nie masz tego na własność

Gdy myślimy, że nasz profil na Facebooku czy innym portalu społecznościowym należy do nas, to nieprawda. Jeśli zakładamy profil na Twitterze, tak naprawdę swoje dane sprzedajemy danemu portalowi społecznościowemu. Publikując w nim treści, informujemy o tym, jakie reklamy ma nam wyświetlać. Ostatnio kumpel opowiadał mi, że pomimo niepochlebnych opinii jednego z polityków, jest w czołówce najpopularniejszych osób w Polsce. Gdy z koleżanką uświadomiliśmy mu, że dociera do garstki swoich odbiorców (oprócz dziennikarzy), był w szoku.

Dlatego założyłem Zamkniętą Listę, czyli miejsce, gdzie każda zapisana na nią osoba, ma dostęp do panelu na wyłączność. Gdzie m.in. znajdują się moje podcasty, webinary, darmowe materiały do pobrania. Przede wszystkim listy ode mnie, w których informuję o takich nowościach, jak np. ten felieton. Jeśli chcesz dostawać ode mnie listy, zapisać się możesz bezpośrednio pod tym tekstem. Gdy rezygnujesz, mam obowiązek usunąć Twoje dane i więcej do Ciebie nie pisać. Poza tym wysyłając taką wiadomość, docieram do każdego, chyba że ktoś nie chce odczytać nadesłanej wiadomości i ją usunie.

Czy tweetowanie od lat, przyniosło mi jakąś radość? Poznałem kilku fajnych ludzi, stworzyliśmy razem fajny content, ale nie zapomnieliśmy odszukaniu się w innych miejscach. Jeśli chodzi o sytuację, w której znalazłem się z innymi uczestnikami, naprawdę się cieszę. Na Facebooku ludzie zaczęli pozwalać sobie na obrażanie, wytykanie błędów oraz poprawianie wszystkich i wszystkiego. Natomiast Instagram pomimo trudów dopracowywania profilu, z dnia na dzień przestał docierać do tych, którzy chcieli widzieć, co publikujemy. Portale społecznościowe straciły dla mnie sens, więc może tym lepiej, że jedynym miejscem kontaktu pozostaje nam Zamknięta Lista. Miejsce bez nadgorliwych reklam maści do stóp, wśród masy postów, które zakopują relację między Tobą a mną.

Prowadzenie portali społecznościowych traktowana jest, jako ponadczasową wartością w życiu. Gdy widzę znajomych, którzy niczego nie wstawiają do internetu i cieszą się chwilami w prawdziwym życiu, cieszę się, że nie pożarły ich sztuczki kreowane przez założycieli tych portali.

Świat pełen złudzeń

Żyjemy w przekonaniu, że szczęśliwe życie mamy tylko w konkretnych momentach. Gdy wieczorem włączymy duży plazmowy telewizor, a jego zdjęcie w portalu społecznościowym zdobędzie polubienia. Wystarczy rzucić 500+ na dzieci, emerytów, niepełnosprawnych czy schorowanych i nikt praktycznie na nic nie narzeka. Nie ma buntów, ludzie niczego się nie domagają. Konsumpcjonizm i Internet na tyle zaoferowały poczucie bezpieczeństwa oraz szczęścia, że nic więcej nie potrzebujemy. Siedzimy przed telefonem albo komputerem, a wszystko dookoła już się nie liczy. Może obok nas dziać się krzywda, ale reagujemy tylko wtedy, gdy za udzielenie pomocy możemy zyskać, chociaż kilka minut popularności. Niby dlaczego ludzie wstawiają na swoje profile informacje o zbiórkach dla potrzebujących? W moim odczuciu nie chodzi o pomoc, tylko wyróżnienie się.

Budujemy swoją społeczność w sieci, a chwilę później może się okazać, że po latach pracy wszyscy zostali usunięci. Może czas postawić na coś trwałego? Stworzyć miejsce, w którym po ciężkim dniu, będziemy mogli usiąść z kakao na tarasie i podziwiać góry? Usiąść z ukochaną na kanapie przed kominkiem i patrzeć, jak dorastają dzieci. Zdjęcia zamieszczać w standardowym albumie, a nie portalu społecznościowym, który kiedyś te zdjęcia z dnia na dzień może usunąć? W tym przypadku, wartością w życiu

Jeśli tworzymy miejsce w Internecie, może warto zastanowić się nad takim, które nie będzie zależne od zewnętrznych portali? Takie, w którym nie będziemy musieli gonić za trendami i niepewnym marketingiem? Gdzie będziemy mogli być zwyczajnie sobą, bez żadnych filtrów i przekłamań, że zawsze chodzimy uśmiechnięci. W którym będą obowiązywać nasze zasady, które będą dawały większą możliwość wypowiedzi i moderowania tego, co chcemy, aby zostało? Co dla Ciebie byłoby taką prawdziwą wartością w życiu? Jakie rzeczy i chwile cieszyłyby Cię naprawdę?

Kilka słów o ,,Przygotuj się na Start”!

Książka powstała z myślą o osobach, które od najmłodszych lat spotykały się z docinkami na swój temat. Poniżanie i obrażanie w szkole, strach przed wyjściem z domu, nienawiść do samych siebie, wynikający z braku akceptacji. Opisałem w nich swoje wnioski i przykłady z życia, aby uświadomić, że bycie ofiarą nie świadczą o naszej beznadziejności. Na końcu opowiadam o tym, jak spełniać marzenia. Zależy mi na pokazaniu, że nawet ktoś kto był nielubiany w szkole, może dużo osiągnąć i zostać kimś wyjątkowym. To nie brednie, takie jest życie, a ja chcę o tym opowiedzieć.

Jeśli jeszcze nie masz eBooka, możesz przeczytać darmowy rozdział. do którego dostaniesz dostęp po zapisie do Zamkniętej Listy. Możesz go zakupić przechodząc do Sklepu.

Udostępnij dalej:
Autor: Patryk Tarachoń
Nazywam się Patryk i jestem blogerem. Treści artykułów opieram na prywatnych doświadczeniach oraz sytuacjach czerpanych z otaczającej codzienności. Często swoje wypowiedzi bazuję na doświadczeniach i spostrzeżeniach.